Są miejsca, obok których można przechodzić latami, nie zdając sobie sprawy, jak niezwykłą historię skrywają. Dopiero gdy zostają na nowo odkryte i przywrócone do życia, ukazują swoje prawdziwe oblicze.
SŁOWACKIE PEREŁKI
Tak właśnie stało się z dawnym młynem, przekształconym później w szlachecką rezydencję, a następnie w szkołę. Dziś to odrestaurowana perła regionu Małych Karpat, miejsce z duszą, w którym dawne losy młynarzy, arystokratów i uczniów harmonijnie splatają się z teraźniejszością.

Dwór w Modrze (Kaštieľ Modra) znajduje się zaledwie 5 km od Pezinka i 30 km od Bratysławy. Jego najstarsza część pochodzi z przełomu XVI i XVII w. Właśnie wtedy powstał tu młyn wodny, który w tamtym czasie figurował w archiwach jako duży młyn z dwoma kołami młyńskimi, ogrodem, winnicami, przyległym laskiem i polem należącym do rodziny Schedius.
Z ogłoszenia prasowego z 11 stycznia 1775 r., opublikowanego w „Pressburger Zeitung”, w którym wystawiono go na sprzedaż za 8 000 zlatych, można dowiedzieć się, że na parterze znajdowały się trzy izby, trzy komory, trzy stajnie, dwie szopy, tłocznia oraz wykuta w skale piwnica. Natomiast piętro mieściło sześć izb, dwie kuchnie i jadalnię.

Pięć lat później cały majątek nabył za 5700 zlatych członek Węgierskiej Królewskiej Rady Namiestniczej, szlachcic Antonius de Fogell z małżonką Jozefą de Vegeneth. W kolejnych dekadach posiadłość przechodziła z rąk do rąk. Wśród właścicieli byli m.in. Ondrej Fiala, Jakub Volfshendl, Ignác Mayer, Ján Emreszi, Jozef Maier i Pavol Voda, a w 1912 r. majątek przejął urodzony we Lwowie i wykształcony w Grazu Arthur Polzer-Hoditz.

Był on prawnikiem, wysokim urzędnikiem monarchii habsburskiej i zaufanym bliskim współpracownikiem cesarza Karola I Habsburga, któremu towarzyszył w podróżach i na frontach I wojny światowej, a w 1917 roku otrzymał od niego tytuł hrabiowski. Rok później cesarz mianował go przewodniczącym Senatu Trybunału Sprawiedliwości. Wraz z premierem cesarstwa, ministrem spraw zagranicznych oraz szefem sztabu generalnego należał do ścisłego grona kierującego państwem.
To właśnie Arthur Polzer-Hoditz przebudował dawny młyn na romantyczny pałacyk myśliwski w stylu renesansowym. Przekształcił również ogród na ozdobny park z rzeźbami, alejkami w modnym wówczas stylu angielskich parków krajobrazowych, którego charakterystycznym elementem było jeziorko z wyspą. Z licznych podróży po Europie Arthur przywiózł wiele artefaktów i mebli, lecz większość z nich się nie zachowała.

Po rozpadzie monarchii Polzer-Hoditz sprzedał posiadłość państwu czechosłowackiemu za 45 tys. koron, które w 1923 r. w obiekcie otworzyło szkołę winiarską. Zmiana funkcji wymagała adaptacji wnętrz, ale budynek zachował swój reprezentacyjny charakter. Do dziś przetrwało kilka historycznych okien i drzwi z tego okresu, portal wejściowy, portyk arkadowy, drewniana klatka schodowa, a także kute elementy, m.in. balustrady arkadowych galerii. W miejscu dawnego koła młyńskiego ustawiono posąg Piety.
Przez wiele lat budynek przechodził kompleksową renowację, rozpoczętą w 2017 r., której celem było przywrócenie mu dawnej świetności i nadanie nowych funkcji publicznych. Kiedy po raz pierwszy ujrzałam odrestaurowany dworek w wielkanocnej scenerii, pomyślałam, że po latach ciszy to miejsce znów odzyskało swój dawny blask.
Dziś dwór w Modrze zachowuje zabytkowy charakter, a jednocześnie odpowiada na potrzeby obecnego pokolenia, oferując przestrzeń dla kultury, edukacji i integracji lokalnej społeczności. To nietuzinkowe miejsce jest świadectwem pracy pokoleń i ambicji jego właścicieli, a odnowiony na nowo zachwyca swoim ponadczasowym pięknem.
Magdalena Zawistowska-Olszewska

Zdjęcia: Magdalena Zawistowska-Olszewska










