post-title Jak nie łacina, to co?

Jak nie łacina, to co?

Jak nie łacina, to co?

Czyli jak Józef II z Antonem Bernolákiem rozpoczęli odrodzenie narodowe Słowaków

Dwudziestego dziewiątego listopada 1780 roku zmarła w Wiedniu cesarzowa austriacka i królowa węgierska Maria Teresa, wybitna władczyni, dzięki której austriackie państwo Habsburgów weszło do czołówki europejskiej.

W polityce wewnętrznej Maria Teresa miała wizje modernizacji państwa poprzez oświecony centralizm i budowę sprawnej administracji państwowej kosztem kościoła i szlachty. Wspólnie ze swoim synem – przyszłym Józefem II, którego wychowała na głęboko przekonanego reformatora – rozpoczęła dzieło przebudowy kraju. Józef II, który wstąpił na tron w dniu śmierci matki, przyśpieszył jeszcze tempo reform, których jednym z poważniejszych problemów było zorganizowanie efektywnej wymiany informacji między urzędami. Od tego bowiem zależało zarówno wprowadzanie reform, jak i sprawne ściąganie podatków, pobór do wojska, egzekwowanie nowych praw. Problematyczne pod tym względem były zwłaszcza historyczne Węgry (a więc i Słowacja), które po pierwsze były zacofane w porównaniu z Austrią, a po drugie były mieszanką narodowościową i językową.

Na terenie Węgier rządziła i dominowała ekonomicznie węgierska szlachta, co nie ułatwiało dotarcia do wszystkich mieszkańców, a po raz pierwszy w historii władcy zależało na komunikowaniu się z wszystkimi poddanymi, nie tylko z właścicielami ziemskimi. W dniu 22 sierpnia 1785 roku cesarz wydał patent o zniesieniu osobistego poddaństwa, czyniąc wszystkich obywateli Austrii ludźmi wolnymi, co oznaczało uwolnienie chłopów od prawnej zależności od szlachty. Był to fakt o olbrzymich konsekwencjach: odtąd chłopi mogli bez zgody swojego pana się przemieszczać; ruszyli więc do miast, zmieniając strukturę społeczną, a w tym i językową, państwa. Na ziemiach Królestwa Węgier w urzędach i sądach cały czas posługiwano się jeszcze – jak w średniowieczu – łaciną. Odsuwało to na plan dalszy problem narodowy i językowy. Łacina była bowiem neutralna.

Rządząca warstwa na Węgrzech wyobrażała sobie jednak, że w obecnej sytuacji zastąpi ją język węgierski. Oczekiwała tego z nadzieją, gdyż w XVIII wieku istniała groźba zaniku języka węgierskiego (o zagrożeniu rozpłynięcia się Węgrów wśród narodów sąsiedzkich pisał niemiecki filozof Herder na przełomie XVIII i XIX wieku). Węgrzy upatrywali dla swojego języka szansę upowszechnienia i ugruntowania poprzez oficjalne wprowadzenie go jako języka obowiązującego w urzędach, szkołach i wojsku. Z czasem, wraz z rozwojem myśli narodowej, za pomocą języka chciano także świadomie asymilować do węgierskiego narodu politycznego Słowaków, Rumunów, Rusinów, Serbów, a nawet Niemców z pogranicza z Austrią.

Jednakże Józef II, myśląc o centralizacji Austrii i unifikacji zarządzania państwem, wprowadził na Węgrzech jako oficjalny… język niemiecki. Od roku 1784 obowiązywał on w urzędach, a od roku 1787 w sądach. W tym samym czasie cesarz osłabił pozycję Bratysławy, przenosząc w grudniu 1783 roku kancelarię zarządzającą Węgrami do Wiednia (13 kwietnia 1784 wywieziono z Bratysławy koronę świętego Stefana, co miało znaczenie symboliczne). Jednocześnie, walcząc z samodzielnością Kościoła, zlikwidował w roku 1783 kształcące księży seminaria kościelne, a na ich miejsce powołał dla całych Węgier dwa wielkie seminaria generalne – w Peszcie i w Bratysławie (w pomieszczeniach niewykorzystywanego od śmierci Marii Teresy zamku), do których uczęszczało po kilkuset studentów.

