Jesień kojarzy mi się z końcem pięknego lata, deszczem i smutną pogodą. Ale w tym roku może będzie inaczej? Ziemia jest przecież tak rozgrzana po ciepłym lecie… A właściwie po bardzo ciepłym lecie! Tak ciepłym, że chwilami z utęsknieniem myślałam o odrobinie deszczu i nieco chłodniejszych dniach.
Babie lato
Teraz zaczyna się babie lato. Swoją drogą – dlaczego właściwie „babie”? Nie mam pojęcia. Najważniejsze, że ciągle jest to jednak lato, chociaż już trochę jesienne. Mam nadzieję, że tegoroczna jesień nie będzie zbyt deszczowa ani za bardzo smutna, bo przy takiej pogodzie moja epilepsja częściej daje mi się we znaki. A wtedy mama i tata też robią się bardziej smutni.
Znowu urodziny?
Nie mogę jednak zapomnieć, że październik jest wyjątkowym miesiącem w moim życiu. Właśnie wtedy mam urodziny! Tak, dobrze słyszycie – znowu urodziny. Jeszcze nie zdążyłam przyzwyczaić się do tego, że mam 21 lat, a już za chwilę skończę 22. Strasznie szybko to wszystko pędzi. Jestem coraz starsza i coraz bardziej doświadczona. Podobno to moje życiowe doświadczenie widać nawet w zachowaniu. Zachowuję się przecież jak kobieta, która doskonale wie, czego chce od życia. Nie jest mi obojętne, w co mama mnie ubiera.
Kiedy próbuje założyć mi bluzkę, która mi się nie podoba, w żadnym wypadku nie godzę się na to. Potrafię nawet sama ją z siebie zdjąć. A jeśli to nie pomaga, mocno zaciskam zęby, usztywniam całe ciało i ani drgnę. Mama od razu wie, że dalsze negocjacje nie mają sensu.
Nie wszystko jedno mi także, co jem i co oglądam w telewizji – a właściwie na komputerze. Mam swoje ulubione tematy. Takie, wiecie, kobiece: dużo się tam migocze i błyszczy, a do tego koniecznie musi grać fajna muzyka. To są właśnie moje ukochane klimaty.
A jakie będą moje tegoroczne urodziny? Tego jeszcze nie wiem. Prawdopodobnie podobne do poprzednich, ale zobaczymy…
Sekret
Chcę Wam za to zdradzić pewien mały sekret. Moja mama wzięła udział w konkursie i w związku z nim musiała polecieć samolotem aż do Brukseli! Podobno to całkiem duże miasto. Wyjechała tylko na jedną noc, ale i tak była to dla mnie duża zmiana. Myślę, że dla niej również. Mama mogła troszeczkę odpocząć od codziennej rutyny, a ja trochę za nią tęskniłam.
Na szczęście mam wspaniałego tatę, który zawsze potrafi się mną dobrze zaopiekować. Zostaliśmy więc razem i był to taki nasz wspólny czas – tylko mój i taty. Mama również miała w Brukseli swoje spotkania i przyjemności. Można więc powiedzieć, że dla każdego znalazło się coś dobrego i ciekawego. Nie zdradzę Wam jednak jeszcze wszystkich szczegółów. O tym opowiem następnym razem.
No i tak właśnie życie sobie płynie… A ja płynę z nim…
Wasza Nina
Zdjęcia: Ewa Sipos






