Czas współpracy z „Monitorem“ mostem łączącym dwie ojczyzny

 PIĘKNY TRZYDZIESTOLATEK 

Rubryce kulinarnej nadała formę minifelietonów, co sprawiło, że ostatnia strona „Monitora” stała się jedną z najbardziej poczytnych. Oprócz tego tworzyła rubrykę dla dzieci. Publikujemy wspomnienie Majki Kadleček o jej kilkuletniej przygodzie z „Monitorem“, którą rozpoczęła ponad 20 lat temu.

Moja przygoda z „Monitorem“ zaczęła się stosunkowo krótko po moim przyjeździe na Słowację. To był przełom lat 90. i początek 2000. Przyjechałam z Łodzi. Może nie najpiękniejszego miasta, ale z rozległymi parkami i stosunkowo dużą siecią tramwajów, w których zawsze spotykałam kogoś znajomego.

Słowacja w tym czasie była trochę powrotem do przeszłości. Siermiężna, z bardzo niemiłą obsługą i żadnym dostępem do polskich mediów, z których najbardziej brakowało mi polskiego radia.

I z tramwajami, w których nigdy nie spotkałam nikogo znajomego.

Po przyjeździe na Słowację czułam się bardzo samotna. W tym czasie jeszcze nie mieliśmy dostępu do Internetu, połączenia w sieci komórkowej były drogie. Z rodziną i przyjaciółmi pisaliśmy do siebie tradycyjne listy – papierowe.

Dlatego zaczęłam szukać kontaktów z polską społecznością na Słowacji. Początkowo to były spotkania Klubu Polskiego, zajęcia szkółki piątkowej dla dzieci, a potem pisanie artykułów do „Monitora“. Czasy i technologie się zmieniały. Pierwsze artykuły oddawałam na dyskietce, kolejne na pendrivie, a potem już przesyłałam je mailem (z pracy, bo oczywiście w domu nie mieliśmy dostępu do sieci).

I co miesiąc przeżywałam trwogę, że – ach! – znowu przyszedł kolejny termin oddania artykułu, a ja nie napisałam ani słowa.

Ten okres był dla mnie czymś w rodzaju mostu, łączącego moje dwie ojczyzny. Czułam się ,,już nie tam“, czyli w Polsce, ale ,,jeszcze nie tu“, czyli na Słowacji. Na pewno pomógł mi określić się, kim jestem, gdzie jest moja ojczyzna i co jest najważniejsze w życiu.

Dziś mogę powiedzieć, że chyba nie mam jednej dużej ojczyzny, ale raczej kilka małych. Tam, gdzie są ci, których kocham.

Majka Kadleček

MP 11/2025