Niepewne granice lepszego życia

Uczciwie przyznaję, że jestem uzależniony od podcastów. Słucham ich codziennie: w drodze do pracy, w drodze z pracy, podczas gotowania, uprawiając sport. Moją ulubioną kategorią są podcasty o polskiej literaturze.

 BLIŻEJ POLSKIEJ KSIĄŻKI 

Czasem się zdarza, że jakaś książka rozbija bank i pojawia się nie w jednym, a w dwóch, trzech czy nawet czterech różnych audycjach – rozmów o niej mam dosłownie pełne uszy. Właśnie taka sytuacja miała miejsce w zeszłym roku, podczas wakacji, a jej głównym bohaterem był esej „Hanka. Opowieść o awansie” Macieja Jakubowiaka.

Ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu kilka miesięcy później dostałem go w prezencie od swojej wspaniałej uczennicy, którą uczę słowackiego. Ona zaś otrzymała ode mnie znakomitą słowacką książkę „Babička”, która wkrótce zostanie przetłumaczona na język polski. Prezent od niej to był jasny znak, że ów esej trzeba przeczytać. Na tym jednak nie koniec niespodzianek. Przekartkowałem go, by na samym końcu znaleźć podziękowanie od autora dla cierpliwego kelnera z pewnej bratysławskiej kawiarni!

Ale po kolei. Kim była Hanka i dlaczego powstała o niej książka? Autor na samym początku mówi: „była nikim”. Po co więc pisać książkę o nikim, skoro można napisać tyle książek o kimś? Otóż Hanka była matką autora. To na jej przykładzie, na tle jej życia, a raczej na tle tria: Hanka, jej mama Albina, syn Hanki Maciej, czyli sam autor, opowiada historię o awansie. Nie jest to jednak bynajmniej historia niczym z amerykańskiego snu, gdzie bezdomny zbiera siły, wpada na genialny pomysł i ostatnie chwile swojego życia spędza otoczony spadkobiercami w luksusowym apartamencie na Manhattanie.

Czym więc jest awans? Podobnie jak w niniejszym tekście w historii o awansie jest podejrzanie dużo znaków zapytania. Zacznijmy od szkoły. Najstarsza z tria skończyła kilka klas, więcej się nie dało, trzeba było wypasać krowy. Hanka zdała maturę; nieporównywalnie więcej. Nie pracowała fizycznie, tylko w biurze. A Maciej jest eseistą, doktorem, w codziennych rozmowach z łatwością posługuje się słowami ze słownika wyrazów obcych. Nie da się jednak postawić znaku równości między edukacją a awansem.

Gdzie zatem? Hanka była obiecującą sportsmenką, ale jej rodzice odrzucili ofertę słynnego Górnika Zabrze i nie przeprowadzili się, nie przyjęli hojnych warunków i nie dali córce możliwości wybrania się w tym kierunku. Może awans by nadszedł, może nie (z tekstu wynika, że ​​raczej nie), tego na pewno się już dziś nie dowiemy. Zatem może inaczej: czy o awansie świadczy to, co człowiek czyta? To, co je? To, jak wychowuje dzieci? To, gdzie i jak pracuje?

A może cały ten awans opiera się na tym, jak postrzegamy swoją własną sytuację życiową w zestawieniu z życiem naszych rodziców? Autor przytacza badanie socjologiczne z pytaniem: „Czy uważasz, że w życiu idzie ci lepiej niż twoim przodkom?”. W 2016 r. nieco ponad 30 procent Polaków odpowiedziało na to pytanie twierdząco. W rzeczywistości to wcale nie tak dużo. Wy, drodzy czytelnicy, również spróbujcie odpowiedzieć sobie to pytanie.

W swoim eseju Maciej Jakubowiak śmiało pozwala czytelnikowi zajrzeć przez dziurkę od klucza do życia swojej rodziny. Oprócz opowieści swojej babci, mamy i częściowo również dziadka ukazuje złożone przemiany społeczne, które zaszły w Polsce w XX w. To historia człowieka-miliona (pozwalam sobie pożyczyć ten termin od słowackiego klasyka Jozefa Cígera-Hronskiego z jego „Jozefa Maka”), z którym wiele rodzin w naszej części świata jest w stanie mniej lub bardziej się utożsamić. To kontynuacja tak popularnych w ostatnich latach historii chłopskich. Jednocześnie jest to książka, która zasługuje na wnikliwą lekturę i refleksję.

A co z tą Bratysławą? Pojawia się w tekście kilkukrotnie, żyje tam alter ego Hanki – Hana – która odniosła w życiu nieco większy sukces. Sam autor zdradził mi w rozmowie, że zaczął pisać książkę, przebywając na stypendium w Bratysławie. „Zachwyciłem się tym, że na przedmieściach Bratysławy, pod blokami, takimi samymi, w jakich ja się wychowałem, zamiast pustych pól są winnice. Taka drobna różnica, ale wspaniała. No i wtedy pomyślałem sobie, że Słowacja jest właśnie troszkę jak Polska, ale odrobinę lepsza”. I właśnie to wyobrażenie o lepszym życiu może stanowić motywację do awansu społecznego, który może popchnąć życie nasze i naszych dzieci do przodu.

Marián Hamada

MP 10/2025