Chcąc ułatwić kontakt księży z ich parafianami, Jozef II kładł duży nacisk na naukę języków, którymi przyszli duchowni mogliby się praktycznie porozumiewać z wiernymi, głównie niepiśmiennymi chłopami. Dlatego też wbrew biskupom-Węgrom popierał w bratysławskim seminarium naukę miejscowego języka – słowiańskiego (słowackiego). Podczas wizyty w Bratysławie 8 października 1784 roku cesarz osobiście namawiał kleryków do nauki słowackiego, wiedząc, że będą oni pracować na Górnych Węgrzech. Kontynuując tę politykę, 27 grudnia 1786 roku wydał specjalny dekret (podczas swego panowania ogłosił ich 6 tysięcy!) o pielęgnowaniu języków ojczystych.

Konsekwencją wizyty cesarza w bratysławskim seminarium głównym było założenie przez grupę kleryków Stowarzyszenia Pielęgnacji Języka Słowackiego (Spoločnosť na pestovanie slovenského jazyka). Na jego czele stanął jeden z kleryków Anton Bernolák, który miał wówczas 22 lata i był Słowakiem, należącym do niższej warstwy szlacheckiej (co było dość rzadkie), tzw. zemanów, co umożliwiało mu wykształcenie. Pochodził z wioski Slanica na Orawie, której resztki znajdują się dzisiaj gdzieś na dnie Zalewu Orawskiego. Bernolák był wybitnie utalentowany językowo. Skończył gimnazjum w Rużomberku, a potem podjął studia na uniwersytecie w Trnawie, by je kontynuować na wydziale teologicznym w Wiedniu. Po założeniu seminarium generalnego w Bratysławie przeniesiono go tam, by mógł skończyć studia na terenie rodzinnych Węgier.

Pierwszy tekst w języku słowackim „Mały katechizm” Lutra wydrukowany został w Bardiowie w roku 1581. A w czasach, o których mówimy, czyli w XVIII w., język słowacki nadal był jedynie językiem mówionym biednych warstw społecznych w podgórskich i górskich rejonach ówczesnych Górnych Węgier. Ocenia się, że posługiwało się nim ok. miliona ludzi jako językiem „kuchennym”. Nie był w żaden sposób skodyfikowany ani opisany, za to co sto kilometrów używano go w nieco innym wariancie. Jeszcze kilkadziesiąt lat później zastanawiano się, czy np. dialekt wschodniosłowacki to odmiana języka słowackiego, czy tez może oddzielny język. Warto też pamiętać, że były to czasy, kiedy to przy awansie społecznym działał bezwzględnie mechanizm asymilacyjny i wielu Słowaków, awansując albo przeprowadzając się do Pesztu (to w XIX wieku), po prostu się madziaryzowało. Historycy wskazują, że nawet najwięksi Węgrzy w dziejach, jak Petofi czy Kossuth, mieli słowackich przodków.

Koniec XVIII wieku to czas, kiedy pojawiają się próby zapisywania i drukowania tekstów w języku słowackim, mimo że nie istniały jeszcze standardy posługiwania się nim. W 1783 roku niejaki Jozef Ignac Bajza wydał pierwszą powieść po słowacku „Rene mladenca prihody a skusenosti”, a 1 lipca tego samego roku zaczęły się ukazywać „Prešpurské noviny”, pismo pisane właściwie po czesku, ale z licznymi słowacyzmami dla nadania mu lokalnego charakteru.

W takich okolicznościach Anton Bernolák wziął się ostro do pracy. Już po kilku miesiącach gotowa była jego (przy współpracy kolegów kleryków) pierwsza praca w języku łacińskim o piśmiennictwie Słowian/ Słowaków (de literis Slavorum) z aneksem w postaci zasad słowackiej pisowni. Dzięki tej pracy została przekroczona pewna granica w cywilizacyjnej historii narodu. Ale o tym w następnym odcinku, w którym postaram się przybliżyć te pierwsze – porzucone później – zasady języka słowackiego i dalszą działalność fascynującej postaci Antona Bernoláka.

Andrzej Krawczyk

MP 2/2011

Pridaj komentár

Vaša e-mailová adresa nebude zverejnená. Vyžadované polia sú označené *