post-title Śledzik u ojca Michała

Śledzik u ojca Michała

Śledzik u ojca Michała

W zeszłym roku polonijny śledzik cieszył się dużym zainteresowaniem, dlatego tegoroczny karnawał Klub Polski Bratysława postanowił pożegnać również w Mariance pod Bratysławą.

Dzięki zaproszeniu i uprzejmości o. Michała Krysztofowicza oraz o. Tymoteusza Góreckiego członkowie KP spotkali się 17 lutego w Domu Pielgrzyma przy tamtejszym kościele. Ostatki, zwane też śledzikiem (nazwa ta przyjęła się w naszym kraju dopiero w latach 60. XX wieku) lub podkoziołkiem (w Wielkopolsce), odbywały się zawsze w ostatni wtorek karnawału. Zgodnie z tradycją była to ostatnia okazja, by nagrzeszyć przed Wielkim Postem, a w związku z tym huczne zabawy i hulanki trwały do rana.

Członkowie KP Bratysława, chcąc podtrzymać tę tradycję, jak za dawnych czasów w noc poprzedzającą Środę Popielcową świętowali pożegnanie karnawału. I choć spotkanie obyło się bez głośnej muzyki i tańców, to jednak na stole staropolskim zwyczajem pojawił się śledź oraz inne smakołyki. Nie zabrakło również chleba własnego wypieku, pasty domowej roboty oraz słowackich i polskich słodyczy.

Kilka wspólnie spędzonych godzin w przepięknej i zabytkowej sali Domu Pielgrzyma upłynęło w radosnej atmosferze, której towarzyszyły śmieszne opowieści i wspominki oraz plany, dotyczące kolejnych polonijnych imprez, umożliwiających wzajemne poznanie się, integrację środowiska duchownego ze świeckim oraz spędzenie miłych chwil w sympatycznym towarzystwie

Klubowy śledzik był też znakomitą okazją, by bliżej poznać ojca Michała, który obecnie sprawuje posługę przełożonego generalnego w Mariance, najstarszym sanktuarium maryjnym na Słowacji.

Czas zimowych balów i maskarad dobiegł końca. Pożegnaliśmy karnawał, ale z nim na szczęście nie skończyły się spotkania Klubu Polskiego, który planuje kolejne akcje w najbliższych tygodniach – m.in. wspólne oglądanie polskich filmów, turniej gry w tenisa stołowego czy topienie Marzanny.
Zatem do zobaczenia wkrótce
na następnych spotkaniach polonijnych.

Magdalena Zawistowska-Olszewska

Zdjęcia: Stano Stehlik

 

Pridaj komentár

Vaša e-mailová adresa nebude zverejnená. Vyžadované polia sú označené *