Gdy najmłodsi ratują planetę, czyli z wizytą w Klubie Małego Polaka

Już z dala widać na szkolnym korytarzu rollup z napisem „Klub Małego Polaka“. W sali, gdzie odbywają się zajęcia najmłodszych członków słowackiej Polonii, uczących się w soboty języka polskiego, jest już nauczycielka Natalia Konicz-Hamada. Co tydzień przygotowuje dwugodzinne spotkanie z maluchami. „Przyjeżdżam tu niemalże dwie godziny przed rozpoczęciem zajęć, by przystosować salę do naszych zajęć“ – mówi.

 

Wśród pomocy dydaktycznych

Wiadomo, słowacka szkoła podstawowa, z której w soboty korzysta Szkoła Polska, a także Klub Małego Polaka, jest urządzona z myślą o słowackich uczniach. Na szczęście w przyległym do klasy pomieszczeniu kilka półek jest przeznaczonych dla Klubu Małego Polaka. Natalia pokazuje mi skrupulatnie posegregowane i opisane pomoce dydaktyczne, zabawki, instrumenty.

„Mamy ponad 20 instrumentów, mogliśmy je zakupić dzięki dotacji z ambasady. To był strzał w dziesiątkę!  Kiedy otworzyłam całą torbę z instrumentami, dzieci były przeszczęśliwe!“ – wspomina i wyjaśnia, że to bardzo rozwija jej uczniów, nie tylko pod kątem muzycznym –korzystając z instrumentów, dzieci uczą się też na przykład dzielić słowa na sylaby.

 

Tuby z plakatami

Moją uwagę zwracają także plakaty, przechowywane w specjalnych tubach. „Sama je projektuję i wykonuję, by były w języku polskim, ponieważ Fundusz wspierający kulturę mniejszości narodowych akceptuje zakupy dokonane na Słowacji, a tu przecież nie dostanę plakatów w języku polskim“ – tłumaczy Natalia. Także dyplomy, które dzieci otrzymują na zakończenie roku szkolnego, wykonuje sama.

 

Centrum kulminacyjne

Sala jest już przygotowana na przyjście maluchów. Na środku dwa dywany, które na początku zajęć będą stanowić centrum. Tu dzieci siadają i zanim rozpoczną się zajęcia, mogą się bawić zabawkami, które wcześniej Natalia przynosi ze schowka. Wśród tych zabawek są m.in. dziecięca kuchenka do gotowania wraz z garnkami i naczyniami oraz maskotki.

Na tablicy wiszą plansze, które posłużą do nauki o Ziemi, ponieważ dzisiejsza lekcja dotyczy ekologii, segregacji śmieci, dbania o planetę. Ale najpierw muszą się wszyscy zebrać. „Niektóre dzieci mają dziś zapisy do pierwszej klasy w słowackich szkołach, więc nie wszystkie tu się dziś pojawią“ – informuje nauczycielka. Na liście zgłoszonych jest 15 podopiecznych w wieku od 3 do 6 lat. Tego dnia na dywanie pojawia się mniej więcej połowa z nich, ale – co ciekawe – uczniowie klasy pierwszej po skończeniu zajęć w Szkole Polskiej chętnie dołączają do swoich młodszych kolegów.

„To moi ubiegłoroczni podopieczni. Cieszy mnie, że chętnie do nas wracają“ – mówi Natalia i informuje, że z szeregów Klubu Małego Polaka rokrocznie do Szkoły Polskiej przechodzi kilkoro dzieci. W tym roku szkolnym było ich aż siedmioro. „Klubik daje im dobry start, tu się zapoznają z murami szkolnymi, obserwują starsze dzieci uczęszczające już do szkoły, więc przejście do pierwszej klasy jest dla nich bezbolesne“ – ocenia. Rodzicie też chwalą takie rozwiązanie.

 

Rytuały

Kiedy maluchy się schodzą, każdy jest proszony o umycie rąk. Potem, siedząc w kółku, witają się formułką, którą przyjęli za własną formę powitania. Natalia siedzi wraz z dziećmi na dywanie. Spotkanie zaczyna się od informacji na temat boćka Maćka, będącego klubikową maskotką. Bociek wędruje od domu do domu, a zadaniem goszczących go dzieci jest opisanie, w jakich wydarzeniach bocian uczestniczył. Dowiadujemy się więc, że podczas pobytu w ostatniej rodzinie był na wycieczce i brał udział w rodzinnym grillowaniu.

