Sztuczna inteligencja potrafi wywołać niemałe zamieszanie: jedni widzą w niej zagrożenie dla miejsc pracy, inni zwiastun apokalipsy, a jeszcze inni kolejny powód do internetowych kłótni. Tymczasem na Słowacji AI pomaga załatwiać sprawy urzędowe o północy, ożywia historię na zamku i wspiera dzieci w przygotowaniach do egzaminów. Te trzy przykłady pokazują, że technologiczna rewolucja nie musi oznaczać futurystycznych wizji. Czasem wystarczy pomysł i chęć rozwiązania konkretnego problemu.
SOS czyli Sympatycznie o Słowacji
Urząd, który nie śpi
W Hlohovcu mieszkańcy mogą skorzystać z pomocy, która nie zna pojęcia godzin urzędowania. We wrześniu miasto uruchomiło chatbota Taibot, odpowiadającego na pytania przez całą dobę siedem dni w tygodniu. Wystarczy zapytać o termin wywozu śmieci, podatki lokalne, dokumenty potrzebne do załatwienia sprawy czy odpowiedni formularz, by w kilka sekund otrzymać wskazówki.
Chatbot korzysta z oficjalnych źródeł miejskich, więc nie trzeba samodzielnie przeszukiwać dziesiątek stron ani dzwonić do urzędu. Jest dostępny na stronie internetowej miasta oraz w bezpłatnej aplikacji mobilnej VIDANTO.
Za rozwój cyfrowej komunikacji Hlohovec otrzymał tytuł Cyfrowego Tygrysa. Samorząd zastrzega jednak, że AI może się mylić, dlatego odpowiedzi należy weryfikować. Ale i tak takie rozwiązanie ułatwia dostęp do informacji i oszczędza czas mieszkańców. Bo jeśli odpowiedź na pytanie o wywóz odpadów można uzyskać o północy, nie trzeba już czekać z nim do poniedziałku.
AI ożywia historię
Sztuczna inteligencja przydaje się również tam, gdzie na pierwszy rzut oka królują przede wszystkim stare mury i historyczne eksponaty. Na zamku w Fiľakovie nowa interaktywna wystawa przenosi zwiedzających w czasy osmańskie. Jedną z atrakcji jest ożywiony za pomocą AI portret ostatniego kapitana zamku, Štefana Koháryego II. Historyczna postać przemawia do gości po słowacku i po węgiersku, opowiadając o zdobyciu i zniszczeniu twierdzy. Zamiast suchych dat i faktów jest opowieść z odrobiną humoru.
To nie koniec atrakcji. Zwiedzający mogą zobaczyć swoje imię zapisane pismem persko-arabskim, a dzięki specjalnej aplikacji wygenerować zdjęcie, na którym występują w stroju osmańskiego dostojnika, żołnierza lub cywila. Wystawę uzupełniają quizy, interaktywne układanki i nagrania, przybliżające kulturę epoki. Technologia nie zastępuje tu historii, lecz pomaga ją zrozumieć i przeżyć. Pomysł spotkał się z pozytywnym odbiorem, a muzeum zauważa, że cyfrowe atrakcje przyciągają kolejnych gości. W ubiegłym roku zamek odwiedziło ok. 24 tysięcy osób. Po zakończeniu wystawy część rozwiązań pozostanie w stałej ekspozycji.
Dzieciaki, AI i wielki egzamin
Na Słowacji sztuczną inteligencję wykorzystują także najmłodsi. Dwunastoletni Marko i dziesięcioletnia Mia Juhásowie stworzyli z jej pomocą portal pripravanaprijimacky.sk, który pomaga uczniom przygotować się do egzaminów wstępnych do szkół średnich. Platforma generuje zadania wzorowane na prawdziwych testach, zmieniając liczby i sposób formułowania pytań. Dzięki temu uczniowie mogą ćwiczyć logiczne myślenie i oswajać się z podchwytliwymi zadaniami. Jeśli popełnią błąd, otrzymują wyjaśnienie, dlaczego ich odpowiedź była niepoprawna.
W realizacji pomysłu dzieciom pomagał ojciec, Michal Juhás, od dwóch dekad związany z branżą IT. Pokazał im, jak korzystać z narzędzi AI, które pozwalają tworzyć strony internetowe i aplikacje bez konieczności tradycyjnego programowania. Efekt? Młodzi ludzie nie tylko uczą się nowych technologii, ale sami tworzą narzędzia, odpowiadające na konkretne potrzeby.
Aleksandra Pyka
MP 11/2026







