Do Brukseli pojechałam na półfinał szóstej edycji Międzynarodowego Konkursu Wokalnego The Voice of Polonia, skierowanego do polskich wokalistów mieszkających poza granicami Polski. Półfinał odbył się 19 września. Organizatorem wydarzenia jest Fundacja TAK – Temat Aktualny Kultura. Znalazłam się wśród 32 półfinalistów, z których jury wybrało ośmioro finalistów.
O konkursie dowiedziałam się od mojej bliskiej przyjaciółki Sandry Marii, znakomitej wokalistki, którą los przed laty rzucił do Irlandii. To ona zachęciła mnie do udziału. Początkowo byłam sceptyczna, ponieważ konkursy i bezpośrednie ocenianie mojej twórczości znajdują się daleko poza moją strefą komfortu. Najważniejszą motywacją nie była jednak wygrana, lecz możliwość spotkania z przyjaciółką z dzieciństwa, z którą nie widziałyśmy się trzydzieści lat.
Na przesłuchanie przygotowałam własną piosenkę „Dziewczyna z gitarą” oraz cover „Tak, tak, to ja” Grzegorza Ciechowskiego. Podróż wymagała czasu, energii i pieniędzy, ale była również sprawdzianem samodzielności i okazją do wyjścia poza codzienną rutynę. Warunki występu nie były idealne. Przesłuchanie odbywało się wcześnie rano, brakowało miejsca do rozśpiewania się, a warunki dźwiękowe utrudniały pełne zaprezentowanie głosu. Nie traktuję tego jednak jako usprawiedliwienia. Zaśpiewałam najlepiej, jak potrafiłam w tamtym momencie.
Ani ja, ani Sandra nie znalazłyśmy się w finałowej ósemce. W konkursie uczestniczyło wielu utalentowanych wokalistów, a w sztuce trudno jednoznacznie określić, kto jest „lepszy”, a kto „gorszy”. Każdy artysta wnosi własną historię, wrażliwość i sposób interpretowania muzyki. W innym okresie życia taki wynik mógłby wpłynąć na to, jak postrzegam siebie jako wokalistkę. Śpiewanie jest mocno związane z moją tożsamością. Dzisiaj potrafię jednak oddzielić decyzję jury od własnej wartości. Nie zmieni ona mojego głosu, wrażliwości ani artystycznej drogi.
Ewa Sipos
Zdjęcia: archiwum Ewy Sipos
MP 10/2026






