Trudno o bardziej jesienne warzywo niż burak (no, może poza dynią, bo powszechnie wiadomo, że królowa może być tylko jedna!). Ponieważ sama mam do buraków słabość, w październiku proponuję Wam tartę z tym bohaterem i udowodnię, że burak może być królem jesiennych dań, nawet jeśli z wyglądu przypomina bardziej szarą eminencję niż gwiazdę kuchni. Na Słowacji burak nie jest aż tak popularny jak w Polsce, a szkoda, bo to prawdziwa bomba witamin i minerałów, idealna na jesienno-zimowe przesilenie.
Chciałabym trochę odczarować buraka – żeby nie kojarzył się wyłącznie z barszczem wigilijnym czy surówką . Bo burak to naprawdę wdzięczne warzywo, które potrafi błyszczeć na talerzu… nawet jeśli z natury jest lekko nieśmiały i czerwieni się na samą myśl o byciu w centrum uwagi. 😄
PIEKARNIK
Tarta z pieczonymi burakami, kozim serem, miodem i orzechami włoskimi
Ciasto:
- 250 g mąki
- 150 g zimnego masła
- 1 jajko
- 1 łyżeczka soli
- sól
- 1 łyżka zimnej wody
Zagnieć ciasto, uformuj kulę, zawiń w folię i schłódź godzinę. Rozwałkuj, wyłóż formę, ponakłuwaj widelcem i podpiecz 15 min w 190°C z obciążeniem (ciasto przykryj papierem do pieczenia i obciąż np. ryżem), potem jeszcze 10 min bez.
Farsz:
- 2–3 buraki (ugotowane lub upieczone)
- 180 g koziego sera
- 2 serki twarogowe (almette, smotanová nátierka)
- 3 czerwone cebule
- 3 łyżki miodu
- garść tymianku
- garść orzechów włoskich,
- rukola
- oliwa, ocet balsamiczny, sól, pieprz
Cebulę pokrój w piórka i podsmaż na oliwie z łyżką miodu. Serki wymieszaj z tymiankiem, dopraw. Na podpieczonym cieście rozsmaruj masę serową, ułóż plastry buraków, cebulę i kozi ser. Piecz 35–40 min w 180°C.
Po upieczeniu udekoruj orzechami, rukolą, skrop miodem i octem balsamicznym.
A teraz już tylko zostaje pytanie: zjeść samemu czy podzielić się z kimś bliskim? Podpowiem – w duecie smakuje jeszcze lepiej! 😉
Bonusowy jesienny przepis na zapiekane gruszki przygotowany specjalnie przez autorkę

Ni z gruszki, ni z pietruszki
czyli jesienny dylemat smakosza
Zerknęłam dziś przez okno: słoneczko nieśmiało muska ogród, liście zaczynają opadać i zmieniać kolor… jednym słowem – jesień rozgościła się już w przedogródku. I nagle myśl: „Och, zjadłabym gruszkę!”. Ale sekundę później odezwało się moje drugie ja: „Nie, coś słonego, proszę!”. No i jak tu pogodzić dwie tak sprzeczne zachcianki? Otóż da się! Oto moja jesienna propozycja: gruszki zapiekane z serem pleśniowym, camembertem, żurawiną, miodem i orzechami. Brzmi jak kulinarna bajka? Smakuje jeszcze lepiej!
Przepis? Bez proporcji – robisz tyle, ile chcesz (w moim przypadku… dokładnie tyle, żeby wystarczyło dla mnie samej ). Potrzebujesz: 2 twarde gruszki, trochę konfitury z żurawiny, camembert, ser z niebieską pleśnią (np. niva), orzechy, miód, odrobinę soku z cytryny, tymianek, sól i pieprz.
Gruszki przekrój na pół, wydrąż gniazda nasienne i ułóż w naczyniu żaroodpornym. Do każdej „łódeczki” włóż łyżeczkę żurawiny, a na wierzch… sery – nie żałuj! (ja pożałowałam i żałuję do dziś 🙈). Skrop sokiem z cytryny, posyp tymiankiem,pieprzem odrobiną soli i zapiekaj przez 20-25 minut w piekarniku rozgrzanym do 200 °C.
Po upieczeniu polej miodem, posyp orzechami i – jeśli chcesz dodać charakteru – skrop sosem balsamicznym (ja akurat nie mogłam, bo… no cóż, „wyszedł”).
I voilà! Danie, które jest jednocześnie słodkie i słone, a do tego pachnie jesienią. Idealne, gdy chcesz zjeść coś „ni z gruszki, ni z pietruszki”. 😉 A jeśli ktoś zapyta, co to za dziwne połączenie, odpowiedzcie z powagą: to kuchnia fusion… prosto z mojego piekarnika! 😂
Edyta Mikušová
Zdjęcia: Edyta Mikušová





