Mata, nie mata, a życie płynie dalej

Jeszcze ciągle żyję wspomnieniami z ubiegłego miesiąca, a tu już czerwiec rozkwitł na całego. Wy też tak macie, że zima ciągnie się jak przysłowiowe flaki z olejem, a ciepłe miesiące pędzą jak rakieta?

 ROZMOWY Z NINĄ 

Czereśniobranie

Jeszcze niedawno czekałam na pierwsze zwiastuny wiosny, a teraz wypatruję pierwszych czereśni na naszym drzewie. Chociaż prawdę mówiąc, ja ich osobiście nie jem, bo są słodkie, a to nie mój smak. Ale były czasy, kiedy mama próbowała mi je na siłę wkładać do buzi, a ja — zamiast wypluwać — dzielnie połykałam.

Teraz wypatruję ich głównie dlatego, że pięknie pachną i mają taki intensywny kolor, mieniący się pomiędzy zielonymi liśćmi. Moja polska babcia kocha czereśnie, ale podobno na Żuławach nie rośnie ich za dużo, a w sklepach są bardzo drogie. Mama śmieje się, że chyba kupi jej bilet lotniczy i babcia przyleci do nas na weekend na prawdziwe czereśniobranie.

 

Wytrzymać trzymanie

Myśl o lataniu jest dla mnie wielką tajemnicą. Nigdy nie byłam w samolocie. Moja siostra Natasha mówi, że nie wytrzymałabym lotu do Ameryki. Ale ja tak do końca nie rozumiem, czego miałabym nie wytrzymać. Ja bym po prostu trzymała mamę albo tatę za rękę i na pewno wytrzymałabym to trzymanie. Poza tym czerwiec pachnie już wakacjami.

Pomimo tego, że moje wakacje nie będą trwały dwóch miesięcy, a jak zwykle tylko trzy tygodnie, tata z mamą już zaczynają planować wyjazd. Tym razem wygląda na to, że pojedziemy do Francji. Jednak z tym trzymaniem i samolotem jeszcze nie będziemy ryzykować, więc pojedziemy samochodem. Moja słowacka ciocia Walika ma mieszkanie blisko morza i w tym roku chcielibyśmy odwiedzić właśnie to miejsce, a po drodze zatrzymać się też w różnych ciekawych miasteczkach. Na pewno zdam wam relację z naszych podróży.

 

Moja hiperaktywność

Oczywiście moja epilepsja daje się we znaki mnie i moim rodzicom. Ostatnio co drugi dzień mam silniejsze ataki, po których jestem bardzo aktywna – czasami aż hiperaktywna – przez cały dzień, a czasem nawet całą noc. Ostatnio pobiłam rekord, bo nie spałam cały dzień, całą noc, kolejny dzień i zasnęłam dopiero ok. trzeciej nad ranem. Sama nie wiem, czy z wiekiem przybywa mi energii, czy mój mózg zaczyna inaczej reagować na ataki. W każdym razie bywa to dosyć uporczywe i rodzice czasami naprawdę nie mają już siły.

Empatia

Dlatego ostatnio postanowili znowu oswajać się z myślą, że może będą wynajmować po godzinach moją opiekunkę z ośrodka opieki. Zaczęli zostawiać mnie z nią chociaż na kilka godzin, żeby mogli wspólnie wyjść do kina albo na kolację. Mnie się to za bardzo nie podoba, bo najbardziej lubię być z mamą i tatą, ale staram się brać pod uwagę, że oni też potrzebują czasem odpoczynku. Postanowiłam więc być dla nich empatyczna.

 

Na macie

A tak poza tym życie na wsi z czwórką naszych kotów, jacuzzi i huśtawką w ogrodzie nie zawsze bywa nudne. Wręcz przeciwnie – czasami potrafię się całkiem dobrze bawić. Zapomniałam wam opowiedzieć o czymś bardzo ważnym. Rodzice kupili mi specjalną matę do masażu, którą podłącza się do prądu. Ma funkcję wibracji, ciepła i różnych rodzajów masażu. Taką matę mam też w moim ośrodku, więc mama trochę podpatrzyła, co tam lubię i co mnie relaksuje, a potem zamówiła bardzo podobną do domu.

Problem polega na tym, że ja… wcale nie lubię leżeć na tej macie w domu. No bo wiecie — ośrodek to ośrodek, a dom to dom. Nie muszę przecież robić wszędzie tego samego. Ale nic się nie zmarnowało. Mojej maty regularnie używają mama, tata, babcia, a czasami nawet brat. Także myślę, że była to inwestycja w dobrobyt całej rodziny. Więc mata, nie mata, a życie płynie dalej.

Pozdrawiam was serdecznie i życzę wam pięknych, słonecznych dni.

Wasza Nina
Zdjęcia: Ewa Sipos

MP 6/2026