Trzydzieści zim i wiosen

Był grudzień 1995 r. W powietrzu czuć było atmosferę przemian, Polska i Słowacja budowały dopiero swoją nową, demokratyczną codzienność, a Polacy mieszkający za południową granicą szukali sposobu, by pozostać blisko ojczyzny.

To był czas bez mediów społecznościowych, bez internetowych portali informacyjnych, bez błyskawicznych wiadomości w telefonie. Wieści przekazywano sobie listownie, przez znajomych lub osobiście. Właśnie w takim świecie, w grudniu 1995 r. do rąk polskich czytelników na Słowacji trafił pierwszy numer „Monitora Polonijnego”, nazwany „zerowym”.

To właśnie wtedy narodziło się czasopismo społeczno-kulturalne, które miało połączyć Polaków na Słowacji. Nazwa nie była przypadkowa. „Monitor Polonijny” miał być tym, który obserwuje i informuje o życiu społecznym, politycznym i kulturalnym w Polsce. Miał śledzić życie Polonii, ale też w dobrym tego słowa znaczeniu monitorować to, co dzieje się między Polską a Słowacją.

Redakcja pragnęła, by było to czasopismo otwarte, rzetelne, żywe i przyjazne, tworzone z myślą o ludziach i dla ludzi. „Wybierając tytuł – Monitor Polonijny – świadomie nawiązujemy do dobrych tradycji czasopiśmiennictwa polskiego, do Monitora, który wydawany w Warszawie w latach 1765–1785 z inicjatywy i pod patronatem Stanisława Augusta, propagował to, co najlepsze, co przyniosło polskie oświecenie” – napisała Danuta Meyza Marusiaková, ówczesna redaktor naczelna.

Marzyła ona, by „Monitor Polonijny” stał się nie tylko gazetą, ale i wspólnotą. Chciała, by pismo było przestrzenią, w której można dzielić się doświadczeniami, informacjami o wydarzeniach kulturalnych, wspierać inicjatywy polonijne, a także promować kulturę, język i tradycje polskie.

Chciała, by na jego łamach znalazło się miejsce dla każdego: od dzieci, przez członków polonijnych stowarzyszeń, po artystów i zwykłych ludzi, którym bliska jest Polska. Pisała: „Wierzymy, że wokół Monitora Polonijnego utworzy się wielka rodzina polsko-słowacka, wielka rodzina ludzi myślących pozytywnie, pragnących wzajemnie poznawać się i wzbogacać swojego ducha”.

Dziś, trzydzieści lat później, „Monitor Polonijny” wciąż trwa. Zmienił się świat, zmieniła się technologia, ale duch pisma pozostał ten sam. Z drukowanego 12-stronowego biuletynu przeobraził się w 32-stronicowe nowoczesne, kolorowe czasopismo o nowym formacie z bogatym archiwum online, docierające do czytelników w różnych zakątkach Słowacji.

Publikuje rozmowy z odnoszącymi sukcesy Polakami, relacje z wydarzeń kulturalnych, reportaże z życia mniejszości, wspomnienia, a także artykuły o polskiej historii, literaturze i tradycjach. Z każdym rokiem „Monitor” potwierdza, że jego założycielskie idee – łączenie ludzi, pielęgnowanie tożsamości i budowanie mostów między narodami – pozostają aktualne. To już nie tylko miesięcznik Polonii na Słowacji, ale symbol ciągłości, zaangażowania i pasji.

Inicjatywa wydania pierwszego polonijnego czasopisma społeczno-kulturalnego spotkała się z aprobatą Ambasady RP w Bratysławie, o czym w pierwszym wydaniu wspomina ówczesny ambasador pełnomocny i nadzorujący Rzeczypospolitej Polskiej w Bratysławie prof. dr Jerzy Korolec. Ponieważ pierwsze wydanie „Monitora Polonijnego” zbiegło się w czasie z okresem świątecznym, ambasador życzył redakcji ciekawych pomysłów i satysfakcji płynącej z dobrze wykonanej pracy, a czytelnikom spokojnych i pełnych radości świąt.

Dziś, gdy „Monitor” obchodzi swoje 30-lecie i ponownie zbliża się Boże Narodzenie, te słowa brzmią wyjątkowo aktualnie. W świecie pełnym pośpiechu, niepewności i zmian warto powrócić do tego, co wtedy było najważniejsze, do bliskości, wspólnoty i życzliwości.
Niech zatem tegoroczny świąteczny czas będzie okazją, by spojrzeć na trzy dekady wspólnej historii. Bo „Monitor Polonijny” to nie tylko pismo, to kronika życia Polaków na Słowacji, świadectwo pasji i dowód, że nawet z dala od ojczyzny można tworzyć coś trwałego i polskiego.

Życzę więc Świąt pełnych radości i rodzinnego ciepła, a Nowy Rok niech przyniesie nam wiele inspiracji i pozwoli z pasją tworzyć kolejne strony naszego polonijnego miesięcznika.

Magdalena Zawistowska-Olszewska

MP 12/2025