To, co dziś uchodzi za standard każdego miasta czy wsi, kiedyś było czymś niezwykłym. Po mrocznych czasach pojawiły się lampy uliczne! Prześledźmy, jak się rozwijał nowy dział rewolucji przemysłowej – gazownictwo.
RETROHITY

Bratysławskie latarnie
19 marca 1856 r. na ulicach Prešporka zapalono pierwszych 209 latarni gazowych. Tym samym Bratysława znalazła się w gronie takich metropolii jak Londyn i Chicago, które oświetlenie już posiadały. Do tego czasu ulice miasta były po prostu ciemne.
Pierwszą gazownię na terenie dzisiejszej Słowacji, produkującą gaz świetlny, założono na placu Kollára. Zapewniała ona oświetlenie miasta. Ostatnia lampa gazowa zgasła w Bratysławie w 1977 r. Gaz przyniósł światło do ulic, większe bezpieczeństwo, ale także komfort, który dziś uważamy za oczywisty.
W ciągu 170 lat przeszliśmy z gazu świetlnego na gaz ziemny, co fundamentalnie zmieniło cały sektor energetyczny, stanowiący filar współczesnego życia i dobrobytu gospodarczego. Za tym wszystkim kryje się system, którego nie widzimy. W Słowacji to ponad 33 000 kilometrów gazowych rurociągów i zbiorników. Dzięki nim nie straszne nam chłody, bo mamy ogrzewanie w domach i mieszkaniach. Obecnie Słowacja jest drugim, po Holandii, krajem o największym stopniu gazyfikacji osiedli mieszkaniowych.
Historia gazownictwa w Polsce
Na dzisiejszych ziemiach polskich pierwsza lampa gazowa została zapalona pokazowo w Krakowie w 1830 r. Na ulicy Gołębiej zapłonęły wówczas pierwsze latarnie gazowe, kolejne zaś w 1843 r. we wrocławskiej restauracji „Złota Gęś”. W Warszawie i Krakowie nowoczesne oświetlenie gazowe zainstalowano na stałe w 1856 r. W Łodzi gazownię miejską uruchomiono w 1869 r. Choć w 1904 r. postawiono w Warszawie pierwsze latarnie elektryczne, gazowe nadal trzymały się mocno.
Najpierw gaz świetlny, potem ziemny
Po odkręceniu kurka kuchenki gazowej słychać było syczenie gazu, który z biegiem lat się zmieniał. W okresie PRL krajowe wydobycie gazu ziemnego zaspokajało ok. 1/3 potrzeb, a to, co płynęło do naszych kuchenek, mogło nie mieć nic wspólnego z obecnie używanym gazem ziemnym.
Chociaż oświetlenie gazowe zastępowano elektrycznym, to zapotrzebowanie na gaz świetlny ciągłe rosło, więc w okresie PRL wiele miast starało się o zgodę władz centralnych na budowę własnych gazowni. A jakiego gazu używano w kuchenkach? Co tak naprawdę produkowały miejskie gazownie? Był to gaz świetlny. Gaz ten nie miał nic wspólnego z obecnie używanym gazem ziemnym, który płynie do naszych kuchenek. Jak powstawał gaz świetlny?
Węgiel kamienny ogrzewano do ok. 1000 stopni Celsjusza, bez dostępu powietrza. Podczas tego procesu, nazywanego spiekaniem węgla, otrzymywano spiek, czyli koks, smołę węglową oraz palny gaz, zwany koksowniczym, z którego poprzez kolejną reakcją chemiczną z dodaniem pary wodnej powstawał gaz świetlny.

W miarę czasu likwidowano kolejne gazownie miejskie, a gaz świetlny zastępowano gazem ziemnym. Ostatnią w Polsce klasyczną gazownię miejską, produkującą gaz świetlny z węgla kamiennego, zamknięto pod koniec XX w. w Międzylesiu. Obiekt ten był uznawany za jeden z ostatnich działających tego typu także w Europie.
Atrakcja turystyczna
Do dziś w niektórych polskich miastach funkcjonują latarnie gazowe, ale są to atrakcje turystyczne. W samej stolicy działa ich dziś ok. 240. Lampy gazowe oświetlają też Ostrów Tumski we Wrocławiu, gdzie co wieczór zapala je pracujący tam latarnik. To jeden z zawodów, które odeszły już w niepamięć.
Ale jeśli chcecie przenieść się w czasie, zajrzyjcie do Wrocławia o zmierzchu lub o świcie, gdzie możecie spotkać latarnika zapalającego lub gaszącego miejskie latarnie uliczne.
Andrej Ivanič
MP 5/2026





