„Piękny trzydziestoletni”
„Monitor Polonijny – jak każdy trzydziestolatek – jest już dojrzały, ale nadal pełen perspektyw i patrzący w przyszłość” – tymi słowami rozpoczął swoją przemowę chargé d’affaires polskiej misji dyplomatycznej w Bratysławie Piotr Samerek podczas uroczystej gali z okazji jubileuszu naszego czasopisma. Jakże trafne porównanie! Tak, to już trzydzieści lat istnienia jedynego polskiego czasopisma na Słowacji. Kiedy to zleciało?
Tak ważną rocznicę należało odpowiednio uczcić, najlepiej w gronie współpracowników zacnej redakcji i wszystkich, którzy przez lata sprzyjali, wspierali oraz czytali „Monitor Polonijny”. Uroczysta gala urodzinowa odbyła się 7 lutego w centrum Bratysławy, w kultowym „V-klubie”, miejscu symbolicznym, bo tuż naprzeciwko siedziby Instytutu Polskiego.
I chociaż scenariusz całego wydarzenia owiany był rąbkiem tajemnicy, to jeden punkt programu znany był z wyprzedzeniem. Właśnie tego dnia, z okazji jubileuszu polskiego czasopisma miała się odbyć się premiera nowego wydawnictwa muzycznego, przygotowanego przez członków i sympatyków Klubu Polskiego. To również dlatego słowacka Polonia z niecierpliwością czekała na ten dzień – tyle atrakcji w jednym miejscu!
Zacznijmy jednak od początku. Zamiast zwyczajowych przemówień ze sceny, gości powitał krótki film. To była idealna forma, aby w przystępny sposób przypomnieć losy czasopisma, okoliczności jego powstania, a także kolejne redaktorki naczelne – nieżyjącą już Danutę Meyzę-Marušiakovą, Joannę Matloňovą oraz obecnie pełniącą tę funkcję Małgorzatę Wojcieszyńską, która tego wieczora pełniła również funkcję gospodyni wieczoru.
Warto nadmienić, że narratorem bogatego w archiwalne ujęcia filmu był nie kto inny, jak sam Ryszard Zwiewka, założyciel i pierwszy prezes Klubu Polskiego oraz inicjator powstania czasopisma Polaków na Słowacji. Miało to nie tylko symboliczne znaczenie, albowiem ciepły i dobrze wszystkim znany głos pana Ryszarda idealnie wprowadził gości w nostalgiczny i pełen wdzięku nastrój.
Potem rozpoczęła się oficjalna cześć wydarzenia. Licznie zgromadzoną Polonię, jej sympatyków i gości, wśród których byli m.in. chargé d’affaires RP Piotr Samerek i konsul RP Artur Łukiańczuk oraz przybyła z Warszawy Anna Sochańska, dyrektor Departamentu Współpracy z Polonią i Polakami za Granicą MSZ RP.

Po wspomnianym już na wstępie krótkim przemówieniu Piotra Samerka głos zabrała Anna Sochańska, która odczytała list gratulacyjny, skierowany do uczestników wydarzenia. W liście tym sekretarz stanu MSZ Władysław Teofil Bartoszewski podkreślił zaangażowanie słowackiej Polonii w redagowanie jedynego na Słowacji czasopisma wydawanego w języku polskim oraz zaakcentował jego wysoki poziom merytoryczny i edytorski.
Kolejny ważny moment uroczystości to uhonorowanie obecnych na sali twórców „Monitora”. Redaktor naczelna zaprosiła na scenę wszystkich swoich współpracowników, dziękując im za pracę i w kilku słowach przedstawiając tematykę, którą się zajmują. Podziękowania popłynęły również w drugą stronę – wzruszającą i nieuwzględnioną w oficjalnym scenariuszu chwilą było wręczenie Małgorzacie Wojcieszyńskiej kwiatów przez członków redakcji, pracujących pod jej serdecznym kierownictwem na przestrzeni wielu lat.

Wyrazy wdzięczności i uznania trafiły również do Stana Stehlika (prywatnie męża Małgosi), który odpowiada za skład i profesjonalną oprawę graficzną czasopisma, a który przygotował również wspomniany na początku film. Nie zabrakło też pamiątkowego zdjęcia, uwieczniającego wszystkich twórców „Monitora Polonijnego”, zebranych wyjątkowo w tym samym miejscu i w tej samej chwili.
W końcu przyszła pora na clue programu. Premiera najnowszej płyty słowackiej Polonii i jej przyjaciół, zatytułowanej „Muzyczne gadu-gadu”, nie mogła się obyć się bez wykonania zamieszczonych na niej utworów na żywo, co wymagało intensywnych prób i przygotowań. Najpierw wybrzmiało kilka piosenek, a potem – zgodnie ze słowacką tradycją – nastąpił chrzest albumu. Ojcami chrzestnymi płyty zostali chargé d’affaires RP Piotr Samerek oraz znany słowacki gitarzysta Stanislav Počaji, który miał swój udział w tworzeniu płyty i – ma się rozumieć – zagrał tego wieczora na scenie.

