LISTY DO W.
Kochane Mikrusy,
pamiętacie jeszcze owe niełatwe dni i tygodnie, kiedy epidemia pozamykała nas w domach? Na szczęście to wszystko już za nami. I chociaż cały ten okres był bardzo nieprzyjemny, można było dzięki niemu sporo się o sobie dowiedzieć. Przede wszystkim tego, że jesteśmy istotami społecznymi i źle tolerujemy izolację.
Wynika to z bardzo odległej historii ludzi i wielu innych gatunków, u których rozwinął się instynkt stadny (albo grupowy). Nazwa ta trafnie określa typ zachowania, dzięki któremu efektywniej można było upolować jakiegoś zwierza albo też odeprzeć atak drapieżników lub nieprzyjaciół. Mijały wieki i zmieniały się warunki życia, ale instynkt, ukształtowany i sprawdzony na przestrzeni setek tysięcy lat, przetrwał.
Nadal wytwarzamy grupy, choć są one inne niż pierwotne drużyny przodków polujących na jelenia i wspólnie opiekujących się dziećmi. No bo „w kupie raźniej”! Nawet tacy samotnicy jak kolekcjonerzy starych monet i pisarze zakładają kluby, by móc się czasem spotkać i porozmawiać o swoim hobby. A co dopiero kibice sportowi! To chyba najbardziej wyraziste grupy z własnymi symbolami, szalikami i hymnami. Nie ma bliższych sobie ludzi niż kibice tej samej drużyny podczas meczu lub zawodów sportowych!
Instynkt grupowy odnajdujemy jednak nie tylko w tle zabaw, przy rozwijaniu hobby lub u kibiców zagrzewających do boju swoją drużynę. Również tak poważna sprawa, jak popieranie partii politycznych, oparta jest na tym prastarym mechanizmie zachowania. Ludzie o podobnych poglądach na to, jak miałoby funkcjonować społeczeństwo, tworzą grupy, które w wyborach oddają głosy na swoich reprezentantów. Emocje towarzyszące dyskusjom przedwyborczym śmiało możemy porównać do emocji kibiców sportowych.
No i dotarliśmy w końcu do spraw najistotniejszych, jakimi są naród, ojczyzna i patriotyzm. Naród to wspólnota dużo większa niż rodzina łowców-zbieraczy czy kibice drużyny piłkarskiej. Tworzy go wielomilionowa rzesza ludzi porozumiewających się jednym językiem i związanych wspólną historią. Jednak dobra znajomość języka i historii nie wystarczy. Potrzebne są jeszcze silne pozytywne uczucia, wiążące jednostki z daną grupą narodową. A kiedy one są, mówimy o tożsamości narodowej, czyli poczuciu, że do danego narodu należymy.
Oczywiście, naród nie powstał za machnięciem czarodziejskiej różdżki. Przed wieloma wiekami pierwotne plemiona naszych przodków toczyły między sobą krwawe boje o ziemię. Jedni z tej walki wychodzili zwycięsko, inni jako pokonani. Przegrani przez jakiś czas burzyli się, ale później godzili się ze swoim losem i wszystkie grupy zaczęły współpracować, pomagać sobie nawzajem do tego stopnia, że dzisiaj już mało kto pamięta, iż dawni Polanie, Mazowszanie, Pomorzanie, Wiślanie, Lędzianie, Ślężanie, wszyscy ci, którzy w jakiś sposób są naszymi przodkami, nie zawsze darzyli się miłością.
Patriotyzm jako świadomość więzów ze swoim narodem i ojczyzną, czyli ziemią, którą naród zamieszkuje, był niezmiernie ważny dla pokolenia Waszych pradziadków i nas samych. Dla niektórych na tyle ważny, że świata poza nim nie widzieli. Takich ludzi nazwano nacjonalistami.
Ubóstwiający tylko swój naród nacjonaliści podobni są do kiboli, czyli takich kibiców sportowych, którzy niby z miłości do swojego klubu robią złe rzeczy. W historii nacjonalizm pojawiał się dość często i zawsze prowadził do fatalnych skutków. Na pewno słyszeliście o Hitlerze i II wojnie światowej. Obecnie niedaleko naszego kraju, w Ukrainie, szaleje wojna, rozpętana przez rosyjskich nacjonalistów pod wodzą Putina.
Na szczęście u Was czegoś takiego nie ma. Każdy z Waszych rodziców wywodzi się z innego narodu. Żyją oni poza swoimi pierwotnymi ojczyznami, a pomimo tego świetnie radzą sobie w pracy, są dobrymi, mądrymi ludźmi i w pełni zintegrowanymi obywatelami swoich krajów. Może dlatego, że zrozumieli, iż tożsamość narodowa jest ważna, lecz nie najważniejsza?
Całuję, Dziadek
MP 7-8/2025





