Natychmiast po jesiennej premierze film w reżyserii Michała Kwiecińskiego wywołał niemal narodową dyskusję, tym bardziej że pojawił się w bliskim sąsiedztwie XIX Międzynarodowego Konkursu Chopinowskiego, który w tym rok budził ogromne emocje. Film „Chopin, Chopin!” podzielił widzów na tych, którzy źle ocenili odbrązowiającą opowieść o ostatnich latach życia genialnego kompozytora, i na tych, którzy uznali, że nadszedł czas, by pokazać ukrywane przez lata zdarzenia.
KINO OKO
Paryż, rok 1835. Od pięciu lat w tym oryginalnym i bardzo wymagającym świecie żyje i bryluje oraz udowadnia, że jest polskim muzycznym geniuszem, nieśmiały, ujmujący Fryderyk Chopin. Tę rolę w filmie Kwiecińskiego gra Eryk Kulm, aktor niezwykle plastyczny, oryginalny i utalentowany. Reżyser „Chopin, Chopin!” pracował z Kulmem w świetnym filmie „Filip”.
W nowej opowieści o Chopinie poza wykreowaniem wizerunku ciężko chorego na gruźlicę kompozytora, związanego z George Sand (wielką damą paryskiego świata, która była muzą kilku romantycznych geniuszów), aktor sam wykonuje kilku utworów Chopina. Jego pianistyczne umiejętności zdążył jeszcze przed śmiercią wysoko ocenić Janusz Olejniczak, pianista, który w kilku wcześniejszych filmach o Chopinie był wykonawcą niezapomnianych mazurków kompozytora.
W filmie Kwiecińskiego Fryderyk Chopin jest bywalcem salonów z konieczności. Pojawia się w towarzystwie pięknych kobiet, bo one tego pragną i towarzyszą mu w różnych okolicznościach. Muzyk porusza się w tym świecie z wdziękiem i ujmującym, choć czasami ironicznym uśmiechem. Zna go dwór królewski i możni najważniejszej wówczas stolicy kulturalnej Europy.
Chopin w filmie Kwiecińskiego rywalizuje z życzliwym mu i wspierającym Franciszkiem Lisztem, węgierskim kompozytorem i znakomitym pianistą. Organizują wspólnie swoiste muzyczne pojedynki, które cieszą francuską socjetę. Fryderyk dorabia także jako nauczyciel muzyki, poświęcając czas bogatym pannom, dla których najważniejsze były jego urok i autorytet.
Liszt podziwiał Chopina za lekkość, subtelność i niezwykłość jego muzyki, a Chopina uwodziła wirtuozeria Liszta. I – jak podają źródła – rozumieli się dobrze, choć obaj różnili się charakterami. Chopin był introwertykiem, a Liszt lubił sławę i wspaniałe życie paryskiego świata.
Kwieciński razem ze scenarzystą Bartoszem Janiszewskim stworzyli wielki duet w filmie „Chopin. Chopin!”, jak wcześniej zrobił to Miloš Forman w znakomitym „Amadeuszu”, tyle że opowieść Formana o rzekomej rywalizacji między Mozartem a Salierim jest fikcją, a w filmie Kwiecińskiego relacja między Chopinem i Lisztem jest autentyczna.
Film pokazuje przede wszystkim miłość Fryderyka do muzyki, nawet w tych szalonych momentach, kiedy z furią wali w klawiaturę fortepianu, tarza się po podłodze, rwie nuty i płacze. Ale jest również opowieścią o niespokojnym i falującym emocjami związku z George Sand, ich wspólnym pobycie na Majorce, a także medytacją o nieuchronnym umieraniu.
Choroba stanowią istotę tej opowieści. Stąd krótki epizod z wybitnym uczniem Carlem Filtschem, którym Chopin się zachwycił, a którego pokonała nieuleczalna choroba – gruźlica, co ma szczególne znaczenie. Chopin przeżywa tę niespodziewaną stratę z ogromnym niepokojem, bo wie, że czeka go taki sam koniec.

Niezwykłym atutem filmu są kostiumy Magdaleny Biedrzyckiej i Justyny Stolarz oraz scenografia Katarzyny Sobańskiej i Marcela Sławińskiego. Nic dziwnego, że twórców nagrodziło jury na festiwalu polskiego kina w Gdyni, bowiem zadbali oni, by zdjęcia kręcone w Łodzi imitowały wiarygodnie paryskie ulice, a kostiumy były rzeczywiście oryginalnymi egzemplarzami z epoki.
Również zdjęcia Michała. Sobocińskiego godne są najwyższego uznania. One budują klimat, tworzą niepokój Paryża, ogarniętego zarazą, opustoszałego, groźnego, jak i Paryża zatopionego w rozkoszach i zabawie. Sobociński wie, jak ważna jest operatorska wrażliwość w tej opowieści.
„Chopin, Chopin!” to jeden z najdroższych filmów w polskiej kinematografii, ale ważne, że już zyskał widownię – zakupiony został przez czterdzieści cztery kraje. I z pewnością zdobędzie nowych widzów.
Alina Kietrys





