„Festiwal wolności” (Festival slobody) – który w tym roku trwał od 3 do 17 listopada w wielu różnych miejscach Bratysławy pod patronatem m.in. Instytutu Pamięci Narodu (Ústav pamäti národa) i Europejskiej Sieci Pamięć i Solidarność – to międzynarodowy i różnogatunkowy przegląd filmowy, który upamiętnia, przypomina i zgłębia te okresy z historii Europy, w szczególności Europy Środkowej, kiedy tejże wolności brakowało
Pokazuje i uświadamia zbrodnie faszyzmu i komunizmu na Słowacji i w świecie. W jego ramach odbywa się szereg projekcji filmów dokumentalnych i fabularnych, wystawy, koncerty, przedstawienia teatralne, dyskusje, warsztaty, spacery.
Tegoroczna edycja, już piętnasta, niezwykle bogata w wydarzenia, przyniosła kilka polskich akcentów, a wśród nich pokaz filmu dokumentalnego „Rok z życia kraju” w reżyserii Tomasza Wolskiego, który odbył się 7 listopada w kinie Film Europe. W Polsce film ten miał premierę w listopadzie 2024 r. podczas Krakowskiego Festiwalu Filmowego, na którym zdobył nagrodę Srebrnego Roga dla reżysera filmu o wysokich walorach artystycznych.
Znalazł się również w selekcjach znanych festiwali, jak Ji.hlava International Documentary Film Festival czy DOK Leipzig. „Rok z życia kraju” rozpoczyna się momentem ogłoszenia w telewizji przez gen. Jaruzelskiego stanu wojennego. Widzowie mogą zobaczyć, jak następnego dnia na ulice wyjechały czołgi, wojska przejęły kontrolę nad miastami, wprowadzona została godzina milicyjna, a armia pacyfikowała strajkujących robotników i górników.
Widać też puste półki sklepowe, kolejki przed sklepami, kartki żywnościowe, reglamentację towarów i wiele innych absurdalnych usiłowań zduszenia przez dyktatorską władzę wolności i niezależności. Zdawać by się mogło, że my – Polacy – o czasach stanu wojennego wiemy już wszystko lub prawie wszystko; w pamięci mamy żywe obrazki ówczesnych polityków, dziennikarzy, strajków i ich pacyfikacji, ale okazuje się, że „Rok z życia kraju” nie powiela dobrze nam znanych ujęć i schematów – widzowie otrzymują nowe spojrzenie na 1981 r.
Reżyser wykonał niemalże tytaniczną pracę – z nieznanych dotąd materiałów stworzył, a właściwie zmontował nowy, trwający 85 minut film, który jest jednocześnie jakby zakulisowym spojrzeniem na wszystkie najważniejsze wydarzenia z tego okresu. Podkreślić należy fakt, że wiele z materiałów, z którymi pracował Wolski, było nakręconych przez milicję czy SB.
Sporo zdjęć pokazuje sytuacje drastyczne, wręcz wstrząsające – jedna z widzek w kinie, widząc na ekranie samochód wojskowy rozjeżdżający człowieka, zaczęła krzyczeć; ale są też takie, które wywołują wśród odbiorców śmiech i rozbawienie, np. scena, gdy do sklepu obuwniczego przywieziono kurczaki na sprzedaż, czy kolejne duble słynnego przemówienia Jaruzelskiego. Niewielkie, kameralne kino Film Europe zgromadziło całkiem sporą grupę osób zainteresowanych tym filmem.
„Rok z życia kraju” to ważny i potrzebny dokument nie tylko dla Polaków, ale także dla mieszkańców innych państw, niosących w sobie doświadczenia komunizmu, uświadamia bowiem, z jakimi jego odcieniami mieli oni do czynienia. Odniosłam wrażenie, że Słowacy, choć wiedzieli, że Polska i Polacy doświadczyli wprowadzonego 13 grudnia 1981 r. stanu wojennego, to chyba nie do końca zdawali sobie sprawę, jak trudny był to czas.
Młody słowacki nauczyciel historii po wyjściu z kina, powiedział mi, że sporo czytał o latach komunizmu w Polsce, ale dopiero ten dokument uświadomił mu, w jak koszmarnych i nierzadko ekstremalnych warunkach Polacy musieli wówczas egzystować i jak niezłomnym jesteśmy narodem.
Film w widzach wywołał szeroki wachlarz najróżniejszych emocji, począwszy od rozbawienia, poprzez złość i oburzenie, aż po współczucie i żal. Po projekcji odbyła się również dyskusja z historykiem ÚPN Peterem Jašeką, poświęcona wydarzeniom 13 grudnia 1981 r. w Polsce, co wyniesione z filmu emocje tylko pogłębiło.
Małgorzata Dambek