Oj, działo się, działo! Rzecz niewyobrażalna, bo udało się zgromadzić prawie wszystkich artystów, biorących udział w powstaniu nagrań. Oprócz znanych już słowackiej Polonii muzyków z kapeli JablCo i Laugaricio Quartetu do współpracy przy płycie udało się zaprosić kolejnych muzyków, wśród których byli Silvia Josifoska, Juraj Kalász, Marian Jaslowski, Gabriel Jonáš, Dennis Lacho, Zenon Kuraś, Juraj Lehuta czy Emil Szajewski.
Trzeba przyznać, że jednak największe wrażenie na publiczności zrobili śpiewający członkowie słowackiej Polonii, którzy włożyli całe serce nie tylko w nagranie płyty, ale i w sobotni występ na scenie. To dobrze już znani nam Ewa Sipos, Natalia Konicz-Hamada, Łukasz Cupał, Magda i Piotr Michna, Tomasz Olszewski, a także przedstawiciele najmłodszego pokolenia: Ján Kyselica, Mania, Janek i Daniel Hamadowie, Antek Michna i Helenka Guttman.
Warto też podkreślić, że kwartet Laugaricio, któremu szefuje prezes Klubu Polskiego Marek Berky (tym razem drugie skrzypce!), pozyskał dla tego projektu pracującą w Słowackim Teatrze Narodowym wybitną polską skrzypaczkę Sandrę Haniszewską-Kubasik i tym razem to ona grała pierwsze skrzypce, natomiast na altówce towarzyszył jej Radovan Blahunka, zaś na wiolonczeli Robert Kovač.

Trud muzyków, włożony w wielotygodniowe przygotowania do występu się opłacił, bowiem koncert można określić dwoma słowami – FALA ENERGII. Artyści porywająco wykonali wszystkie utwory z najnowszej płyty, a publiczność dała się porwać płynącej ze sceny energii, żywo reagując na rytm, muzykę i śpiew.
Nie dziwi to, bowiem najnowsza płyta jest naprawdę zróżnicowana stylistycznie i brzmieniowo, a zatem tego wieczora każdy, kto był obecny na koncercie, mógł znaleźć coś dla siebie – od kołyszącego bluesa, rytmicznego funku po nastrojowe, nie stroniące od dowcipu ballady. Na scenie zmieniali się tak artyści, jak i gatunki muzyczne, ale nie zmieniała się fantastyczna atmosfera. Tak właśnie powinno się świętować urodziny!
Trwający ponad godzinę koncert dobiegł końca, ale nie oznaczało to końca atrakcji. Goście wydarzenia zaproszeni zostali do obszernego foyer, gdzie czekał na nich poczęstunek. W dużej mierze był on zasługą członkiń Klubu Polskiego i osób związanych ze Szkołą Polską w Bratysławie, które zamówiony catering wsparły własnymi, pysznymi domowymi wypiekami.

A ponieważ były to o urodziny, nie mogło się obyć bez tortu. Napisałem „tortu“? Tak naprawdę chodziło o prawdziwe dzieło cukiernictwa, które w pomysłowy sposób honorowało głównego jubilata wieczoru. Na widok zrobionej z cukru okładki „Monitora Polonijnego“ wszystkim pociekła ślinka, pod nią bowiem skrywało się bajeczne połączenie biszkoptu, bitej śmietany i owoców. Tort był olbrzymi, więc wystarczyło go dla wszystkich!
Po jubileuszowych toastach nastał czas nieformalnych rozmów przy winie i kawie, czemu sprzyjała atmosfera wspomnień i nierzadko spotkań po latach dawnych współpracowników „Monitora“, którzy tego wieczora przybyli do Bratysławy z różnych zakątków Europy. Nie zabrakło przedstawicieli Polonii z innych krajów, w tym reprezentantów redakcji zaprzyjaźnionych mediów polonijnych. Fantastycznie było móc świętować jubileusz w gronie tak zacnych i życzliwych osób.
Urodziny i po urodzinach. Teraz czas zabrać się do pracy; w końcu kolejne wydania jedynego polskiego czasopisma na Słowacji same się nie zrobią. Nie wątpię jednak, że za jakiś czas znów się spotkamy wszyscy z okazji kolejnych okrągłych urodzin „Monitora“.
Arkadiusz Kugler
Zdjęcia: Stano Jendek, Robert Porada, Anna Porada, Artur Łukiańczuk, Majka Nowakowska
MP 3/2026
Projekt realizowany z finansowym wsparciem Funduszu wspierającego kulturę mniejszości narodowych oraz Ambasady RP w RS











