Słony skarb

Jeśli myślicie, że zwiedzanie najciekawszych miejsc kończy się na tym, co widzimy na powierzchni ziemi, to czas zmienić perspektywę. Bo są miejsca, które zaczynają się dopiero tam, gdzie kończy się światło dnia.

Niedaleko Krakowa pod ziemią istnieje właśnie takie miejsce. Tam historia splata się z legendą, a ciężka praca górników zamienia się w prawdziwą sztukę. Kopalnia Soli w Wieliczce to nie tylko zabytek, to podziemny świat legend i niezwykłych ludzkich dokonań, który od ponad 700 lat zachwyca i zaskakuje.

Nauka kontra legenda

Według nauki wszystko zaczęło się miliony lat temu, gdy tereny dzisiejszej Małopolski jeszcze przed uformowaniem się Karpat zalewało słone morze mioceńskie. Na wyobraźnię jednak znacznie bardziej działa romantyczna legenda, według której węgierska księżniczka Kinga, żona księcia Bolesława Wstydliwego, miała wrzucić swój pierścień zaręczynowy do szybu solnego na Węgrzech.

Gdy jej orszak dotarł w okolice Krakowa, wskazała miejsce, gdzie należy kopać. Ku zdumieniu wszystkich w pierwszej bryle soli odnaleziono jej pierścień. Od tamtej pory św. Kinga jest patronką górników, a jej kaplica należy do najpiękniejszych miejsc pod ziemią.

 

Siedem stuleci zapisanych w soli

Historia kopalni sięga XIII w., kiedy odkryto pierwsze pokłady soli i rozpoczęto ich wydobycie, które trwało nieprzerwanie do 1996 r. W tym czasie wydobyto około 7,5 mln m³ tego cennego surowca. Dziś soli kamiennej już się tu nie wydobywa, ale kopalnia produkuje leczniczą solankę i przyciąga turystów z całego świata. Przede wszystkim jednak pozostaje miejscem znanym z oszałamiających podziemnych komór, misternych rzeźb solnych i wielowiekowej historii górnictwa.

Już samo wejście do kopalni jest przeżyciem. Gdy byłam tu ostatnim razem jako dziecko zjeżdżałam pod ziemię windą. Tym razem, schodząc drewnianymi schodami coraz niżej i niżej, naprawdę czułam ogrom i niezwykłość tego miejsca. Podczas ponad 3 godzin zwiedzania pokonałam 800 schodów i 3 km korytarzy, które stanowią zaledwie 1% całej powierzchni kopalni.

Cały bowiem podziemny labirynt korytarzy liczy blisko 300 km na dziewięciu poziomach, a te najgłębsze sięgają ok. 330 m pod ziemię, niemal tyle, co wysokość wieży Eiffla. Zwiedzający widzą tylko ich niewielki fragment, ale ten fragment i tak zapiera dech w piersiach.

Podziemne arcydzieła

Wnętrze kopalni poza drewnianymi elementami jest niemal w całości stworzone z soli. Ściany, rzeźby, kryształowe dekoracje wszystko powstało dzięki pracy ludzkich rąk. Każdy zakamarek opowiada swoją historię i pokazuje niezwykły kunszt górników. W kopalni znajdują się cztery kaplice, a najważniejsza z nich – kaplica św. Kingi – to prawdziwe arcydzieło.

Wykuta z 20 tys. ton soli ma ponad 400 m² powierzchni i mieści nawet 400 osób. Każdy detal, od ołtarza po żyrandole, robi ogromne wrażenie. Nie bez powodu Kopalnia Soli w Wieliczce już w 1978 r. trafiła na pierwszą listę światowego dziedzictwa UNESCO, jako jedno z zaledwie dwunastu miejsc na świecie, które uznano za dziedzictwo całej ludzkości.

Świat bez słońca

Pod ziemią kryją się także słone jeziorka o zasoleniu większym niż Morze Martwe, mające 320 g soli na litr wody. W takich warunkach zanurzenie się bez obciążenia jest niemożliwe.

Życie w kopalni przez wieki było niezwykle trudne. Ważną rolę odgrywały konie pomagające w pracy i transporcie. Gdy raz zjechały pod ziemię, często zostawały tam na zawsze. Ostatnia klacz, Baśka, opuściła kopalnię dopiero w 2002 r., kończąc pięciowiekową epokę koni w wielickich podziemiach. Do dziś zachowały się dawne narzędzia i maszyny, a słowa „Szczęść Boże” przypominają o trudzie i niebezpieczeństwach tej pracy.

Z rozmów ze słowackimi znajomymi, którzy odwiedzili Kraków, dowiedziałam się, że wielu z nich pomija kopalnię. A tymczasem Wieliczka to coś więcej niż muzeum, to przeżycie wszystkimi zmysłami. W podziemnych komorach odbywają się koncerty i wyjątkowe wydarzenia.

Działa też uzdrowisko, gdyż powietrze jest czyste i wolne od alergenów, a tamtejszy mikroklimat wyróżnia się wysoką zawartością chlorku sodu, magnezu, manganu i wapnia. Co więcej w kopalni działa nawet restauracja, a jedzenie kilkadziesiąt metrów pod ziemią smakuje naprawdę wyjątkowo.

Choć wydobycie soli już się zakończyło, kopalnia nadal działa jako świadectwo ludzkiej wytrwałości, kreatywności i historii zapisanej w soli. To podróż w głąb ziemi, której się nie zapomina.

Magdalena Zawistowska-Olszewska

Zdjęcia: Magdalena Zawistowska-Olszewska