Sport na dwóch kółkach

Trasa wzdłuż Dunaju czy w okolicach Wrocławia?

Karta rowerowa w Polsce i na Słowacji. Bohaterowie dwóch kółek po obu stronach Tatr. Zapraszamy na wyjątkową rozmowę mamy i 13-letniego syna o tym, jak przełamać dawne lęki, dlaczego trasa nad Dunajem jest tak samo magiczna jak wokół dolnośląskich stawów i dlaczego to właśnie teraz warto odkurzyć dwa kółka!

 ROZMOWY NA TEMAT SPORTOWY 

Benio: Mamo, ładna pogoda, może wyciągniemy rowery? Obiecałaś, że wiosną pomyślimy o jakiejś wspólnej wycieczce.

Ania: Ja i rower za bardzo się nie lubimy. Do dziś pamiętam upadek w dzieciństwie i gips na ręce, więc mam pewien dystans do jazdy na rowerze, ale podziwiam każdego, kto na nim śmiga tak, jak ty.

B: Ale, mamo, popatrz na Huberta! Pamiętasz, jak on spadł z roweru, kiedy miał 8 lat? Do dziś ma bliznę na ręce, a mimo to bardzo często jeździ na rowerze i świetnie mu to wychodzi. Nawet próbuje różnych akrobacji rowerowych. On się nie zraził, a ty ciągle wspominasz ten upadek i gips sprzed lat.

A: Podziwiam Huberta za to, że mimo tamtego wypadku tak chętnie wsiada na rower. Ja chyba po prostu potrzebuję więcej czasu i odpowiedniego bodźca, żeby znaleźć w sobie odwagę i chęci na wycieczkę rowerową. Ale ty za to jesteś już chyba profesjonalnie przygotowany do jazdy, co?

B: Jasne! Opony sprawdzone, łańcuch nasmarowany, światła i hamulce działają bez zarzutu, kask dobrze dopasowany, no i mam uprawnienia! Pamiętasz jak w 5. klasie walczyłem o kartę rowerową? Najpierw teoria, te wszystkie znaki, przepisy pierwszeństwa przejazdu itp. A potem test praktyczny, podczas którego musiałem wykonywać różne manewry, nawet tzw. ósemki. Zdałem za pierwszym razem!

A: Pamiętam, byłam z ciebie bardzo dumna. W Polsce te egzaminy na kartę rowerową w szkołach to świetna sprawa, bo ich zdanie i otrzymanie karty rowerowej dodaje dzieciakom pewności siebie. A wiesz, że na Słowacji w ogóle nie ma czegoś takiego jak karta rowerowa? Tam nie ma oficjalnego dokumentu, wydawanego w szkole, natomiast nauka o ruchu drogowym jest obowiązkowym elementem programu nauczania w słowackich podstawówkach. Dzieci uczą się zasad bezpieczeństwa, poznają przepisy ruchu drogowego, znaki i obowiązki rowerzysty. System różni się od polskiego brakiem egzaminu państwowego, ale przepisy są konkretne i mocno stawiają na bezpieczeństwo: dzieci do 10. roku życia mogą jeździć po drogach publicznych tylko pod opieką osoby, która skończyła 15 lat, kask jest obowiązkowy dla dzieci do 15. roku życia, a poza miastem dla wszystkich. A kamizelki odblaskowe to standard. Może dlatego Słowacy mają takiego mistrza jak Peter Sagan.

B: O, ten Sagan jest niesamowity! Czytałem o nim. To prawdziwa legenda – trzy razy z rzędu (w latach 2015, 2016, 2017) zdobywał tytuł mistrza świata w kolarstwie szosowym ze startu wspólnego. Nikt wcześniej tego nie dokonał. Ma też na koncie siedem zielonych koszulek z Tour de France dla najlepszego sprintera. To jeden z najwybitniejszych kolarzy szosowych XXI w., wsławił się wszechstronnością, wygrywając klasyki, jak Paryż-Roubaix i Tour of Flanders, a w karierze odniósł ponad 120 zwycięstw. To też taki rowerowy celebryta; wszyscy na Słowacji kochają go za styl i poczucie humoru.

A: My w Polsce mamy też swoich bohaterów – Maję Włoszczowską, naszą dwukrotną wicemistrzynię olimpijską (2008 i 2016) w kolarstwie cross country, czy Rafała Majkę i Michała Kwiatkowskiego, którzy odnoszą sukcesy na najtrudniejszych trasach szosowych świata. A pamiętasz naszą wyprawę do Milicza w czasie pandemii? Pojechaliśmy tam autem, a potem cały dzień spędziliśmy na rowerach w Dolinie Baryczy. Odważyłam się wtedy.

B: O tak! Pamiętam te spragnione natury tłumy w maseczkach i przygotowany przez ciebie pyszny piknik na trawie. Trasy tam były idealne, bo płaskie i zupełnie oddalone od samochodów. Bardzo miło wspominam też rowerowe wycieczki na Słowacji ze Stanem i Hubertem, jak śmigaliśmy wzdłuż Dunaju.

A: Tak, tamtejsze trasy są niesamowite. Naddunajska Droga Rowerowa to przecież europejski klasyk. Odcinek z Bratysławy w kierunku Gabčikova jest szeroki, bezpieczny nawet dla takich amatorów, jak ja. Pamiętam, jak chętnie tam jeździliście ze Stanem.

B: No to co, mamo, skoro Hubert się nie bał, a w Miliczu i nad Dunajem było tak fajnie, to ruszamy razem?

A: Chyba mnie przekonałeś. Wiosna to najlepszy czas, żeby obudzić się z zimowego snu, przełamać lęk i wyjść ze swojej strefy komfortu. Rower to przecież nie tylko sport – to wolność, wiatr we włosach, a przede wszystkim wspólnie spędzony czas w pięknym otoczeniu przyrody. Nie bójmy się starych urazów, sprawdźmy sprzęt i ruszajmy w trasę.

Ania i Benio Poradowie

MP 4/2026