Gobeliny, rycerze i kapelusz kardynała

Różowa fasada, ogromny kardynalski kapelusz na dachu i monumentalne rozmiary – trudno przejść obojętnie obok Pałacu Prymasowskiego w Bratysławie. Już z daleka wygląda jak scenografia do historycznej przygody. I rzeczywiście, miejsce to pamięta więcej niż niejedna kronika. Co tak dostojna rezydencja robi w sercu stolicy? Odpowiedź prowadzi w podróż pełną intryg, wielkiej polityki i zaskakujących odkryć.

 SŁOWACKIE PEREŁKI 

Pałac Prymasowski (słow. Primaciálny palác) powstał w latach 1778–1781 w centrum miasta, w miejscu, gdzie już od XIV w. znajdowała się siedziba biskupia. Arcybiskup i kardynał József Batthyány uznał jednak, że dotychczasowa rezydencja jest zbyt skromna i postanowił wznieść budowlę bardziej okazałą. Neoklasycystyczny pałac został zaprojektowany przez wiedeńskiego architekta Melchiora Hefele.

Wkrótce stał się największym i najwspanialszym pałacem ówczesnej Bratysławy, a także zimową rezydencją arcybiskupa Ostrzyhomia. Okazjonalnie gościł również królów, przybywających do miasta na uroczystości koronacyjne. Mijając go, zastanawiam się częstokroć, czy jest on bardziej monumentalny, bajkowy czy tajemniczy. Już sama fasada opowiada historię, a wzrok przyciąga potężna, czteroskrzydłowa i trójkondygnacyjna bryła, zwieńczona trójkątnym tympanonem.

Na jego szczycie błyszczy złocony herb arcybiskupa, przykryty olbrzymim kapeluszem kardynalskim, symbolizującym władzę duchowną. Na attyce stoją anioły trzymające litery I i C, oznaczające Iustitia i Clementia(‘sprawiedliwość’ i ‘łaskawość’). Dach zdobią alegoryczne posągi, wyrzeźbione przez Franza Prokopa i Johanna Koglera, oraz ozdobne wazony autorstwa Johanna A. Messerschmidta. Jednak prawdziwa przygoda kryje się za masywnymi drzwiami pałacu.

To tutaj po bitwie pod Austerlitz, w 1805 r. w słynnej Sali Lustrzanej, pełnej światła odbijającego się w kryształach, podpisano pokój preszburski – dokument, który przypieczętował triumf Napoleona nad Austrią. Kilka dekad później cesarz Ferdynand I Habsburg sankcjonował tu powstanie pierwszego samodzielnego rządu węgierskiego oraz zniesienie pańszczyzny na Węgrzech.

Na początku XX w., pałac został zakupiony przez miasto i poddany gruntownej renowacji. Podczas prac odkryto prawdziwy skarb. W skrytce, ukrytej w ścianie, znajdowało się sześć XVII-wiecznych angielskich gobelinów z królewskiej manufaktury Mortlake. Zostały one utkane przez flamandzkiego tkacza Philipa de Maechta według projektów Francisa Clyna, prawdopodobnie przy udziale Petera Paula Rubensa i Anthony’ego van Dycka i przedstawiają antyczną oraz tragiczną legendę o miłości Hero i Leandra.

Jak i kiedy trafiły do pałacu, pozostaje jedną z jego największych zagadek. Wiadomo jednak z całą pewnością, że nigdy nie należały do kardynała Batthyány’ego. Utkane z jedwabiu, wełny oraz złotych i srebrnych nici, stanowią przykład najwyższego kunsztu barokowego tkactwa i uważane są za najcenniejszy zabytek pałacu.

Będąc na dziedzińcu, warto zwrócić uwagę na fontannę przedstawiającą św. Jerzego walczącego ze smokiem. Legenda głosi, że raz w roku kamienny rycerz ożywa, przypominając o zwycięstwie dobra nad złem. Dawniej symbolizował on walkę Kościoła z reformacją, dziś natomiast dodaje temu miejscu nuty baśniowej tajemnicy.

Obecnie Pałac Prymasowski pełni funkcję siedziby burmistrza Bratysławy i Rady Miasta. Mieści się tu ekspozycja Galerii Miasta, a Sala Lustrzana wciąż rozbrzmiewa muzyką i debatami. Można tu podziwiać wspomniane angielskie gobeliny oraz pięć salonów, w których znajdują się zabytkowe obrazy, meble, oryginalne piece kaflowe i różnorodne dzieła sztuki. Jednak to nie muzeum, lecz żywa scena, na której wciąż rozgrywa się historia, wystarczy tylko przekroczyć pałacowe progi. Budynek skrywa jeszcze jedno niezwykłe pomieszczenie, ale o nim opowiem następnym razem.

Magdalena Zawistowska-Olszewska

Zdjęcia: Magdalena Zawistowska-Olszewska

MP 2/2026