XX Festiwal Filmowy Cinematik w Piešťanach za nami. W ciągu sześciu dni (10 – 15 września) można było obejrzeć 100 filmów oraz wziąć udział w licznych imprezach towarzyszących. Pełne sale kinowe, ponad 22 tysięcy widzów, wspaniała atmosfera, a przede wszystkim filmy, które nie pozostawiają widza obojętnym. Nad niektórymi pracowali także Polacy.
„Co roku w naszym programie prezentowaliśmy świetne polskie filmy, na przykład Wojciecha Smarzowskiego, w ubiegłym roku Zieloną granicę Agnieszki Holland, w tym roku chcieliśmy pokazać jej film Franz o Kafce, ale niestety nie udało nam się go pozyskać“ – mówił PR menager Filmowego Festiwalu Cinematic Peter Konečný, podsumowując w skrócie obecność polskich filmów na tymże festiwalu, który w tym roku odbył się po raz 20. I choć jubileuszowa edycja nie przyniosła typowo polskich filmów, to polskich twórców i tak mogliśmy na nim oklaskiwać.
Mocny polski akcent towarzyszył otwierającemu festiwal słowackiemu filmowi „Ojciec“ w reżyserii Terezy Nvotovej. „W naszej grupie twórców mieliśmy, oprócz Słowaków, także Polaków i Czechów. Z Polski wybrałam operatora Adama Suzina i montażystę Nikodema Chabiora“ – mówiła reżyserka, dodając, że montażysta nietradycyjnie był także obecny na planie filmowym, by od razu tam podejmować decyzje dotyczące odpowiednich ujęć, których nie trzeba było ciąć po nakręceniu materiału filmowego.
„Zdecydowaliśmy się na realizację tego filmu za pomocą kilku długich ujęć, więc ci dwaj panowie byli dla mnie absolutnie najważniejsi w trakcie jego kręcenia“ – wyjaśniła. Przygotowania do zdjęć trwały długo, ponieważ w długich ujęciach, jak mówi Nvotová, każda sekunda musiała być zagospodarowana. „Wiele razy musieliśmy wymyślać technologiczne sposoby, jak dane ujęcie nakręcić, ponieważ to nie było proste ani jasne. Film nie jest nakręcony z ręki Adama – kamera jest podawana np. z dźwigu na ronin (stabilizator kamery – przyp. od red.), czego widz nie jest w stanie zauważyć“ – wyjaśniała, podkreślając wagę współpracy z operatorem (więcej w wywiadzie z Adamem Suzinem na str. 6).
„Ojciec“
O czym jest film „Ojciec“ w reżyserii Terezy Nvotovej? To historia ojca (w tej roli Milan Ondrík, któremu partneruje Dominika Morávková), który w natłoku obowiązków zapomina odprowadzić dziecko do przedszkola. Córka pozostawiona w upalny dzień w samochodzie umiera.
Film opowiada o tragedii rodziny, traumie ojca i o linczu społeczności, która od razu decyduje o winie bohatera. Inspiracją do nakręcenia obrazu były wydarzenia z Nitry, gdzie przed laty miała miejsce podobna sytuacja, ale też wiele innych, które w świecie się zdarzyły, a które zostały zdiagnozowane jako syndrom zapomnianego dziecka. Mocne kino, warte uwagi. Ten film został słowackim kandydatem w walce o Oscara.
„Chórmistrz“
Kolejny film, także zainspirowany faktami, to czeski obraz „Chórmistrz“ w reżyserii Ondřeja Provazníka (w słowackich kinach pod tytułem Zbormajster). W tytułowego chórmistrza wcielił się świetny słowacki aktor Juraj Loj. Kanwą filmu stała się historia słynnego chóru Bambini di Praga, na czele którego stał Bohumil Kulinský, który wykorzystywał nieletnie dziewczęta (obwiniono go w 49 przypadkach, w 19 sąd uznał go winnym). Nastolatki konkurowały między sobą, by spodobać się dyrygentowi i zyskać miejsce na wyjazd do USA. Narratorką tej opowieści jest jedna z dziewcząt.
Film naprawdę wart uwagi, dający do myślenia, szczególnie rodzicom, by byli świadomi, komu powierzają swoje dzieci na zajęciach pozalekcyjnych.
„Pan Nikt kontra Putin”
Podczas festiwalu Cinematic pokazano także szereg bardzo ciekawych filmów dokumentalnych, z których dwa szczególnie zapadły mi w pamięci. Pierwszy z nich to „Pan Nikt kontra Putin” w reżyserii Davida Borensteina i Pashy Talankina, który miał premierę na Festiwalu Filmowym Sundance w 2025 r., gdzie zdobył specjalną nagrodę jury.
Narratorem jest nauczyciel z małego miasteczka na Uralu, filmujący swoich uczniów. Po inwazji Rosji na Ukrainę oczekiwania władz wobec szkoły ulegają radykalnej zmianie: promowany jest historyczny rewizjonizm i specyficznie pojmowany patriotyzm, a ukształtowani poprzez te idee absolwenci szybko wcielani są do wojska i wysyłani na front. Film stanowi niepokojącą opowieść o przemianie rosyjskiej szkoły w ośrodek państwowej propagandy i indoktrynacji, o zacieraniu się granic między edukacją a militaryzacją.
Dokument powstał oczywiście w ukryciu, a jego autor w tajemnicy opuścił swój kraj.
„Wielka wycieczka patriotyczna“
Drugi film dokumentalny, który wywarł na mnie olbrzymie wrażenie, to słowacka „Wielka wycieczka patriotyczna“ (Veľký vlastenecký výlet – film można oglądać w słowackich kinach) w reżyserii Robina Kvapila.
Kamera towarzyszy trzem bohaterom, wyruszającym z Czech na Ukrainę. Nie są to jednak zwykli wycieczkowicze, ale osoby, wybrane z 60 tych, którzy odpowiedzieli na ogłoszenie: „Myślicie, że wojna na Ukrainie to oszustwo? Że media kłamią o liczbie zabitych i konsekwencjach specjalnej operacji wojskowej na Ukrainie?“.
To ludzie, którzy nie postrzegają siebie jako zwolenników Putina. Widz obserwuje ich reakcje podczas kilkudniowego pobytu w Donbasie, gdzie na własne oczy widzą efekty bombardowań, rozmawiają z Ukraińcami, biorą udział w lekcjach, prowadzonych w schronach, i w pogrzebach żołnierzy, którzy zginęli na froncie. Mocne, bardzo mocne obrazy zniszczonego przez wojnę kraju i ludzi, ale czy to wystarczy, by przekonać niedowiarków, dla których Putin jest idolem?
Słowaccy widzowie XX Festiwalu Filmowego Cinematic zdecydowali, że właśnie ten film zyskał nagrodę publiczności.

Żyjemy w ciekawych czasach, co odzwierciedla także światowa kinematografia. To, co Państwu zaprezentowałam, to tylko jej mały wycinek. Warto jednak zauważyć, iż trzy z tych filmowych perełek zostały zrealizowane przez Czechów i Słowaków (jeden z pomocą Polaków).
Małgorzata Wojcieszyńska, Piešťany
Zdjęcia: Stano Stehlik





