post-title Warsztaty twórcze dla dzieci polonijnych

Warsztaty twórcze dla dzieci polonijnych

Warsztaty twórcze dla dzieci polonijnych

Sobota – 10.08.2019

Po roku znowu spotkaliśmy się w tradycyjnym już dla nas miejscu – hotelu Spojár w Žiarskiej Dolinie. Przed nami jest 7 dni, które bez wątpienia będą przepełnione zabawą i śmiechem, jednakże skupionych przede wszystkim na ciężkiej pracy osiemnastu osób. Jest nas równo po połowie pod wieloma względami – dziewięć dziewczyn i dziewięciu chłopców, dziewięciu weteranów DTD Polskiego Klubu i dziewięć świeżynek.

Sobota jednak upłynęła nam na dojeździe w Tatry, rozpakowywaniu, poznawaniu i witaniu się po roku… no i super zabawie. Wieczorem tradycji daliśmy zadość – rozegraliśmy mecz piłki nożnej na bardzo wyrównanym poziomie, który jednak wygrała drużyna polska. Mogę ten dzień podsumować jednym, lakonicznie wręcz krótkim, wyrażniem – było cudownie.

 

Niedziela – 11.08.2019

Polecieliśmy z kopyta – od samego śniadania wzięliśmy się do roboty. Kiedy dziewczyny malowały swe portrety, chłopcy dzielnie obierali drewniane krążki z kory. Po zakończeniu pracy, chłopcy rozegrali kolejny mecz piłki nożnej. Po obiedzie zamieniliśmy się rolami – teraz to dziewczyny malowały przygotowane już przez nas krążki, a my malowaliśmy się na płótnach. Mieliśmy mnóstwo związanej z tym zabawy, a śmiechu ze trzy razy tyle – niektórzy zostali ziemniakami, ja natomiast jestem (jeszcze) łysy.

Po pracy poszliśmy na spacer po otaczającym nas zewsząd lesie, aby przeprowadzić wstępne rozeznanie w terenie. Świeżynki 😊były zachwycone widokiem na góry i Liptowski Mikulaš, podczas gdy wieloletni już bywalcy wspominali swoje poprzednie spacery tą trasą. Po kolacji zorganizowaliśmy małą imprezę z karaoke, na której wysłuchaliśmy muzyki folklorowej, popularnej, wiele bardzo znanych klasyków (np. Earth Song) czy alternatywnej. Nie obeszłoby się także bez zostawu startwego DTD – „7 years”, czy „Counting stars”. Po imprezie poszliśmy jeszcze na krótką przechadzkę, poodczas której oglądaliśmy świetnie tu widoczne gwiazdy, podziwiając np. Wielki Wóz. Było mega fajnie, nie mogę już doczekać się jutra 😊.

Poniedziałek – 12.08.2019

Nie zwalniamy, lecimy jak nowe Ferrari po autostradzie. Rano poszliśmy na Salaš Žiar, gdzie zrobiliśmy szkice pięknego krajobrazu górskiego, a mieliśmy po raz pierwszy okazję zobaczyć wypasane tam owce. Dużo, bardzo dużo owiec. Po zrobieniu wstępnego szkicu rozdzieliliśmy się na dwie grupy, jedna wróciła do hotelu i zaczęła malować, a druga poszła na pobliskie boisko i plac zabaw. Kiedy niektórzy jeszcze kończyli swoje plenery, część z nas poszła na łąkę i pozbierała trochę kwiatów. Zanieśliśmy je do naszego atelier i zaczęliśmy malować je na przygotowanych wspólnymi siłami krążkach. Wyszły pięknie!

Po skończeniu pracy poszliśmy na podwórko, gdzie niektórzy grali w piłkę, a inni w karty – do wyboru, do koloru 😊. Mieliśmy dzisiaj cudowny dzień, napędzany zabawą, BARDZO dużymi ilościami śmiechu i radością z bycia razem. Do jutra!

