Tego świata już nie ma… Opatów Majera Kirszenblata

„Mój pierwszy obraz przedstawia kuchnię mojej matki. Wybrałem ten temat na prośbę córki. Chciała wiedzieć, jak wyglądała nasza rodzinna kuchnia. Przez wiele lat po prostu jej opowiadałem. Potem namalowałem sceny z wnętrza domu, a później to, co działo się na zewnątrz, sceny z innymi ludźmi.

Tak oto zacząłem malować życie żydowskie w Opatowie – miał powiedzieć Majer Kirszenblat, zapytany o początek przygody z malarstwem. A zaczęła się ona, gdy ten polsko-żydowski artysta miał już 73 lata i przebywał na emigracji w Kanadzie.

Trzeciego września w Instytucie Polskim w Bratysławie otwarto wystawę poświęconą twórczości Majera Kirszenblata (1916-2005). Odbywała się ona w ramach festiwalu kultury żydowskiej Shalom Cheverim we współpracy z Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN w Warszawie pod kuratelą Anny Duńczyk-Szulc z Muzeum POLIN.

Licznie zebranych gości przywitała dyrektor Instytutu Polskiego w Bratysławie Agnieszka Kwiatkowska, głos zabrała też współorganizatorka festiwalu Shalom Cheverim Snežana Jović-Werner, a w świat żydowskich dźwięków przenieśli gości muzycy Filharmonii Słowackiej – wiolonczelistka Ewa Barciok z mężem Kamilem Barciokiem, solistą i pierwszym trębaczem.

Na wystawie pokazano kilkanaście dzieł Kirszenblata, który z fotograficzną pamięcią i precyzją odtworzył świat żydowskiego chłopca z przedwojennego sztetla: bóżnice, szabat, targi, cyrk, rytualne kąpiele, ubój, ale też rozstrzeliwania, doświadczanie Holocaustu. To tylko pozornie radosny świat, pełen żywych kolorów, niekiedy też humoru, ukazujący naszą wspólną, polsko-żydowską zapomnianą historię.

Kirszenblat zostawił po sobie ponad czterysta obrazów.

Małgorzata Dambek

Zdjęcia: Małgorzata Dambek

MP 10/2026