 

Z miłości do przyrody

Jest jeszcze jeden stały punkt programu – opieka nad kwiatkiem! Dlatego nauczycielka wyznacza dyżurnego, którego zadaniem jest podlanie kwiatka. Dopiero potem rozpoczyna rozmowę na temat naszej planety. Podczas zajęć posługuje się różnymi planszami, ilustrującymi to, o czym z dziećmi rozmawia.

Zabawy śródlekcyjne także nawiązują do przyrody, o której mowa podczas zajęć, bo oto co chwilę maluchy zmieniają się w stojące drzewa, liście na wietrze czy płynące ryby. Kiedy rozpoczyna się rozmowa na temat ochrony środowiska naturalnego, nauczycielka w ciekawy sposób prowokuje: „Lubicie, jak w domu jest bałagan?“, „Czy rodzice pozwalają wam na niekontrolowane puszczanie wody?“, „Czy w waszym pokoju może się palić światło cały dzień?“. Od słowa do słowa dzieci same dedukują, co jest dla planety dobre, a co ją niszczy.

 

Przerwy na posiłek

Oddzielnym tematem są śmieci i ich segregacja z podziałem na kolory pojemników. Do tego nawiązuje kolejna zabawa ruchowa. Co ciekawe, podczas zajęć są także przerwy na posiłek. „Dzieci przynoszą ze sobą kanapki, więc w naturalny sposób robimy przerwy, tak by podczas zajęć mogły się posilić nawet dwa, trzy razy “ – opisuje nauczycielka. Podczas zajęć towarzyszy jej zawsze jedna z mam, by w razie czego pomóc w zajęciach, głównie podczas zajęć plastycznych lub by wyjść z dziećmi do toalety.

 

Kolorowe śmietniki

„Zajęcia plastyczne to zdecydowanie najbardziej lubiana przez dzieci część naszych spotkań. Gdyby ich miało nie być, dzieci byłyby rozczarowane“ – zdradza Natalia. Czasami korzystają z instrumentów, czasami wychodzą na plac zabaw, ale zajęć plastycznych nie zastąpią żadne inne.

Tym razem na stołach czekają na dzieci kolorowe papiery, rolki po papierze toaletowym, nożyczki i gazetki reklamowe z różnych sieci sklepów spożywczych. „Waszym zadaniem będzie zrobienie z tych rolek po papierze toaletowym minikoszy na śmieci, następnie oklejenie ich odpowiednim kolorem papieru“ – wyjaśnia nauczycielka.

Dzieci same decydują, czy tworzą kosze na plastik, szkło, papier czy odpady zmieszane. Potem do tych kubłów muszą wrzucić wycięte z gazetek odpowiednie przedmioty. W ten sposób sprawdzany jest poziom zrozumienia lekcji. Wszyscy idealnie segregują śmieci, co cieszy nauczycielkę. Lekcja powoli dobiega końca.

Satysfakcja

Kiedy dzieci rozejdą się do swoich domów, nauczycielkę czeka jeszcze sprzątanie klasy, by w poniedziałek słowackie dzieci mogły wrócić do swojej niczym nie zmąconej przestrzeni. „Wymaga to ode mnie sporo energii, ale za każdym razem czuję satysfakcję“ – twierdzi Natalia i nie kryje zadowolenia, że jej czteroletnia misja przynosi efekty.

„Cieszy mnie, że te dzieci po prostu się lubią i zaczynają rozumieć, że są podobne, że to nie jest nic dziwnego, iż mają polskie korzenie i niczego nie muszą się wstydzić“ – wymienia. Największą radością dla niej są te momenty, kiedy dzieci, które na co dzień w ogóle nie używają języka polskiego, zaczynają się otwierać i opowiadają jej o swoich wizytach u polskich dziadków.

 

Wielka przygoda

Przygotowanie zajęć zajmuje prowadzącej nierzadko kilka godzin. „Mam rozpiskę tematów na cały rok, idziemy z cyklem pór roku, z kalendarzem świąt“ – opisuje i chwali sobie także współpracę z nauczycielką klas początkowych w Szkole Polskiej, Bożeną Miczek-Majką, z którą wspierają się w różnych działaniach, choćby pożyczając sobie pomoce naukowe. „Współpracujemy, żeby łączyć, żeby dzieci i ich rodziny czuły, że tworzymy jedną całość“ – dodaje. Na koniec podkreśla, że praca z dziećmi, obserwowanie ich to jedna wielka przygoda.

Małgorzata Wojcieszyńska

Zdjęcia: Stano Stehlik

MP 6/2026