post-title Spienione wspomnienia

Spienione wspomnienia

Spienione wspomnienia

 RETROHITY 

Sobota w czasach minionych była dniem szczególnym – dniem zakupów, sprzątania i… prania. Skupmy się na tej ostatniej czynności i przyjrzyjmy się sposobom prania.

 

Zapach soboty

Jak prano kiedyś? W zupełnie odmiennych warunkach niż dziś. Nie było pralek automatycznych, te pojawiły się na rynku dopiero w latach 80. Prało się więc ręcznie lub w pralkach wirnikowych. O najbardziej znanej polskiej pralce wirnikowej Frania do dziś krążą legendy.

A o suszarkach w tych czasach oczywiście mowy nie było. Gdzie ktoś prał, było wiadomo, bowiem na sznurach balkonów, podwórek wisiało suszące się pranie. Rozwieszone miało dodatkowy walor – dla dzieci bawiących się w chowanego stanowiło zasłonę.  A pamiętają Państwo zapach świeżo wypranych, jeszcze mokrych firanek? Tak pachniała sobota.

Pierwsze środki do prania, detergenty i inne środki czystości w Polsce zaczęto produkować w 1932 r. w bydgoskim zakładzie chemicznym z udziałem niemieckim o nazwie Persil Spółka Akcyjna. Po wojnie kontynuował on tę produkcję, od roku 1964 już jako Pollena, mająca kilka zakładów produkcyjnych w PRL. Pierwsza produkcja w Bydgoszczy opierała się głównie na proszkach mydlanych Persil oraz proszku do zamaczania ATA.

 

Radion

W 1958 r. ruszyła produkcja nowych proszków Radion i Pralux do białej bielizny. Radion zasłynął z hasła reklamowego „Sam pierze”, które na długo zapadło w pamięci odbiorców. Żeby jeszcze bardziej podkreślić reklamowany efekt, na opakowaniu proszku znajdował się obrazek dwóch kotów – czarnego przed i białego po wypraniu.

Cypisek

Lata 70. oraz popularność znanej czechosłowackiej bajki animowanej Rumcajs przyniosły nazwę kultowemu proszku do prania pieluch oraz ubrań dziecięcych – Cypisek. Proszek ten pomyślnie eksportowano poza granice kraju, mimo że jego dostępność na rynku krajowym była częściowo ograniczona.

IXI

Rok 1965 w poznańskim zakładzie Polleny Lechia oznacza przełom w postaci rozpoczęcia produkcji proszku do prania IXI 65, później bardziej znanym jako IXI. Ten detergentowy proszek o niebieskim kolorze, przyjemnym zapachu i mocnej pianie był oficjalnie produktem polskiej myśli naukowo-technicznej, pomagał w praniu coraz to mocniejszych tkanin i wywabianiu uciążliwych plam.

Te właściwości sprawiły, iż w latach 70. był najbardziej popularnym proszkiem w Polsce. IXI miało też swoją ciemną stronę nie związaną z praniem – osoby uzależnione odurzały się nim, wdychając opary powstałe w wyniku jego podgrzewania.

 

Pollena 2000

Kolejny proszek, który zasłynął z hasła reklamowego, to Pollena 2000 i jej „Ojciec, prać?”. Ten slogan reklamowy z lat 90. kryje w sobie podwójną treść: pranie jako bicie oraz czyszczenie w znaczeniu usuwania najbardziej zażartego brudu – poprze pranie można wybić nawet ten największy brud. I tak Pollena 2000 stała się najbardziej rozpoznawalnym proszkiem. Innymi markami, popularnymi na rynku polskim, były proszki E oraz Bryza.

Początek lat 90. oznaczał prywatyzację poszczególnych zakładów Polleny, wprowadzenie nowych technologii, produkcję nowych marek, a wraz z tym nachalne reklamy telewizyjne. Zapewne pamiętacie czasy, kiedy niemalże co druga reklama w telewizji była reklamą przeróżnych środków piorących. Czasy jednak się zmieniły, sposób prania też, a choć stare marki proszków są wciąż dostępne, to nie są one produktami polskimi, ale zachodnich koncernów.

Andrej Ivanič

MP 4/2024