Sztuka Łemków / Rusinów Karpackich w Państwowym Muzeum Etnograficznym w Warszawie
Pracował nad nią 10 lat. To swoisty manifest przywracania Łemkom głosu. 17 stycznia br. w Państwowym Muzeum Etnograficznym w Warszawie otwarto wystawę Formy obecności. Sztuka Łemków/Rusinów karpackich, na przygotowanie której kurator historyk sztuki, ukrainista i Łemko dr Michał Szymko poświęcił dekadę.
Ryzykuję twierdzenie, że to prawdopodobnie największa po 1989 r. i najbardziej fascynująca wystawa, poświęcona tej grupie etnicznej, tak ważnej w naszej narodowej tożsamości, o której wiemy bardzo dużo, a jednocześnie jakby ciągle za mało. Nie dziwi więc fakt, że ekspozycja cieszy się ogromnym zainteresowaniem, bo – jak zauważa Szymko – w muzeach nie widuje się kontekstu łemkowskiego.

Odbiorca niczym pod lupą ma możliwość przyjrzenia się szeroko pojętej sztuce Łemkowszczyzny/Łemkowyny – pogranicza polsko-łemkowsko-słowackiego. Nadrzędnym celem wystawy jest przerwanie milczenia, które nastało tuż po akcji „Wisła” w 1947 r., jednej z najmroczniejszych kart w naszej historii, gdy nagle rozerwano ciągłość łemkowskiej bytności, a blisko 140 tysięcy Łemków przesiedlono siłą w zachodnie i północne regiony Polski.
Wystawa podzielona jest na trzy integralne i przenikające się nawzajem części: I Pamięć. Wędrujące korzenie; II Tożsamość. Echo Karpat; III Transpop. Dziedzictwo w transformacji.
Część I, jak prolog, wg kuratora ma podkreślać gest przywracania pamięci, znaczeń, symboli; zebrano tu przedmioty codziennego użytku (np. grzebienie do czesania lnu czy krzesła), elementy stroju (krywulki, wyszywane czepce, skórzane dziecięce kierpce), ale też portret słowackiego księdza greckokatolickiego, budziciela narodowego i autora słów hymnu łemkowskiego Aleksandra Duchnowycza, prace współczesnych twórców Mykołaja Fedaka, poruszające ikony, opisujące historię łemkowskiego dziadka artysty Dawida Zdobylaka, czarno-białe zdjęcia Łemkowyny, uchwyconej przez Antoniego Kroha, czy wideoesej „Mamko, moja ľuba” żyjącej w USA młodej łemkowskiej artystki, pochodzącej ze Słowacji, Alexandry Bodnarchuk. To ślady przetrwania po – jak dzisiaj wiemy – nieudanej próbie wymazania obecności Łemków z ojczystych ziem, które jednak zostawiły po sobie niezagojone blizny.
Do drugiej części wystawy zwiedzający muszą przejść przez białą, płócienną, podziurawioną, symboliczną kotarę. Karpaty – przestrzeń symbolicznej geografii (góry, las, cerkiew, miasteczka i wsie, chyże) – pokazują silny związek Łemków/Rusinów z górami, które „kształtują etos, rytuały oraz narracje tożsamościowe”.
W różnych konfiguracjach pojawia się motyw domu – chyży, coraz rzadziej spotykanej w tym regionie Polski i na Słowacji. Wokół niej i przyrody kręciło się codzienne życie (wspólna praca na roli, okopywanie ziemniaków, koszenie traw), ale też spotkania czy świąteczne rytuały.
Dające wytchnienie i przynoszące spokój górskie widoki, doświadczanie natury podbite są jednak tęsknotą, poczuciem utraty, chęcią powrotu. To tu po raz pierwszy minimalistyczno-geometryczne ikony Jerzego Nowosielskiego dialogują ze sporych rozmiarów XVI-wieczną ikoną „Sądu Ostatecznego” nieznanego autora ze zbiorów Muzeum Kultury Ukraińskiej w Svidniku. Obok precyzyjnych akwareli Nikifora wiszą współcześnie pisane ikony Mirosława Trochanowskiego czy obrazy Teodora Kuziaka, reprezentującego sztukę naiwną.
Trzecia część prowokująco została nazwana Transpop – tu popkultura zostaje zderzona z tradycją, pamięć i tożsamość z kolei z kodami popkultury. Transpop – nowy idiom sztuki pogranicza, gdzie lokalne dziedzictwo Łemków/Rusinów jest przetłumaczone na język współczesnej ekspresji artystycznej.
Przedstawiono prace współczesnych łemkowskich twórców; z bliska można obejrzeć kilka prac najsłynniejszego artysty o rusińskich (nieczęsto są podkreślane w kulturze masowej) korzeniach Andy’ego Warhola. Opowieść o Warholu poszerzona została o kontekst jego religijności, którą zaszczepiła w nim matka Julia (zgromadzono jej listy, kartki, zdjęcia, obrazki religijne), opowiadając np. żywoty świętych czy pokazując święte obrazki. To one stały się dla Andy’ego bodźcem do tworzenia słynnych multiplikacji.
„Żadna dotąd wystawa nie odczytywała jego twórczości w tym łemkowskim/ rusińskim kontekście, choć jest on obecny w źródłach i otwiera zupełnie nową perspektywę interpretacyjną” – przekonuje Szymko.

Tę część i całą wystawę zamykają wiszące obok siebie najbardziej ikoniczny obraz Andy’ego Warhola „Marilyn Monroe”, symbol pop-artu, i ikona z pocz. XVII w. nieznanego autora „Święty Mikołaj z życiem” ze zbiorów Muzeum Regionalnego w Jaśle. Święty Mikołaj to najbardziej rozpoznawalny święty wśród Łemków.
Wystawa udowadnia, że o Łemkach / Rusinach nie wolno milczeć, bowiem milczenie może stać się początkiem zapominania. Stanowi sygnał informujący o tym, że Łemkowie są. Istnieją. Mają nam wiele do (o)powiedzenia. To wystawa ważna i potrzebna, którą wręcz trzeba zobaczyć! Będzie ona czynna do 30 czerwca br.
Małgorzata Dambek
Zdjęcia: Małgorzata Dambek











