Nareszcie weekend!

Druga styczniowa sobota, miasto na co dzień tętniące życiem uspakaja się, sklepy w południe zaczynają się zamykać, ruch na ulicy pustoszeje. Taki właśnie obraz zaobserwowałem, będąc w styczniu w Buenos Aires. No i od razu myślami wróciłem do swojego dzieciństwa, kiedy podobny obraz był cotygodniową sobotnią rzeczywistością. Pamiętacie to jeszcze? Zapraszam do retrowspomnień.

 RETROHITY 

 

Weekend

Weekend to dwa dni wolne od pracy. Ale przecież nie zawsze tak było. No właśnie, tego dziś powszechnie używanego słowa władza komunistyczna nienawidziła, próbując zastąpić je polskim odpowiednikiem, choćby „koniec tygodnia”. I nie było tak tylko w PRL-owskiej Polsce, bowiem również w Czechosłowacji starano się unikać tego słowa, co czasami prowadziło do absurdów, czego przykładem było weekendowe wydanie dziennika „Pravda”, wychodzące w sobotę i noszące tytuł „Pravda na nedeľu”.

Sobota pracująca

Sobota – czas prania, sprzątania i robienia zakupów? Długie lata sobota była normalnym dniem pracy, jak każdy inny. Do 21 lipca 1973 r. pracowało się 6 dni w tygodniu, dopiero ekipa Edwarda Gierka, na mocy dekretu, po raz pierwszy w siermiężnej rzeczywistości PRL-u wprowadziła wolną sobotę. Nie każdą! Liczba wolnych sobót od roku 1973 stopniowo zaczęła rosnąć od dwóch w skali roku do 6 w 1975 r., aż do dwóch i trzech sobót miesięcznie.

Początkiem 1981 r. wprowadzono zasadę dwóch pracujących i dwóch wolnych sobót w miesiącu, jednak jeszcze w styczniu 1981 r. ustalono, że w miesiącu będą wolne trzy soboty. Do ówczesnego tygodnia pracy dostosowane były również rozkłady jazdy PKP i PKS, gdzie osobno znakowano połączenia „kursuje w dni wolne od pracy” oraz „kursuje w soboty pracujące”.

Często jednak wolne soboty bardzo często wykorzystywano w celach tzw. czynów społecznych – nieodpłatnej pracy na rzecz państwa i społeczeństwa, organizowanej właśnie z reguły w wolne soboty. Taki stan rzeczy przetrwał całe lata 80., dopiero wraz ze zmianą ustroju w 1989 r. wprowadzono pięciodniowy tydzień pracy, obowiązujący od roku 1990.

Eksperyment z wolnymi sobotami

Czechosłowacja pod tym względem miała się o wiele lepiej: od początku roku 1967 zaczęto eksperymentalnie wprowadzać wolne soboty w szkołach, a w 1968 r. na dobre został wprowadzony – wedle wzoru państw zachodnich – pięciodniowy tydzień pracy, co jednak nie oznaczało weekendowej wolności od pracy, bo państwo miało możliwość (i od czasu do czasu korzystało z tego) wyznaczania sobót pracujących.

Według niepotwierdzonej hipotezy powodem ogłaszania sobót roboczych długo po wprowadzeniu pięciodniowego tygodnia pracy były wysiłki centralnych organów planistycznych, które chciały osiągnąć taką samą liczbę dni roboczych w poszczególnych latach planu pięcioletniego. Stan ten również zakończył się w Czechosłowacji ze zmianą ustroju.

Sobotnie zakupy

Kiedy spojrzymy wstecz, przekonamy się, że soboty pracujące w Polsce obowiązywały także w handlu – wtedy sklepy były czynne do godz. 19.00, z wyjątkiem DH Centrum, które zamykano o 16.00. Natomiast w wolne soboty sklepy czynne były jedynie do południa. W Czechosłowacji w latach 80., pomimo wprowadzonych kilku sobót roboczych, nie miało to znaczącego wpływu na ich godziny otwarcia, zamykano je w sobotę w południe.

Po południu w socjalistycznej Czechosłowacji można było się wybrać do kawiarni czy cukierni. W niedzielę w Bratysławie czynny był jedyny sklep spożywczy i to tylko w godzinach od 8.00 do 12.00. Warto zaznaczyć, iż część sklepów czynnych w sobotę miała w poniedziałek skrócony czas pracy lub w poniedziałki owe sklepy na Słowacji były nieczynne. Taka sytuacja bardzo często dotyczyła warzywniaków i sklepów mięsnych.

Dziś niektórzy z sentymentem wspominają czasy, kiedy tak sobie potrafili zaplanować zakupy, że soboty i niedziele spędzać z dala od sklepów. Co ciekawe, w Polsce od kilku lat w niedziele sklepy pozostają zamknięte – z wyjątkiem kilku niedziel w roku). A jak Państwo, szanowni Czytelnicy, podchodzą do tego tematu? Tak czy siak wszystkim nam życzę udanego każdego weekendu.

Andrej Ivanič

MP 2/2026