post-title „Nasz“ Boguś przywiózł z Moskwy do Koszyc brąz!

„Nasz“ Boguś przywiózł z Moskwy do Koszyc brąz!

„Nasz“ Boguś przywiózł z Moskwy do Koszyc brąz!

„Mój tato jest z Meksyku, mama z Polski, mieszkamy na Słowacji, sprawiło mi więc radość, że naThe World Children’s Winner’s Games mogłem reprezentować Słowację, ale sercem również Meksyk i Polskę!“ takimi słowami dzieli się z nami po powrocie z Moskwy Bogdan Saenz.

Na 5 – dniową podróż do Rosji wyruszył 3 lipca wraz z ojcem i 20 – osobową ekipą słowackich dzieci w wieku od 7 do 16 lat, które pokonały chorobę nowotworową. Również Boguś ma za sobą tę walkę. Tym razem stanął do rywalizacji w różnych dyscyplinach sportowych z dziećmi z 15 krajów świata.

 

Prezydenckim samolotem

„Już początek wyjazdu był wielkim przeżyciem!“ opisuje z entuzjazmem nasz bohater, który wraz z pozostałymi członkami OZ Sportom k radosti pod opieką szefowej organizacji Moniki Brillovej poleciał samolotem prezydenckim do Moskwy.  „Na pokładzie wszystkich nas traktowano jak najważniejszych gości!“ ocenia chłopiec, na którym wrażenie zrobił kapitan, witający osobiście pasażerów.

Dzieci miały też możliwość zająć miejsca przy prezydenckim stole i upamiętnić te chwile na zdjęciach. Czas podróży wykorzystali na lepsze zaznajomienie się między sobą. „Niektórych kolegów pamiętam sprzed lat, ze szpitala, innych poznałem dopiero podczas wyjazdu“ wyjaśnia Boguś.

 

Ponad tysiąc uczestników

Moskwa przywitała ponad tysiąc uczestników i organizatorów. „Mieliśmy wrażenie, że bierzemy udział w prawdziwej olimpiadzie“ chwali profesjonalizm organizatorów ojciec Bogusia -Jose PabloSaenz Rodriguez i dodaje, że wydarzenie było transmitowane przez rosyjskie media publiczne oraz w sieciach społecznościowych, bliscy mogli więc na bieżąco oglądać to co się działo na moskiewskim stadionie za pośrednictwem kanału YouTube. Nasz rozmówca opisuje też uroczyste otwarcie imprezy, czyli musical.

Była to inscenizacja tego, co dzieje się w organizmie zaatakowanym przez raka. W tym celu aktorzy zostali przebrani za czerwone i białe krwinki i walczyli z komórkami nowotworowymi, które były reprezentowane przez czarne balony. „Wspaniała koncepcja sztuki, z głębokim przesłaniem, która nas wzruszyła do łez, szczególnie jej koniec, kiedy dzieci zostały zaproszone na scenę, by poprzebijać wszystkie czarne balony i zwyciężyć nad chorobą“ opisuje Pablo.

 

Medal dla Bogusia

Podczas zawodów sportowych dzieci i młodzież sprawdzały swoje umiejętności, by po raz kolejny poczuć się wielkimi zwycięzcami. „Nasz“ Boguś próbował swoich sił w piłce nożnej, pływaniu, strzelectwie oraz w lekkoatletyce. „Pomimo tremy po każdym występie czułem olbrzymią satysfakcję i byłem gotów do dalszej rywalizacji“ wspomina. W strzelectwie osiągnął wspaniały wynik i zdobył brązowy medal.

„Stałem na podium ze słowacką flagą obok dwóch innymi kolegów – z Indii i Rosji, otrzymałem medal oraz kwiaty z rąk sportowców z pierwszej ligi Rosji! Czułem się jak prawdziwy sportowiec na olimpiadzie, dumny i szczęśliwy’“ podsumowuje nasz bohater. Mali sportowcy ze Słowacji zdobyli w sumie 15 medali. Powody do sportowej satysfakcji mieli też ojcowie słowackich dzieci, którzy rozegrali towarzyskie mecze w piłkę nożną z rodzicami dzieci z innych krajów i zwyciężyli.

 

Czuć się wyjątkowo

Jose PabloSaenz Rodriguez chwali też organizatorów za perfekcyjne przygotowanie. „Czuliśmy się wyjątkowi, zawsze ktoś się o nas troszczył, tłumaczył z języka rosyjskiego na słowacki bądź angielski“ opisuje i dodaje, że pomimo napiętego planu zajęć zdążyli zwiedzić miasto. „Moskwa to historia i nowoczesność, miasto, które nigdy nie śpi“ podsumowuje a jego żona – nasza rodaczka Magdalena Smolińska dodaje, że życie bywa bardzo przewrotne i stawia nas w  paradoksalnych sytuacjach. „Z jednej strony jako mama bardzo cieszyłam się z możliwości wyjazdu Bogdana do Moskwy, z drugiej – ile bym dała za to, by mój syn nie musiał być jednym z zaproszonych gości“ konstatuje.

My zapowiadamy na jesień artykuł o tej wspaniałej polsko – meksykańskiej rodzinie, która znalazła swój dom w Koszycach i potrafi czerpać szczęście garściami, pomimo przeciwności losu. Bogusiowi zaś będziemy kibicować w kolejnych sportowych zmaganiach, bowiem już teraz sypią się zaproszenia na tego typu przedsięwzięcia. „Mama mnie pyta, gdyby mi przyszło wybierać, w czyich barwach będę grał: polskich, czy słowackich, nie potrafię jej na to pytanie odpowiedzieć“ mówi z zagadkowym uśmiechem nasz bohater.

mw

zdjęcia: Veronika Mihaliková, Jose Pablo Saenz Rodriguez

 

Pridaj komentár

Vaša e-mailová adresa nebude zverejnená. Vyžadované polia sú označené *