Tygodnie pachnące ciastem

W naszym ogrodzie jest teraz pełno liści. Mamy duże drzewo klonu, które posadził kiedyś słowacki dziadek — ten, którego już z nami nie ma. Kiedy patrzę przez okno, widzę liście spadające na trawę jak kolorowe listy z nieba. Mama mówi, że to takie wspomnienie po dziadku, które wciąż rośnie. Tata musi je potem grabić, bo inaczej by zgniły. Nie bardzo mu się to podoba, ale mama mówi, że dzięki temu ćwiczy mięśnie i cierpliwość. Ja nie pamiętam dziadka, ale kiedy widzę to drzewo, mam wrażenie, że on wciąż tu jest.

 ROZMOWY Z NINĄ 

Czas wspomnień

Ostatnie tygodnie były trochę dziwne. Trochę smutne, trochę ładne, trochę pachnące ciastem. Mama mówi, że to „czas wspomnień i świeczek”. Kiedy wracamy wieczorem z centrum, wszędzie na cmentarzach migocą światełka. To wygląda jak niebo na ziemi. Nie do końca wiem, dlaczego ludzie to robią, ale mama mówi, że to dla tych, którzy już odeszli. Ja też mam dwóch dziadków w niebie — polskiego i słowackiego. Czasem myślę, że kiedy palą się świeczki, oni widzą to nasze światło i wiedzą, że o nich pamiętamy.

 

Ciasto od babci

W tym czasie w domu częściej pachnie ciastem, bo słowacka babcia co jakiś czas coś przynosi. Najbardziej cieszą się z tego tata i mój brat Alex. Mama też zjada kawałek „dla smaku”, choć mówi, że musi uważać na linię. Tata mówi to samo, ale oboje wyglądają dobrze, więc chyba im się udaje.

 

Co tam w Ameryce?

Niedawno świętowaliśmy też urodziny Natashki i jej męża Cole’a, daleko w Ameryce. Nie mogliśmy być razem, ale widzieliśmy się na ekranach. Cole przygotował dla niej piękny poranek – świece, kawałki ulubionych ciast i czułe słowa. Ja naprawdę lubię Cole’a. Jest spokojny, mówi łagodnie i ma taki uśmiech, że chciałoby się, żeby był bliżej. Czasem tęsknię za Natashką. Myślę o niej, kiedy świeci słońce – bo ona jest jak słońce.

Łapka w kadrze

Natashka i Cole adoptowali dwa małe kociaki – buraska Vincenta i łaciatego Dextera. Kiedy rozmawiamy przez Internet, koty zawsze próbują wejść w kadr i pomachać łapką. Mama mówi, że to dlatego, że koty chcą być częścią rozmowy. A ja myślę, że po prostu wiedzą, iż my je też kochamy.

 

Gadu-gadu

Mama przygotowuje obecnie nowe piosenki do projektu „Muzyczne gadu-gadu”. Najczęściej ćwiczy rano w samochodzie, kiedy jedziemy do centrum. Znam już te melodie prawie na pamięć i czasem próbuję śpiewać razem z nią – po swojemu. Mama mówi, że jestem jej najlepszą publicznością. A ja po prostu bardzo lubię muzykę.

W mojej głowie lato

Kiedy słońce znika na długo, robi mi się trochę ciężko w środku. Słońce stanowi dla mnie energię do życia – jakby ktoś zapalał we mnie lampkę. Wyobrażam sobie wtedy, że jestem gdzieś, gdzie jest ciepło i świeci słońce, a wiatr pachnie morzem. W mojej głowie zawsze jest lato. I nawet jeśli za oknem jest ciemno, to w domu pachnie ciastem, świecami i muzyką.

Za oknem będzie coraz zimniej, ale w środku coraz cieplej. Bo zbliża się czas, w którym nawet najmniejsze światło potrafi ogrzać.

Nina

Zdjęcia: Ewa Sipos 

MP 12/2025