Chyba każdy z Państwa zna hit Maryli Rodowicz „Niech żyje bal“. Tak, tym razem będzie o balach sylwestrowych lat minionych.
RETROHITY
Atmosfera PRL-u
Jak wyglądały bale sylwestrowe za dawnego ustroju? Była to noc odróżniająca się od wszystkich innych – uroczysta, wesoła, suto zakrapiana alkoholem, często była pokazem kogo na co stać i ucieczką przed szarą rzeczywistością smutnych czasów PRL-u. Każdy się wtedy odrywał od swoich obowiązków, zapominając o tym, co było, i z nadzieją patrzył na to lepsze, co powinno nadejść. Choć, jak dobrze wiemy, to nadejście wyczekiwanego trwało latami. Była to noc odreagowania od rzeczywistości i nowych nadziei.
Fałsz dygnitarzy
Partia bardzo nie lubiła świąt Bożego Narodzenia, próbując zmienić ich nazwę na „Święto zimy”. Podobnie było z sylwestrem i Nowym Rokiem, który nazywano nowym początkiem, nową erą itp. Wtedy, by potwierdzić tę niby-nową erę, zaopatrywano sklepy w towary niedostępne przez cały rok.
Ostatni dzień w roku w zakładach pracy pracy kończył się zazwyczaj koło południa, kiedy to pan dyrektor podczas zebrania w zakładowej stołówce podsumowywał zazwyczaj osiągnięcia starego roku, kończąc swoje przemówienie toastem. Potem był czas zabawy.
Jak bawiła się elita?
Sylwestry partyjno-państwowe na ogół były balami przodowników pracy. Trzeba było pokazać przywódców, jak wspaniale się bawią z klasą robotniczą. Było to niewiarygodne, często budziło śmiech, a nawet kpiny, bo był to oczywisty przejaw propagandy.Socjalistyczni prominenci bawili się przy muzyce granej na żywo na balach sylwestrowych, początkowo organizowanych na Politechnice Warszawskiej, gdzie zapraszano również zasłużonych dla władzy „zwykłych” ludzi — przodowników pracy, aktywistów społecznych, propagandzistów, żołnierzy czy milicjantów.

Po 1956 r. te słynne imprezy zaczęły się odbywać na ostatnim piętrze gmachu Komitetu Centralnego PZPR, a później przeniesiono je do Pałacu Kultury i Nauki. Zaproszenie na taki bal było swoistym potwierdzeniem wysokiej pozycji lub nagrodą i wyróżnieniem za pracę dla partii. Podobnie się działo w przypadku podobnych imprez, organizowanych na niższych szczeblach władzy lokalnej. Jednak nie każdemu odpowiadało witanie nowego roku w towarzystwie partyjnej wierchuszki czy znajomych z pracy. Z bogatą ofertą wychodziły wówczas również lokale gastronomiczne, hotele i restauracje.
Zabawa powszechna
Lud pospolity na tę szczególną noc wymyślał przeróżne rodzaje zabaw – na wsiach urządzano dancingi w miejscowych remizach strażackich czy świetlicach. Kogo było stać, ten jechał bawić się do miasta.
W tamtych czasach modne bywały prywatki, czyli zabawy urządzane w domowych pieleszach, ale też i niekiedy na klatkach schodowych osiedlowych bloków. Innym miejscem zabaw były też kluby studenckie, często z grającymi na żywo amatorskimi zespołami muzycznymi, które cieszyły się wśród młodzieży ogromną popularnością.
Sylwestrowe menu
Co się piło podczas nocy sylwestrowej? Szampana z pewnością nie tak często, bowiem prawdziwy szampan w latach 70. w PRL uchodził za rarytas, który można było co prawda kupić w Peweksie, ale za ogromną sumę. Kosztował ok. 5 dolarów, a średnie zarobki w Polsce wynosiły ok. 20 dolarów. Później jednak zaczęto importować słodkie radzieckie wino musujące Szampanskoje Igristoje, którego nazwę zmieniono później na Sowjetskoje Igristoje. Oczywiście na stołach bywało też wino, ale przede wszystkim lała się wódka i to obowiązkowo, tak jak obowiązkowo na każdym stole stała popielniczka.
Co się jadło podczas nocy sylwestrowej? Na stołach podczas balów sylwestrowych w PRL królował śledź. Podawano go na różne sposoby: w occie, śmietanie, oleju. Dużą popularnością cieszyły się też nóżki w galarecie, sałatka jarzynowa i jajka. Na gorąco podawano flaczki, bigos, a na eleganckich przyjęciach także barszczyk. Posiłki te miały przede wszystkim służyć jako zakąska do czystej wódki. Za popitkę służyła najczęściej słodka oranżada lub mocna kawa.
Każdy chciał się pokazać
W czasach komuny nie można było liczyć na piękne dekoracje. Sale balowe dekorowano ozdobami z bibuły i balonikami, uczestnicy zabaw sylwestrowych musieli się zadowolić kolorowymi tasiemkami i balonami z napisem „Do siego roku”.
Na bale ubierano się elegancko: panie zakładały błyszczące suknie, długie rękawiczki, a na głowy z trwałą ondulacją i dużą ilością lakieru diademy. Panowie zaś ubierali się w smokingi.
Ta noc zawsze była wyjątkowa i każdy chciał się bawić. Dla przykładu w 1970 r. socjalistyczna prasa doniosła, że Warszawiacy przywitali nowy rok na 200 balach. Tego dnia wszystkie większe sale, nie wyłączając hal sportowych, były zaadaptowane na potrzeby sylwestrowiczów. Mieszkańcy PRL, choć na tę jedną noc mogli zapomnieć o otaczającej ich szarej codzienności i problemach.
Każdemu z Was życzę w nowym roku dużo radości, szczęścia, pomyślności i słońca w duszy.
Andrej Ivanič





