Trzydzieści lat to w życiu człowieka niemal całe pokolenie. W życiu pisma w dzisiejszych czasach – epoka. Kiedy dziś sięgam do archiwalnych numerów „Monitora Polonijnego”, widzę nie tylko historię miesięcznika, lecz przede wszystkim zapis losów, emocji i szczególnych wydarzeń Polaków żyjących na Słowacji.
PIĘKNY TRZYDZIESTOLATEK
„Monitor Polonijny” powstał na początku lat dziewięćdziesiątych, które przyniosły nowe granice, nowe państwa i nowe wyzwania. W tej rzeczywistości polska społeczność na Słowacji potrzebowała czegoś więcej niż oficjalnych komunikatów. Potrzebowała głosu, który mówiłby po polsku o sprawach lokalnych, ale też o sprawach serca – o kulturze, historii, pamięci i tożsamości.
Tym głosem stał się właśnie „Monitor Polonijny”. Na jego łamach relacjonowano wydarzenia kulturalne, jubileusze, wizyty gości z Polski, działalność organizacji polonijnych, ale też codzienne życie Polaków mieszkających w Bratysławie, Koszycach czy mniejszych miejscowościach. Z mojej perspektywy widziałem, jak ważną rolę odgrywało to pismo w integrowaniu środowiska. „Monitor Polonijny” nie tylko informował, ale też łączył – pokolenia, środowiska, ludzi o różnych poglądach i doświadczeniach.
Dla mnie – byłego prezesa Klubu Polskiego – jest to także historia bardzo osobista.
Z Redaktor Naczelną „Monitora”, Gosią Wojcieszyńską, przyjaźnię się od lat – nasza relacja trwa nieprzerwanie od pierwszego spotkania podczas jednej z cyklicznych imprez Klubu Polskiego w Bratysławie. Ostatnio, podczas luźnej rozmowy wspominaliśmy te dobre i te gorsze chwile związane z „Monitorem” i Klubem Polskim.
Bardzo dobrze pamiętam dwa wydarzenia związane z omawianym pismem. Pierwszym z nich było przyznanie prestiżowej nagrody im. Macieja Płażyńskiego dla najlepszego pisma polonijnego w 2013 r. „Monitor Polonijny” w swej historii otrzymał wiele nagród i wyróżnień, ale ta nagroda jest jedną z najbardziej prestiżowych, jakie pismo polonijne może uzyskać w naszej Ojczyźnie. Chciałem, by tak się stało, więc sam zgłosiłem „Monitor“ do tej nagrody, podając, zgodnie z wymogami organizatorów konkursu, adres mailowy swój i redaktor naczelnej. Byłem zachwycony, kiedy ta wiadomość dotarła do mojej skrzynki pocztowej!
Za mojej kadencji „Monitor” przechodził także trudny czas. Pamiętam, że właśnie wtedy Klub Polski wraz z pismem otrzymał dotacje z Kancelarii Rady Ministrów Republiki Słowackiej, okrojone o ponad 50%. To była dla nas straszna wiadomość, bo de facto dalsze istnienie „Monitora” wisiało na włosku.
Uznaliśmy wtedy, że działamy zgodnie z planem: co miesiąc będziemy wydawać nasze pismo, mając nadzieję, że ten proces nie skończy się na numerze czerwcowym. Pamiętam rozmowy z ówczesnym ambasadorem RP w RS Tomaszem Chłoniem, a potem za jego wstawiennictwem z szefem gabinetu premiera RS. Wspólnymi siłami udało nam się pozyskać dodatkowe środki na pokrycie wydania wszystkich numerów pisma.
Oczywiście, z biegiem czasu zmieniał się świat i zmieniało się pismo – „Monitor Polonijny” potrafił się dostosować do tych zmian, nie tracąc przy tym swojej tożsamości i bardzo wysokiej jakości, pieczołowicie pilnowanej przez Redaktor Naczelną. To przede wszystkim zasługa Gosi, ale także autorów i współpracowników, którzy przez lata wkładali w to pismo swój czas, wiedzę i pasję.
Jubileusz 30-lecia to dobry moment, by powiedzieć, że to była i jest wspólna praca Polonii słowackiej. „Monitor Polonijny” nie istnieje bez swoich czytelników i bez środowiska, które opisuje. Mam nadzieję, że kolejne lata przyniosą nowe tematy, nowe głosy i nowe pokolenia autorów, którzy będą kontynuować tę opowieść. Bo dopóki „Monitor Polonijny” istnieje, dopóty historia Polaków na Słowacji ma swoje trwałe, zapisane miejsce.
Tomasz Bienkiewicz
Prezes Klubu Polskiego w latach 2012 – 2016






