Udało się! Polskie Ministerstwo Infrastruktury po wielu latach zgodziło się na uruchomienie pociągów relacji Koszyce – Kraków, o co wnioskowała strona słowacka. Starsi czytelnicy pamiętają, że międzynarodowe pociągi kursowały na tej trasie od zawsze aż do roku 2010 – również w mrocznych czasach komunistycznych dyktatorów Husaka i Jaruzelskiego, gdy granice były trudne do przekroczenia.
Nawet w najmroczniejszych czasach stanu wojennego i czechosłowackiej normalizacji przez przejście graniczne Muszyna – Plaveč kilka razy dziennie kursowały pociągi Koszyce – Kraków, a nawet w dalszych relacjach – z Warszawy, przez Tarnów, Muszynę i Koszyce, do Budapesztu i Bukaresztu. Kursowanie pociągów wstrzymała tymczasowo powódź z 2010 r., która zniszczyła most kolejowy na rzece Poprad. Most naprawiono, ale pociągi już nie wróciły.
W kolejnych latach brak pociągów tłumaczono słabymi parametrami technicznymi trasy kolejowej. Coraz więcej ludzi przesiadało się na samochód, a drogi po obu stronach granicy stawały się coraz lepsze. W efekcie w ostatnich latach frekwencja pasażerów w pociągach spadała.
Przyczyną była też polityka cenowa polskiego przewoźnika PKP Intercity. Polska nie ma szczęścia do pociągów międzynarodowych – jest ich mało, są dużo droższe, a podróżni skarżą się, że nie da się w łatwy sposób kupić biletów ani sprawdzić ceny połączeń. Do niedawna bilety międzynarodowe można było kupić tylko w kasie lub u konduktora (za dopłatą) po absurdalnie zawyżonej cenie.

A skoro za przejazd 100 km odcinka transgranicznego trzeba było zapłacić prawie 100 złotych, czyli tyle samo, ile kosztuje bilet Zakopane – Gdańsk, to nic dziwnego, że przy tych cenach nie było chętnych do podróży. Koleje słowackie ZSSK oraz koleje czeskie i węgierskie mają dużo bardziej przyjazne taryfy międzynarodowe. W efekcie Polska jest dziś jedynym sąsiadem Słowacji, do której nie docierają całoroczne połączenia kolejowe. Lepiej jest nawet skomunikowana Ukraina, dzięki codziennym pociągom Koszyce – Mukaczewo, po atrakcyjnych cenach.
Od 2022 r. słowackie Ministerstwo Transportu proponuje stronie polskiej przywrócenie połączeń Koszyce – Kraków. We współpracy ze stroną węgierską Bratysława opracowała koncepcję pociągów Budapeszt – Koszyce – Muszyna – Kraków wraz z propozycją rozkładu jazdy. Pociągi miałyby kursować codziennie, przez cały rok, co najmniej trzy razy na dobę. Przeciwne ich uruchomieniu było polskie Ministerstwo Infrastruktury, które argumentowało, że zgodzi się na te pociągi dopiero po zakończeniu budowy magistrali Podłęże – Piekiełko (Kraków – Nowy Sącz), co nastąpi w połowie lat 30.
Ostatecznie jednak Warszawa zmieniła zdanie. „Ministerstwo Transportu Republiki Słowackiej otrzymało pozytywną opinię na temat inicjatywy uruchomienia takiej linii kolejowej przed uruchomieniem nowej linii między Krakowem a Nowym Sączem. Oczekujemy, że wkrótce rozpoczniemy negocjacje co najmniej w sprawie rozkładu jazdy i finansowania tych pociągów. Zaproponowaliśmy polskim partnerom, aby zaprosili również stronę węgierską, tak abyśmy mogli porozmawiać o ogólnej koncepcji połączenia wszystkich trzech krajów i stworzyć wstępne podstawy dla linii kolejowej Via Carpatia. Słowacja chce również wykorzystać ten zamiar jako narzędzie wsparcia dla poprawy parametrów ekonomicznych modernizacji linii Kysak – Preszów – Plaveč – granica państwowa SK/PL, gdzie przygotowywane jest studium wykonalności i gdzie chcemy kontynuować prace nad pierwotną propozycją linii dużych prędkości pomiędzy HU-SK i PL. Na pozostałych odcinkach linii nie przewiduje się na razie zasadniczych zmian w infrastrukturze, również ze względu na konsolidację finansów publicznych” – poinformował nas wydział prasowy słowackiego Ministerstwa Transportu.
Obecnie trwają rozmowy na temat szczegółowych zasad współpracy. Gdy się uda, będzie to przełom. W ślad za tym pierwszym całorocznym połączeniem być może pójdą kolejne, np. Poprad – Katowice czy Bratysława – Żylina – Gdynia.
Jakub Łoginow





