Jak wielkie znaczenie w historii polskiego sportu mają skocznie narciarskie w Predazzo? Czym są boxy, raile i kickery? Czym przedolimpijskie przygotowania zachwycają, a czym rozczarowują? Oto rozmowa Ani z synem Beniem, którzy część ferii zimowych spędzili we włoskich Dolomitach, czyli tam, gdzie odbywały się tegoroczne zimowe igrzyska olimpijskie.
ROZMOWY NA TEMAT SPORTOWY
Ania: Choć emocje związane z zimową olimpiadą we Włoszech już opadły, z wielką przyjemnością wracam myślami do miejsc, które udało nam się zobaczyć tuż przed tym sportowym świętem. Byłam bardzo podekscytowana, że mogłam poczuć przedolimpijską atmosferę i obserwować przygotowania, będąc na miejscu we Włoszech. Co prawda nie w Mediolanie czy Cortinie, ale w Val di Fiemme i okolicach. Atmosfera, która tam panowała, bardzo mnie urzekła. Masz podobne odczucia?
Benio: Tak, cieszę się, że mogłem zobaczyć z bliska skocznie olimpijskie i odbywający się tam trening przed zawodami. Skocznie w Predazzo są niezwykle szczęśliwym miejscem dla polskich skoczków narciarskich, którzy odnosili tu historyczne sukcesy w mistrzostwach świata, pucharach świata oraz ostatnio na zimowych igrzyskach olimpijskich.
To tutaj swoje wielkie sukcesy osiągał Adam Małysz, który podczas mistrzostw świata w 2003 r. został niekwestionowanym bohaterem, zdobywając złoty medal na dużej skoczni (K-120), złoty medal na skoczni normalnej (K-95), a ponadto ustanowił również rekord skoczni (136 m). Tutaj też podczas mistrzostw świata w 2013 r. Kamil Stoch zdobył złoty medal na dużej skoczni (HS134) oraz brązowy medal w konkursie drużynowym na dużej skoczni (wraz z Piotrem Żyłą, Dawidem Kubackim i Maciejem Kotem).
Podczas tegorocznej olimpiady zimowej trzy medale zdobył debiutujący 19-letni Kacper Tomasiak – brązowy medal w konkursie indywidualnym na dużej skoczni oraz dwa srebrne: pierwszy indywidualnie na normalnej skoczni, drugi w duecie z Pawłem Wąskiem na skoczni dużej, czym zachwycił świat sportu, sprawiając Polakom ogromną radość. Mamo, ty byłaś pod skoczniami nawet dwukrotnie, z nami 6 lutego oraz dzień wcześniej

A: Gdy ty byłeś na stoku, wybrałam się z koleżanką na wycieczkę. Mimo zimna i śnieżycy złapałyśmy autobus z Val di Fiemme i dotarłyśmy do Predazzo. Od razu po wyjściu z autobusu czuć było przedolimpijską atmosferę; na każdym kroku widoczne były bilbordy informujące o olimpiadzie, na ulicach spotykałyśmy uśmiechających się sportowców różnej narodowości, a także sztaby ludzi z odpowiednimi identyfikatorami, biorących udział w organizacji olimpiady.
Byłyśmy świadkami przygotowań do transmisji z ceremonii otwarcia igrzysk na głównym placu w Predazzo, widziałyśmy udekorowane symbolami olimpijskimi główne ulice i skwery, hotele, będące bazą sportowców z danego kraju, no i dużo policji, kontrolującej ruch i pilnującej porządku. Dzięki temu, że zdecydowałyśmy się na dłuższy spacer po Predazzo i w jego okolicach, widziałyśmy trenujących na śniegu i biegających bocznymi uliczkami sportowców. Wszystko odbywało się wśród pięknej scenerii gór i przepływającej przez urokliwe miasteczko rzeki Avisio.
Najwięcej radości jednak sprawiła nam sesja zdjęciowa z pięknie usytuowanymi kołami olimpijskimi i oczywiście ze skoczniami narciarskimi, do których dotarłyśmy od strony gór, dzięki czemu miałyśmy doskonały widok. W ostatniej chwili, tuż przed sjestą, zdążyłyśmy do sklepu z pamiątkami, aby nabyć maskotki olimpijskie. Fakt mającej za chwilę odbyć się olimpiady miał też swoje minusy.
Z racji dużej liczby turystów oraz długiej popołudniowej sjesty (latem w upalne dni ma to swoje uzasadnienie, jednak zimą tak długie przerwy, polegające na zamykaniu sklepów i restauracji na kilka godzin w ciągu dnia podczas szczytu turystycznego, były dla mnie dość zaskakujące) kolejki w sklepach bywały ogromne, w restauracjach trudno było o wolny stolik.
B: Zamknięto także wyciąg narciarski, który znajduje się w pobliżu skoczni narciarskich, nieczynne były niektóre trasy nad Predazzo.