  

Wtorek – 13.08.2019

We wtorek zatrzymała nas pogoda – od rana leje jak z cebra. Musieliśmy lekko zmienić plany, ale zdecydowanie nam to ich nie pokrzyżowało, bo jak nie my, to kto! Po śniadaiu młodsi uczestnicy pobozu poszli do atelier i zakręcili się wokół kwiatów w koszyku, które malowali, podczas gdy starsi grali w karty. Mogę Państwa zapewnić, że obie strony dobrze się bawiły 😊. Żeby nikomu się nie nudziło, po obiedzie  obozowa starszyzna wkręciła się w ten sam temat z nową, niespożytą jeszcze, energią. Dużo się smialiśmy, śpiewaliśmy, troszkę tańczyliśmy – prawdziwy, niczym niezakłócony, dobry humor.

W przerwie w deszczu poszliśmy na spacer w stronę miejscowości Žiar, zobaczyliśmy nieczynny teraz stok narciarski i nasze boisko od drugiej strony. Tuż nad nami wznoisły się już chmury, atmosfera była niesmowita. Lekko tajemniczo, troszkę strasznie, ale przejmująco pięknie i majestatycznie. Dla takich widoków warto byłoby nawet przemoknąć do suchej nitki.

Wieczorem spotkaliśmy się na pokazie zdjęć z poprzednich lat. Dużo wspomień, dużo zażenowania i śmiechu. Wiele uśmiechów i nostalgicznych spojrzeń, byliśmy natomiiast bardzo wszyscy szczęśliwi. Później przygotowywaliśmy się do zbiżającego się wielkimi krokami czwartkowego wernisażu w Liptowskim Mikulašu. To był fajny dzień, dzięki!

Środa – 14.08.2019

Kolejny dzień deszczu, nie zmieniło to jednak naszego podejścia. Dalej pracowaliśmy z radością, malując koszulki w najróżniejsze wzory – co tylko ślina nam na język (lub co nam farba na pędzel 😊) przyniosła, to za chwilę znajdowało na naszych dzisiejszych płótnach się znajdowało. Jest to już nasza coroczna tradycja, ja to uwielbiam. Dzięki temu przez cały rok pamiętam o wakacjach, spędzonych w gronie przyjaciół na urokliwej północy Słowacji.

Po obiedzie skorzystaliśmy z chwili wolnego czasu i graliśmy w karty, biegaliśmy po podwórku i dużo rozmawialiśmy. Niektórzy robili jeszcze kolejne koszulki. Zrobiliśmy także użytek z ładnej w końcu pogody i zrobiliśmy sobie zdjęcia z naszymi obrazami – krajobrazami, kwiatami i portretami.

Zamiast kolacji mieliśmy ognisko na pobliskiej polanie, piekliśmy kiełbaski i chleb, śpiewaliśmy, jeszcze więcej rozmawialiśmy i się śmialiśmy. Robiliśmy też zdjęcia aparatem Stana, dzięki!! Mogę szczerze powiedzieć, że było i super, i pysznie i super pysznie 😊. Wieczorem mieliśmy kolejną małą imprezę, przygotowywaliśmy się na jutrzejszy, wielki dzień w Liptowskim Mikulašu! Nie mogę się doczekać!

Czwartek – 15.08.2019

Dzisiaj było… intensywnie. Nawet bardzo, ale przede wszystkim ciekawie i śmiesznie. Od rana lataliśmy niczym Airbusy A320 na trasie Warszawa-Londyn. Rano, tuż po śniadaniu, porozdzielaliśmy nasze obrazy (portrety, kwaity w koszyku, krajobrazy i pomalowane kółka z kwiatami) i pozanosiliśmy je do samochodów. Już w Liptowskim Mikulašu, w Župnym Domu, dziewczyny porozwieszały je na ścianach, podczas gdy chłopcy byli na spacerze po centrum miasta. Mieliśmy wtedy krótką przerwę, którą wykorzystaliśmy na zjedzenie drugiego śniadanie i szybką wycieczkę do Billi.

