Nasze dziecięce warsztaty artystyczne 2026

Pierwszy dzień obozu

Jak to pierwszy dzień był dniem organizacyjnym oraz integracyjnym gdzie każdy się zapoznawał z nowymi członkami obozu. W tym roku spotkały się tu same wyjątkowo zdolne osobistości. Gdy wszyscy już przybyli na miejsce zebraliśmy się na spacer po lesie.

Gdy  wróciliśmy spędziliśmy przyjemnie czas na podwórku np. grając w piłkę czy bawiąc się na placu zabaw. Po zabawie każdy poszedł do swojego pokoju aby odpocząć i wkrótce położyć się do spania.

 

 

Drugi dzień obozu: Pierwsza praca

Dzisiaj, wszyscy zapoznani, mogliśmy zacząć pierwszy pełny dzień. Zebraliśmy się w pracowni i zaczęliśmy naszą pierwszą pracę.

W południe odwiedził nas Tadeusz Frąckowiak, konsul honorowy z Liptowskiego Mikułasza. Dzięki niemu we wtorek czeka nas wizyta w Bešeňovej. Zrobiliśmy też wspólne zdjęcie.

Nasze płótna, wymalowane brązową farbą, obklejaliśmy taśmą, formując struktury drzewa, a następnie zamalowaliśmy prace zieloną farbą, aby po wyschnięciu i odklejeniu taśmy wyłoniły się pnie i gałęzie drzewa, gotowe do namalowania liści.

W czasie, gdy nasze prace schły, poszliśmy na spacer po okolicy. Wróciwszy ze spaceru, rozpoczęliśmy nową pracę, polegającą na formowaniu przyrody wyciętymi z kartek trójkątami. Dzięki płótnom pomalowanym na czarno prace dały ładny efekt wizualny. Gdy wszystkie prace zostały dokończone, nadszedł czas na dyskotekę. Gdy głośnik w dolnej sali hotelu ucichł, udaliśmy się do swoich pokoi.

Trzeci dzień: Szpachelka, hamburgery i sport

Dzisiejszy dzień rozpoczęliśmy malowaniem fantazyjnych obrazów oryginalnym sposobem polegającym na nakładaniu farby na płótno oraz rozmazywaniu jej szpachelką.

Na obiad zostaliśmy zaskoczeni sporej wielkości soczystymi hamburgerami. Tuż przed odpoczynkiem koleżanka Anka opowiedziała nam bajkę.

Gdy przerwa minęła zabraliśmy płótna i udaliśmy się znów na spacer lecz tym razem na miejscu zwanym Chujava szkicowaliśmy krajobraz, który był wokół nas, aby później w pracowni go namalować  akrylowymi farbami. Pod koniec dnia wieczorem zagraliśmy w siatkówkę oraz w piłkę nożną.

 

Dzień czwarty: Aquapark, drobne wpadki i wieczorna sztuka

To ten dzień, na który wszystkie dzieci czekają, czyli wyjazd do Bešeňovej! Rano wszyscy spakowani wyruszyliśmy wielkim busem z Karolinką Frąckowiak – wnuczką konsula  w stronę aquaparku. Na miejscu przywitał nas sam dyrektor Bešeňovej, Peter Kolenčík, wraz z Jakubem Frąckowiakiem – synem polskiego konsula z Liptowskiego Mikułasza. Zrobiliśmy sobie wspólne zdjęcie i weszliśmy do środka.

W Bešeňovej podzieliliśmy się na grupy i rozpoczęliśmy zabawę. Z racji tego, że to był nasz najlepszy dzień, nie mogliśmy odpuścić sobie żadnej atrakcji. Oczywiście takie wyjazdy nie zawsze kończą się pomyślnie i tak było w tym przypadku. Nasz kolega miał drobny wypadek, a koleżanka zgubiła zegarek wstępu do ośrodka. Po skończeniu zabawy i powrocie z aquaparku do hotelu zabraliśmy się za dopracowywanie szpachlowych obrazów. Gdy markery i flamastry zostały odłożone, poszliśmy do łóżek.

 

Dzień piąty: Wodne czary i żabie języki

Czwarty dzień obozu zaczęliśmy od pracy nad nowymi obrazami, również z domieszką fantazji. Obrazy tworzyliśmy, wylewając specjalną farbę na wodę i przyciskając płótno do pojemnika. Tym sposobem na materiale ukazywała się prawdziwa magia.

Po skończeniu tych magicznych dzieł zebraliśmy się na spacer nad górski potok. Gdy wróciliśmy do hotelu, czekały już na nas przepyszne naleśniki z dżemem.

Najedzeni wróciliśmy do pracy – tym razem nad papierowymi żabkami. Zrobiliśmy je z wyciętych z papieru części oraz słomkowych języków.

Po żabkach zabraliśmy się za magiczne koszulki, które stworzyliśmy tym samym sposobem co wcześniejsze obrazy. Pod wieczór zagraliśmy jeszcze w siatkówkę oraz piłkę nożną i tak oto zakończył się nasz dzień.

 

Dzień szósty: Sztuka, góry i adrenalina

Nasz ostatni dzień przed wernisażem spędziliśmy rano nad dokańczaniem magicznych obrazów jednak aby to zrobić na początku nasza koleżanka Ania opowiedziała nam bajkę którą mieliśmy przenieść na nasze płótna. Było to już nasze ostatnie dzieło na tym obozie.

Gdy skończyliśmy poszliśmy na dłuższy spacer w stronę Chujav. Podczas spaceru w drodze powrotnej przełamywaliśmy się przez chaszcze niczym Indiana Jones w Amazonce. Po nie małej dawce adrenaliny wróciliśmy do hotelu na zasłużony wyprażany ser.

 

Po południu poszliśmy w krajobraz niedaleko naszego ośrodka aby zrobić sobie zdjęcia w naszych koszulkach z obrazami na tle pięknych gór które widać na jednym z naszych obrazów. Pod wieczór graliśmy w karty oraz w piłkę nożną. Po zabawie poszliśmy się wyspać na jutrzejszą wystawę.

 

Dzień siódmy: Niezapomniany finał

Dziś jest ten dzień, w którym dzieci spotkają się ze swoimi rodzicami. Niektóre dzieci nawet już rano mogły uściskać mamę i tatę. W południe wyruszyliśmy do Liptovskiego Mikulasa na wystawę.

Wernisaż odbywał się w ratuszu miasta na którym był Jakub Frąckowiak, Wiceprezydent miasta Rudolf Urbanovič  oraz Barbara Jabrzyńska-Fijołek przedstawiciel ambasady polskiej na Słowacji. Co roku dzieci mają szansę na sprzedaż swoich obrazów co zawsze sprawia im wielką przyjemność. Po wystawie wróciliśmy do hotelu wraz z przedstawicielem ambasady polskiej.

Na miejscu zostały rozdane prezenty w imieniu ambasady oraz specjalny prezent dla najczystszego pokoju na obozie.

Po upominkach spędziliśmy większość czasu na dworze grając w piłkę i gadając na tarasie aż do wieczornego ogniska na, którym była przygotowana niespodzianka dla dzieci w postaci waty cukrowej. I tak aż do nocy imprezowaliśmy i rozmawialiśmy przy ognisku między innymi o tym jak to szybko minął ten niezapomniany tydzień zabawy.

Benio Porada

Zdjęcia: Stano Stehlik