Kiedy język się plącze, a słowa uciekają

Listopad to miesiąc szary, pełen deszczu i chłodu, który przypomina nam, że babie lato jest już odległym wspomnieniem. Jednak ten miesiąc kryje w sobie znacznie więcej niż tylko melancholijną aurę. To czas refleksji ze względu na Dzień Wszystkich Świętych i Zaduszki, kiedy to odwiedzamy groby bliskich, wspominamy ich życie i dzielimy się wspomnieniami.

Drugim ważnym wydarzeniem tego miesiąca jest w Polsce wzniosłe Święto Niepodległości. To dzień, w którym zatrzymujemy się, by oddać hołd tym, którzy walczyli o wolną Polskę, i z refleksją spojrzeć na wartość niepodległości w dzisiejszym świecie.

Listopad to jednak czas nie tylko poważnych świąt, refleksji, patriotyzmu i ponurej pogody.

Jednym z niecodziennych świąt, które mogą wywołać uśmiech nawet w najbardziej ponury dzień, jest Międzynarodowy Dzień Łamańców Językowych, przypadający na drugą niedzielę listopada. W tym roku przypada na 9 listopada.

Dzień ten poświęcony jest zabawnym i trudnym do wymówienia frazom. To doskonały sposób na rozwijanie sprawności językowej, naukę prawidłowej wymowy i promowanie języka ojczystego, a przede wszystkim na dobrą zabawę.

Łamańce językowe to nie tylko wyzwanie dla dzieci czy cudzoziemców uczących się polskiego. To prawdziwy sport ekstremalny dla naszych języków i ust, ponieważ pomagają ćwiczyć dykcję, wymowę i biegłość językową. Ostatnio córka mojej słowackiej koleżanki zapytała mnie o najtrudniejsze polskie słowo. Po chwili namysłu zaproponowałam jej, by spróbowała powiedzieć: „Stół z powyłamywanymi nogami”.

Trochę się męczyła, więc zasugerowałam inną frazę: „W Szczebrzeszynie chrząszcz brzmi w trzcinie”. Zabawy było co nie miara, a Nelka z uporem i determinacją próbowała wymówić wyrazy z dwuznakami: sz, cz, ch. Mnie zawsze bawiły łamańce pełne językowych wygibasów, np.: „Pchła pchłę pchła, pchła pchłę pchła, pchłę pchła pchła pchła pchłę pchła” czy „Dżdżystym rankiem gżegżółki i piegże, zamiast wziąć się za dżdżownice, nażarły się na czczo miąższu rzeżuchy i rzędem rzygały do rozżarzonej brytfanny”.

Jednak za najtrudniejszy polski łamaniec, który wykręca język na wszystkie strony, uważany jest: „Rozrewolweryzowany rewolwerowiec z rozrewolweryzowanym rewolwerem rozrewolweryzował rewolwer rozrewolweryzowanego rewolwerowca”. Po tym zdaniu nawet najbardziej wytrenowany język prosi o urlop. Nie tylko my mamy swoje łamańce. Dla Anglików wyzwaniem są np. „How much wood would a woodchuck chuck if a woodchuck could chuck wood?” czy „Which witch switched the Swiss wristwatches?” lub najdłuższe słowo w ich słowniku: „pneumonoultramicroscopicsilicovolcanoconiosis.”

A jak jest u Słowaków? Ich języki plączą się nie mniej niż nasze, gdy próbują szybko wymówić: „Tri tisícky tristo tridsaťtri strieborných krhličiek striekalo striebornú strechu”  albo „Sršni sŕkajú sirup zo sršňového sadu, sršia, sŕkajú, sŕkajú, sŕkajú”. Słowackim hitem jest zdanie nie zawierające samogłosek: „Strč prst skrz krk.”
Choć naukowcy z amerykańskiego Massachusetts Institute of Technology uważają, że najtrudniejszy łamaniec to niemożliwe do powtórzenia dziesięć razy pod rząd zdanie: „Pad kid poured curd pulled cold”, ja im powiem tylko jedno: „Zapraszam do Szczebrzeszyna!”.

Międzynarodowy Dzień Łamańców Językowych to świetny pretekst, by spotkać się z rodziną lub przyjaciółmi i urządzić miniturniej na jak najszybsze i najbardziej wyraźne wypowiadanie łamańców. Można też wymyślić własne, ponieważ w tym względzie zarówno polski, jak i słowacki język dają ogromne pole do popisu. Z okazji tego święta wiele krajów na całym świecie organizuje różne zabawy językowe i festiwale.

W Japonii można spróbować swoich sił w zawodach wymowy, w Stanach Zjednoczonych odbywają się imprezy tematyczne, natomiast w Niemczech mają miejsce festiwale, pełne warsztatów i ciekawych spotkań. W 2019 r. w Wielkiej Brytanii pobito nawet rekord w konkursie na wymawianie łamańców językowych, w którym udział wzięło ponad 500 osób.

Listopad więc wcale nie musi być smutny, wystarczy kilka sylab, by rozchmurzyć nawet najbardziej deszczowy dzień. Spróbujcie!

Magdalena Zawistowska-Olszewska

MP 11/2025