Koniec roku, napięcie opada. Jeszcze tylko święta – ostatni zryw, ale ciało już się poddaje, umysł też, potrzebna jest przerwa. Lubię zimowe przesilenie, lubię, jak się zbliża, jak odbiera siły, jak nakazuje się nam poddać, zatrzymać, przerwać wszystkie czynności, przerwać je natychmiast i ulec odwiecznym prawom natury.
CZUŁYM UCHEM
Jednak my, ludzie Zachodu, tradycyjnie w pogardzie mając święte prawa natury, depczemy je i zmieniamy w szopkę gonitwy za byle czym. Ale ciało rozumie, ciało już wie i już w listopadzie woła o litość. Bądź chwilę sam – mówi cicho. Usiądź – mówi – zamknij oczy i przestań się tym przejmować.
Potem oczy otwórz, okno otwórz, weź głęboki wdech i spójrz na śpiące krzewy w ogrodzie, na śpiące w parku drzewa, na ciemną trawę przytuloną do ziemi, posłuchaj pieśni czarnych ptaków i spójrz w blade słońce, spójrz w zawiesistą noc, spójrz w siebie i nasłuchuj tej potężnej ciszy. I dopiero, gdy zrozumiesz, gdy pojmiesz, gdy usłyszysz tembr natury, chodź między braci i siostry.
A gdy już będziesz w błogim stanie, gdy zestroisz się z tym, którym jesteś w istocie, a łaknąć będziesz pokarmu dla ducha, wiedz, że oto mam coś dla Ciebie.
Miło jest, bardzo miło, obcować z artystą rzemieślnikiem, który zbudował się od podstaw, który zburzył świątynię swego rzemiosła i zbudował ją na nowo, który wymyślił siebie i jest jedyny w swoim rodzaju. Miło jest obcować z wrażliwością, wiedzą, doświadczeniem człowieka, który bezbłędnie wydaje się odczytywać akapity z księgi życia, który potrafi czytać między jej wierszami.
Niewątpliwie jest miło spotkać w jednym miejscu szacunek, piękno, refleksję i głęboką etykę warsztatu. W końcu niezmiernie jest miło skreślić tych kilka zdań. Są bowiem artyści od umilania chwil, są artyści od prowokowania, artyści od eksplorowania, artyści stawiający nam wyzwania i są w końcu tacy, którzy będąc tym wszystkim na raz, cały ten bajzel porządkują i przywracają rzeczom oraz sensom ich właściwe miejsce.
Raphael Rogiński studiował muzykę klasyczną i jazz. Jest kompozytorem, gitarzystą improwizatorem, muzykologiem, etnomuzykologiem, badającym muzyczne tradycje wielu kultur, poczynając od tych, które kwitły na ziemiach polskich, aż po dalekowschodnie czy afrykańskie. Jest również aktywnym działaczem na rzecz odnowienia kultury żydowskiej w Polsce, a także liderem wielu projektów muzycznych.
Płyta Raphael Roginski plays John Coltrane and Langston Hughes. African mystic music z 2015 r. posłuży mi dziś jako pretekst do spotkania z artystą.
Rozszyfrujmy zatem ten melancholijnie długi tytuł. Rogiński bierze na warsztat utwory Johna Coltrane’a, jednego z tuzów jazzowych XX w. i stara się je przełożyć na język, którym operuje. Oczywiście nie chodzi tu o dosłowne odtworzenie klasycznych tematów, ale o przeinterpretowanie stylistyczne, oddanie emocji.
Unikalny, nieuchwytny styl gry, dojrzałość i wrażliwość emocjonalna, umiejętność grania ciszą między dźwiękami tworzą spójny kolaż, który został doceniony przez krytyków na całym świecie. Na płycie znajdują się dwie kompozycje artysty Walkers With The Dawn oraz The Negro Speaks Of Rivers.

Obu tym kompozycjom głosu użycza Natalia Przybysz, interpretując wiersze czarnoskórego poety amerykańskiego pierwszej połowy XX w. Langstona Hughesa. Muzycznie album jest inspirowany tradycyjną muzyką afrykańską, której elementy są wyraźnie słyszalne w aranżacjach, ale dzięki Rogińskiemu nie brzmią one obco, czasem nawet mają swego rodzaju słowiański nalot.
Zarówno płyta, jak i cała twórczość artysty idealnie nadają się do medytacji podczas zimowego przesilenia. Gorąco polecam!
Łukasz Cupał





