Wolność nie lubi obojętności

Przed nami 11 listopada — dzień, w którym wywiesimy biało-czerwone flagi i przypomnimy sobie, jak wiele kosztowało odzyskanie przez Polskę niepodległości. Będą uroczystości, przemówienia i słowa o wolności, patriotyzmie oraz odpowiedzialności za ojczyznę.

Pamięć o historii jest ważna, ale może w tym roku warto zadać sobie pytanie nie tylko o to, jak Polska odzyskała niepodległość, lecz także o to, jak dziś ją chronić i co zrobić, żeby nie stała się jedynie pięknym wspomnieniem z podręczników historii.

Niedawno, podczas uczestnictwa w IX Światowym Forum Mediów Polonijnych rozmawiałam z ukraińską dziennikarką mieszkającą w Kijowie. Opowiadała o codzienności, w której strach i niepewność stały się częścią zwykłego życia. Mówiła o dronach, przed którymi nie zawsze można się uchronić, o ograniczeniach w dostawach prądu i obawach przed nadchodzącą zimą.

Słuchałam jej opowieści i myślałam, jak łatwo przyzwyczajamy się do rzeczy, które wydają się nam oczywiste. Wstajemy rano, włączamy światło, robimy gorąca kawę, cieszymy się ciepłem w naszych domach. Planujemy weekend, wakacje, przyszłość. Tymczasem tuż za naszą granicą są ludzie, dla których zwyczajny poranek może oznaczać walkę o przetrwanie. Przyzwyczajeni do pokoju rzadko zastanawiamy się nad tym, co on naprawdę nam daje.

Jak często traktujemy bezpieczeństwo, wolność i możliwość spokojnego planowania przyszłości jako coś oczywistego. Tymczasem nic nie jest dane raz na zawsze. Państwo nie staje się silne wyłącznie dzięki armii, sojuszom czy zapisom w konstytucji. Jego siła zależy również od ludzi, od ich odpowiedzialności, szacunku dla prawa i zdolności do odróżniania prawdy od manipulacji.

A współczesne zagrożenia nie zawsze przychodzą z bronią w ręku. Czasem docierają do nas przez portale społecznościowe, anonimowe wpisy w Internecie, zmanipulowane filmy, dezinformacje, które mają wzbudzić strach, gniew i nieufność. Bo obok walki zbrojnej toczy się również walka o ludzkie umysły i emocje. Dezinformacja osłabia zaufanie i pogłębia podziały w społeczeństwach, a jej celem jest nie tylko przekonanie do konkretnego kłamstwa, ale doprowadzenie do sytuacji, w której nie jesteśmy w stanie odróżnić faktów od manipulacji. A społeczeństwo, które nie potrafi odróżnić jednego od drugiego, staje się bardziej podatne na podziały i trudniej mu wspólnie reagować na zagrożenia.

Dlatego obrona niepodległości zaczyna się również od rzeczy pozornie prostych: sprawdzenia źródła informacji, zanim ją udostępnimy, odpowiedzialności za wypowiadane słowa i gotowości do rozmowy z kimś, kto ma inne poglądy. Bo niepodległe państwo to takie, w którym można rozliczać rządzących, naprawiać błędy instytucji i domagać się przestrzegania prawa. Dotyczy to również sądów, które powinny być niezależne od władzy.

Może więc tegoroczne Święto Niepodległości warto potraktować nie tylko jako okazję do wspominania historii, ale również jako moment zastanowienia się nad tym, co sami robimy z wolnością, którą otrzymaliśmy. Bo być może największym sprawdzianem naszej dojrzałości nie jest to, jak uroczyście potrafimy świętować niepodległość, lecz to, czy na co dzień potrafimy o nią odpowiedzialnie dbać.

Magdalena Zawistowska-Olszewska

MP 11/2026