Wiem, że w czasie wakacji nie bardzo mamy ochotę na poważne kino, ale chcę Państwa namówić do obejrzenia filmu, pokazującego, jak ważnym problemem w szkole czy w miejscu pracy mobbing, niezdrowa rywalizacja i sprzedaż ideałów.
KINO OKO
Młody reżyser Korek Bojanowski, odważny i bezkompromisowy, postanowił przyjrzeć się swojemu środowisku, czyli szkole aktorskiej, w której wykładowca bez żadnych konsekwencji może źle traktować swoich studentów. I nic mu nie grozi za takie działanie, za wywieranie presji dalekiej od zawodowej uczciwości.
Korek Bojanowski prowadzi w Warszawie najmniejsze prywatne kino, ale równocześnie jest reżyserem, który zadebiutował ostro. Film „Utrata równowagi” na festiwalu polskiego kina w Gdyni w ubiegłym roku został dostrzeżony i nagrodzony. Bo opowiada o spirali przemocy i stawia pytanie, kiedy się w nią wpada. Wywieranie nacisku na podwładnych, upokarzanie ich, stwarzanie sytuacji niejasnych etycznie to doświadczenie dość powszechne, a nie jednostkowe.
Bohaterowie filmu Bojanowskiego są studentami szkoły aktorskiej, pracującymi nad spektaklem dyplomowym. Ich opiekunem zostaje znany reżyser, który wraca na uczelnię po długiej nieobecności. I jako środowiskowa sława zostaje przyjęty przez studentów entuzjastycznie. Wykorzystuje swoją pozycję, bo nikt mu w tym nie przeszkodzi, bo wiadomo, że „wielki i znany” może więcej.
Zwracam uwagę na rolę właśnie Jacka, owego reżysera, granego przez Tomasza Schuchardta, trzydziestoośmioletniego aktora, przez znajomych nazywanego Szuszu, święcącego triumfy w polskim kinie. Jest wyrazisty, charakterystyczny i szczery, co ma swoją cenę. Perfekcja i profesjonalizm to jego zawodowa filozofia.
Zaistniał po raz pierwszy w filmie „W stepie szerokim” z 2007 r. jako złodziej samochodu, a piętnaście lat temu na festiwalu w Gdyni odebrał nagrodę za główną rolę męską w słynnym filmie Marcina Wrony „Chrzest”. Wtedy też nagrodzono jego teatralny debiut w Łodzi w spektaklu na podstawie powieści Jerzego Andrzejewskiego „Bramy raju”. Tomasz Schuchardt, podobnie jak kiedyś Krzysztof Koldberger, związany jest z Gdańskiem.
Stąd po maturze obaj wystartowali w wielki filmowy i teatralny świat. Z tym większą przyjemnością zwracam uwagę Państwa właśnie na Schuchardt, bo Gdańsk to też moje miasto. Wiem, że nie lubi on pozerstwa, jest aktorem z zasadami. Woli rodzinę od czerwonych dywanów na różnych festiwalach. Koledzy aktorzy mówią o nim, że jest po prostu przyzwoitym facetem. Role wybiera różne, a ma już pokaźny dorobek. W „Utracie równowagi” jest inteligentnym i niestety podłym wykładowcą w szkole teatralnej. To rola zagrana precyzyjnie, nieprzeszarżowana, dogłębnie poruszająca.

Jacek (reżyser) perfidnie wykorzystuje swoją przewagę nad studentką Mają, którą wpierw wyróżnia (w tej roli naprawdę bardzo dobra Nel Kaczmarek), a kiedy już zdobędzie jej zaufanie, zaczyna manipulować całą grupą studentów. Nastawia ich przeciwko sobie, nagradza donosicielstwo, rywalizację doprowadza do absurdu, w ten sposób tworząc toksyczną społeczność. Wszystko to ma wymiar pozornie szlachetny.
Studenci pracują bowiem nad inscenizacją „Makbeta” Szekspira, zaś reżyser chce ich w ten sposób ponoć przygotować do zawodu, w którym trzeba sobie radzić z różnymi przeciwnościami, a przede wszystkim z konkurencją. „Ja was muszę zgwałcić, żeby was życie potem nie zgwałciło” – mówi wprost. A przecież ci młodzi ludzi, zanim pojawił się Jacek, byli grupą solidarnych, lubiących się i szanujących osób.
Finał filmu to niczym przypowieść z dekalogu. Maja doprowadzona do ostateczności reaguje drastycznie, ale to już niewiele obchodzi grupę, bo tej wyrządziła taką krzywdę, o której trudno zapomnieć. Czy kiedyś uzyska przebaczenie, trudno jednoznacznie wyrokować.
Ten film pokazuje, jak rodzi się przemoc psychiczna w środowisku, w którym rywalizacja stanowi często sens zawodowego sukcesu. Mechanizmy działania wszędzie bywają podobne. Emocje buzują, a procesy autodestrukcji są bolesne.
Reżyser filmu doskonale rozumie problem hierarchii i władzy. I choć pokazuje go dobitnie w środowisku aktorskim, to zachowania bohaterów filmu łatwo odnieść do innych grup zawodowych. Ważna jest lekcja zdobywania doświadczeń na początku życiowej drogi. Świetne role, autentyzm, energia to porusza w filmie Bojanowskiego.
Polecam Państwu film „Utrata równowagi”, bo sytuacje podobne do pokazanych w nim mogą dotyczyć każdego z nas. Bądźmy wrażliwi i nieobojętni.
Alina Kietrys





