Z lalkami za pan brat

Ci, którzy chcieli wrócić do czasów dzieciństwa i świata lalek, na pewno byli usatysfakcjonowani po kolejnym odcinku spotkania z serii „Poznajmy się, proszę“, które odbyło się 31 marca. Drzwi do teatru lalek otworzyły dla nich Beata Westrych Zázrivcová, która tworzy lalki i kukiełki, oraz Joanna Maria Gierdal, reżyserka i dramaturżka.

Tego dnia galeria Instytutu Polskiego w Bratysławie, gdzie odbywało się spotkanie, została ozdobiona lalkami, maskami, stroikami, które wykonała nasza rodaczka Beata, związana z bratysławskim teatrem lalek blisko 40 lat. Każdy mógł tych rekwizytów dotknąć lub przymierzyć. Podczas talk show lalki nawet ożyły, bowiem bohaterka spotkania zaprezentowała, jak się one poruszają.

Udowodniła, że każdy, kto je tworzy, musi umieć z nimi pracować i poruszać nimi. Jedną z prezentowanych lalek była Marína, główna bohaterka przedstawienia, reżyserowanego przez drugą gościnię wieczoru, Joannę, która opowiedziała, jak spektakl „Marína. Príbeh z hblbín“ powstawał i w ogóle, jak się nasza rodaczka znalazła na Słowacji.

Joanna Maria Gierdal, która swoich sił aktorskich próbowała w Ameryce, Anglii i Polsce, na Słowację trafiła ponad dziesięć lat temu, kiedy to jako klaun brała udział w akcjach, organizowanych przez Czerwone Nosy, których celem jest sprawianie radości chorym dzieciom. Tu poznała swojego partnera – Słowaka.

Z kolei Beata przyjechała do Bratysławy w latach 80. Podobnie jak Joanna poznała tu chłopaka, zakochała się w nim i założyła rodzinę. Ścieżki obu pań przecięły się właśnie w teatrze lalek. Joanna obecnie pisze doktorat i pracuje nad nowym przedstawieniem, poruszającym ciekawy temat: grzybów i świata, znajdującego się pod naszymi stopami.

Prowadząca spotkanie Małgorzata Wojcieszyńska pytała swoje rozmówczynie także o ich spostrzeżenia po przyjeździe do nowego kraju, co je zdziwiło, co im się tu podoba. Obie panie podkreślały podobieństwo Polaków i Słowaków, Joanna zwróciła uwagę na zamiłowanie Słowaków do wycieczek na łono przyrody i zbieranie ziół.

Beata, sięgając pamięcią wstecz, opisywała swoje odczucia, kiedy po raz pierwszy jadła bryndzowe haluszki, które wtedy jej nie zachwyciły, ale dziś przygotowuje je sama – ponoć są tak dobre, że wszyscy goście, którzy spróbowali tego przysmaku w jej wykonaniu, bardzo ją chwalą. Obie panie opisywały swoje pierwsze wrażenia po przyjeździe do Bratysławy i zgodnie przyznają, że miasto pięknieje.

Rozmowę z paniami przeplatały piosenki w wykonaniu Natalii Konicz-Hamady przy akompaniamencie Mariána Hamady, który towarzyszył jej na fortepianie. Zabrzmiały utwory z repertuaru Anny Marii Jopek oraz znana z filmu „Zimna wojna” piosenka „Dwa serduszka, cztery oczy“ z repertuaru zespołu „Mazowsze”.

Polskich artystek byli ciekawi zarówno Słowacy, jak i Polacy, łącznie z konsulem RP w RS Arturem Łukiańczukiem i jego rodziną.

red.

Zdjęcia: Stano Stehlik

Projekt realizowany we współpracy z Instytutem Polskim w Bratysławie, z finansowym wsparciem Funduszu wspierającego kulturę mniejszości narodowych.