Z radością powitaliśmy na wernisażu naszych gości: Konsula Generalnego RP w Bratysławie, Pana Stanisława Kargula, Pana Burmistrza Liptowskiego Mikulaša, Jána Blchača, Konsula Honorowego RP w Liptowskim Mikulašu, Pana Tadeusza Frąckowiaka oraz wielu innych, za których obecność jesteśmy niezwykle wdzięczni. Najpierw zatańczyliśmy „Papaya dance” na rozpoczęcie, a Steňa Gajdošova-Sikorska przedstawiła nieco ideę naszego obozu, po czym głos zabrał Pan Frąckowiak, Konsul Honorowy. Jako następny wypowiedział się Pan Burmistrz, jako ostatni swoje zdanie na temat naszego obozu i prac wyraził Pan Konsul Generalny.

Dziękujemy za miłe słowa, skierowane w naszą stronę, za sprawioną nam radość i uśmiechy. Dziękujemy za wszystkie prezenty, od Pana Konsula Generalnego, od Pana Konusla Honorowego i Pana Burmistrza. W szczególności kłąniamy się Panu Tadeuszowi Frąckowiakowi, za ufundowanie nam popołudnia w największym aquaparku Liptova, Tatralandii, gdzie spędziliśmy piękne trzy i pół godziny, bawiąc się, śmiejąc i zjeżdżając na niezliczonych „tobogunach”. Bardzo, bardzo pięknie dziękujemy, świetnie się bawiliśmy. Dziękujemy wszystkim za obecność, była to dla nas wielka przyjemność!

Piątek – 16.08.2019

Mieliśmy troszkę czasu wolnego, z którego wszyscy chętnie skorzystaliśmy. Rano po śniadaniu zaczęliśmy się także powoli żegnać z naszymi współobozowiczami. Poszliśmy wszyscy na spacer po otaczających nasz hotel lasach i górach do miejsc, w których jeszcze nie byliśmy.

Bardzo nam się podobało, widoki były wprost niesamowite. Ciemnoszare chmury wraz z głęboko zielonymi lasami, połyskującym na srebrno strumykiem, polami złotej pszenicy i pięknymi, wysokimi górami sprawiały wrażenie, że byliśmy jak modele na obrazie impresjonistów.

A w czasie obiadu składaliśmy życzenia… Wszystkiego najlepszego, Majko! Zarówno my, jak i kadra wraz z personelem hotelowym, chcieliśmy, by te urodziny zapadły Ci w pamięć. Mamy nadzieję, że odśpiewane wspólnie „Happy birthday” i tort, złożony z trzech bucht, posypanych kakao ze wstawionymi w to świeczkami sprawiły, że właśnie tak było i sprawiły Ci radość!

Po południu, korzystając ze słońca, pograliśmy w piłkę nożną (był remis 6-6 😊) i jeszcze trochę pochodziliśmy po okolicy, aby się  nią pożegnać. Powoli oswajaliśmy się z myślą, że niedługo wrócimy do swoich domów. Zaraz po zakończeniu gry rozpoczęła się burza, świeciło jednakże nieprzerwanie słońce. Doświadczyliśmy wielu pięknych widoków tego dnia!

Wieczorem zorganizowaliśmy sobie niesamowitą dyskotekę pożegnalną do północy, a przepełniona była grą w karty, długimi rozmowami, śmiechem, tańcem, śpiewem, zabawą, radością i… smutkiem ze zbliżającego się już końca wyczekiwanego przez nas tygodnia.

Chciałbym Państwu podziękować za poświęcenie tych kilku chwil dziennie na uczestniczenie w naszym obozie poprzez czytanie moich relacji i oglądanie zdjęć Stana Stehlika. Przede wszystkim jednak, dziękuję Steni Gajdošovej-Sikorskiej i wspomnianemu już Stankowi za kolejny cudowny tydzień, za zaangażowanie i rady, za żarty i rozmowy. Dziękujemy Wam z głębi serca! Ja milujem Vás ako na mesiac a späť!

Filip Tusk

Zobacz więcej zdjęć

 

Pridaj komentár

Vaša e-mailová adresa nebude zverejnená. Vyžadované polia sú označené *