„Chcesz zobaczyć, jak maluje Helenka?“ – zapytała mnie kiedyś jej mama, Barbara Guttman. Zupełnie tak między wierszami, nienachalnie, bo po prostu jej się przypomniało, że jej córka pracuje nad jakimś plastycznym zadaniem. Kiedy pokazała mi jej pracę, oniemiałam! To było coś bardzo oryginalnego! Nigdy bym nie podejrzewała, że taki malunek może stworzyć 10-letnie dziecko. Wcale mnie potem nie zdziwiło, że praca Helenki Guttman wygrała w konkursie adresowanym do dzieci ze słowackich szkół, którego tematem był „Wszechświat oczami dzieci“.
W domowej galerii
Przybywamy w okolice Pieszczan, do polsko-słowackiej rodziny, do domu państwa Guttmanów. Od razu rzucają mi się w oczy wiszące w przedpokoju obrazki. Po niektórych widać, że były malowane dziecięcą ręką, inne są bardziej dojrzałe, przemyślane. Proszę Helenkę, by mnie oprowadziła po swoje domowej galerii. „Nie wszystkie obrazki mi się podobają, zauważam sporo błędów anatomicznych w postaciach, które malowałam“ – ocenia krytycznie, wskazuje niedoskonałości i dodaje, że teraz już radzi sobie lepiej.
„O, a tu są obrazy, na których eksperymentowałam z modą“ – wskazuje na kilka innych obrazów, przedstawiających dziewczyny w różnych ubraniach. Co ciekawe, wszystkie one są podobne do niej samej. „To są autoportrety, ale nie są doskonałe“ – ocenia. Zresztą Helenka jeszcze nie raz będzie kręcić głową, ubolewając, że efekty jej wysiłków artystycznych są, w jej ocenie, niezadawalające. A tymczasem dorośli znawcy sztuki od razu widzą talent plastyczny, co potwierdza choćby wygrany konkurs plastyczny o kosmicznej tematyce.
Oryginalność
Oglądamy więc tę pracę, a ja dopytuję Helenkę, jak ją tworzyła. „Miałam różne koncepcje, ale obawiałam się, że takie same pomysły będą mieć inni, a ja chcę, żeby moje dzieło było oryginalne, postawiłam więc na swój styl“ – mówi Helenka i dodaje, że w centrum obrazu umieściła duże Słońce na dłoni, a wokół niego różne wszechświaty, w których występują Jezus Chrystus, astronauta z flagą USA i NASA oraz inne postaci.

„W tajemnicy powiem, że umieściłam tam też samą siebie“ – wyjawia młoda artystka. Ponieważ moja rozmówczyni zaznacza, że chce być wierna swojemu stylowi, dopytuję ją, jak by ten styl opisała, i dowiaduję się, że w chwili obecnej największy wpływ wywiera na nią japoński artysta Horikoshiko. „Jego styl podoba mi się do tego stopnia, że nawet zbieram jego komiksy“ – dodaje.
Szkoła artystyczna
„Widząc jej zainteresowania plastyczne, już wcześniej zapisaliśmy ją na kółko plastyczne, ale to okazało się niewystarczające, by rozwijać talent, zdecydowaliśmy więc, że powinna uczęszczać do szkoły artystycznej“ – mów Barbara Guttman. Taka szkoła znajduje się w Trnawie. Podczas egzaminów wstępnych komisja, dowiedziawszy się, że to laureatka konkursu, od razu dziewczynkę przyjęła.
„Okazało się, że pamiętali jej pracę konkursową, która otworzyła jej drzwi do tej szkoły artystycznej“ – opisuje mama małej artystki i z uśmiechem dodaje, że dla niej to dodatkowe wyzwanie, ponieważ raz w tygodniu wozi teraz dziecko na popołudniowe zajęcia do szkoły plastycznej, przemierzając trasę ok. 40 kilometrów w jedną stronę.
Prezent dla „Monitora“
Jeszcze w sierpniu, rozmawiając z Helenką i widząc jej zdolności artystyczne, spytałam, czy zechciałaby stworzyć okładkę grudniowego „Monitora“. Dziewczynka z entuzjazmem przyjęła propozycję. Potem, gdy zbliżał się termin oddania pracy, okazało się, że kilka projektów wylądowało w koszu na śmieci, bowiem Helenka postawiła sobie poprzeczkę bardzo wysoko.

Ale się nie poddała. A my się cieszymy, bo właśnie oddaliśmy w Państwa ręce wyjątkowy numer naszego pisma, którego okładkę zaprojektowała Helenka Guttman! W ten sposób świąteczny numer „Monitora“ otrzymał oryginalny prezent od niezwykle utalentowanej plastycznie bardzo młodej przedstawicielki słowackiej Polonii.
Małgorzata Wojcieszyńska, Pieszczany
Rysunki: Helenka Guttman







