Na scenie aktorzy niby w antycznych strojach, ale o współczesności świadczą crocsy na nogach. Na twarz czasami zakładają maski jakby z dziecięcego balu, czy z salonu piękności. Gdy ktoś mówi o mieczu, przez ramię ma przewieszony karabin. Tłem wydarzeń jest przyczepa TIR-a. Ale nie tylko tłem, bo akcja rozgrywa się także w środku. A wszystko potęguje obraz z ekranu, ponieważ aktorom towarzyszy kamera. No i jakby tego było mało, na scenie pojawiają się dwa psy! Brzmi intrygująco? Zapraszam do Nitry na spektakl „Play Plautus“, który wyreżyserował Łukasz Kos.
Sławny Rzymianin, komediopisarz Titus Maccius Plautus, był świetnym obserwatorem rzeczywistości – tej sprzed ponad dwóch tysięcy lat. Czy te obserwacje są aktualne dla współczesnego widza? O tym mogli się przekonać obecni podczas premiery w nitrzańskim Teatrze Andreja Bagara, która odbyła się 23 stycznia. Ich reakcje były entuzjastyczne. Mało tego, to oni byli także współtwórcami całości.

Wiara w widza
„Największym wyzwaniem podczas prac nad przedstawieniem było obudzenie w aktorach wiary w widza, że ten będzie potrafił być w inscenizacji partnerem“ – zdradza Łukasz Kos. Według niego otwarta forma przedstawienia jest czymś ekskluzywnym, bo opiera się na tym, że aktor nie opowiada tylko fabuły, ale wraz z widzem tworzy coś więcej. „Każda publiczność jest inna, więc każdego wieczoru to przedstawienie będzie inne“ – wyjaśnia.
Grecja
Dzięki Plautowi widz przenosi się do Grecji, gdzie obserwuje komiczne intrygi między kupcem, służącym, bogatym panem, żołnierzem, marnotrawnym synem, kurtyzaną i wieloma innymi. W ich dialogach słyszymy coś więcej – także odniesienia do współczesności. „To jest forma, która absorbuje to, co się dookoła dzieje, i choć ja nie znam tutejszych kontekstów, to starałem się ośmielić aktorów, by je wplatali“ – mówi Kos i tłumaczy, że to, nad czym pracowano, to nieoszlifowany brylant, forma otwarta, bowiem aktorzy dostali wolną rękę, by przemycać drobne niuanse.
Nitra
Pomysł, by wystawić to dzieło, zrodził się w marcu. „Dla mnie to powrót do Nitry, dokąd ponad 20 lat temu zaprosił mnie Ondrej Spišiak, bym zagrał w Proroku Ilji Tadeusza Słobodzianka” – wspomina Kos i dodaje, że dobrze pamięta smak kwaśnej zupy fasolowej w jadłodajni na targowisku, którą zjadł, gdy wysiadł z autobusu o poranku. „Dzisiaj tam poszedłem i znowu zjadłem tę samą zupę, nawet panie z obsługi podobne“ – opowiada.
Scenografia, choreografia
Reżyser zgromadził bardzo dobry zespół, z którym współtworzył sztukę. Wśród nich znalazły się także polskie nazwiska.
„Zebrałem tu team, z którym pracuję już długo. Scenografię stworzył Paweł Walicki, który wykonał niesamowitą pracę“ – mówi i opisuje zachwyt, który ogarnął cały zespół, gdy scenografia stanęła na scenie. „On ogarnął tę przestrzeń, bo ten teatr jest trochę straszydłem; to gigantyczny teatr w małym mieście, a Paweł ogarnął widownię tak, że trochę przypomina amfiteatr grecki“ – opowiada.
Wymienia też wybitnego choreografia Jarosława Stańka. „To wybitna osobowość i wspaniały człowiek. On też ma ze Słowacją bogate doświadczenia. Tu, w Nitrze, robił przed laty wielki musical Powołanie: papież – opisuje reżyser. „To bardzo ciekawa forma, gdzie nie ma klasycznej choreografii, ale działania ruchem, trochę improwizowanych zdarzeń, co w sumie daje nieoczekiwane efekty, które jeszcze się rozwijają“ – mówi autor choreografii Staniek, który podkreśla, że wyzwaniem było znalezienie sposobu na pokazanie prologu.
„Było trochę fantazjowania i improwizacji z aktorami, z czego jestem bardzo zadowolony, bo tutejsi aktorzy są bardzo sprawni, ruchowo wytrenowani, świetnie nam się współpracowało także z szefem muzycznym“ – dodaje na koniec.

Kamera i kostiumy
Reżyser chwali jeszcze współpracę z kamerzystą, Kamilem Wallacem: „To człowiek dużo młodszy ode mnie, który cały czas mnie inspirował“. Nie szczędzi pochwał pod adresem słowackiej kostiumolożki Veroniki Vartíkovej: „Wspaniała! Pierwszy raz z nią pracowałem i jestem zachwycony jej pracą“.
Ciekawa to kombinacja artystyczna, gdzie autor sztuki to Rzymianin, który zaprasza widzów do Grecji, a widz ogląda dzieło powstałe we współpracy Polaków i Słowaków w Nitrze. Polecamy!
Małgorzata Wojcieszyńska, Nitra
Zdjęcia: Stano Stehlik, archiwum DAB