A: Na szczęście wyciągów i tras narciarskich w Val di Fiemme i okolicach jest mnóstwo. Mówi się, że włoskie Dolomity oferują jedne z najlepszych snowparków w Europie, łącząc zaawansowaną infrastrukturę z malowniczymi widokami. Zgadzasz się z tym?
B: Jak najbardziej. Blisko naszego campingu w Val di Fiemme, znajdowały się ośrodki narciarskie, posiadające wiele ciekawych urozmaiceń, np. trasę slalomu z pomiarem czasu, trasę z hopkami (skoczniami) czy muldami, tzw. funparki. Są to jedne z najlepszych snowparków w Trydencie, oferujące różnorodne przeszkody, tj. kickery, boxy, railsy dla początkujących i zaawansowanych freestylerów.
Jeden z tych snowparków mogę polecić z pełnym przekonaniem. Morea Snowpark to ponad 900-metrowy park, usytuowany między Bellamonte a Alpe Lusia – tam zjeżdżaliśmy najdłużej. Znajduje się on po słonecznej stronie Bellamonte, przy górnej stacji nowoczesnej gondoli, był otwarty codziennie od 8.30 do 16.15. Snowpark jest podzielony na sekcje o zróżnicowanej trudności. Sekcja dla początkujących i średniozaawansowanych zawiera szerokie stoki z kickerami, mniejszymi hopkami oraz łatwymi boxami.
Street Park to część dla ekspertów. Znajdują się tu bardziej wymagające moduły, w tym raile, mury (walls) oraz zaawansowane boxy. Podobno na tym terenie regularnie trenuje włoska kadra narodowa freestyle’u. Mnie ucieszyła też strefa chilloutu, z której chętnie korzystałem. Jest to specjalnie przygotowane miejsce do odpoczynku z muzyką, pozwalające na regenerację między przejazdami.
A: Benio, a co to są dokładnie boxy, raile, kickery?
B: To trzy podstawowe rodzaje przeszkód, spotykanych w snowparkach, przeznaczone dla narciarzy i snowboardzistów uprawiających freestyle. Służą do wykonywania ewolucji, skoków i ślizgania się (tzw. jibbing). Boxy to takie skrzynie – długie, szerokie platformy, często wykonane z plastiku lub metalu, umieszczone na śniegu, służące do nauki ślizgania się (slajdów) na nartach lub snowboardzie.
Są uważane za łatwiejsze i bezpieczniejsze niż raile, ponieważ mają dużą powierzchnię, ułatwiającą zachowanie równowagi, dzięki czemu są idealne dla początkujących. Raile to takie wąskie metalowe konstrukcje, przypominające poręcze schodowe lub rury, po których się ślizga. Są one przeznaczone do bardziej zaawansowanych trików, są trudniejsze niż boxy, wymagają większej precyzji, balansu i prędkości. A kickery to skocznie – śnieżne konstrukcje, które mają za zadanie wynieść narciarza lub snowboardzistę w powietrze.
Są pomocne przy wykonywaniu skoków, trików powietrznych, pozwalają na osiągnięcie odpowiedniej wysokości, by wykonać w powietrzu rotacje, salta lub tzw. graby, czyli chwytanie w powietrzu deski lub nart. Mogą mieć różną wielkość – od małych hopek dla początkujących do wielkich skoczni dla profesjonalistów. Zazwyczaj naukę w parku zaczyna się od boxów, następnie przechodzi na raile, a skoki trenuje na kickerach.

A: I ty tego wszystkiego próbowałeś?
B: Prawie wszystkiego; te trudniejsze trasy zostawiam sobie na później, gdy nabiorę większego doświadczenia.
A: Nie czujesz lęku przed takimi przeszkodami?
B: Nie, czuję pozytywny dreszczyk emocji, fajną adrenalinę.
A: W Polsce też korzystałeś z takich snowparków?
B: Nie. Zdecydowanie polecam Włochy do spróbowania takich urozmaiceń ze względu na bezpieczeństwo, dobrze przygotowane stoki, piękną słoneczną pogodę oraz dużą liczbę wyciągów, a więc małe kolejki, dzięki czemu długo można cieszyć się zjazdami i czerpać z nich niezwykłą przyjemność.
Ania i Benio Poradowie
Zdjęcia: Ania Porada





