Warto się pośmiać

Prawdziwa komedia filmowa na lato to jest to! Zatem polecam ostatnich „Teściów”. Premiera kinowa odbyła się już kilka ładnych miesięcy temu, a film święcił prawdziwe triumfy. Na początku tego roku informowano, że obejrzało go 1,5 mln widzów. To absolutny sukces frekwencyjny.

 KINO OKO 

Co ciekawe, pierwsze części tej opowieści o perypetiach rodzinnych z udziałem teściów nie były oglądane z tak ogromnym zainteresowaniem. Ale – jak mówi stare przysłowie – apetyt rośnie w miarę jedzenia, więc i „Teściowie” smakowali z filmu na film coraz bardziej.

Jaki jest przepis na dobrą komedię? Juliusz Machulski – klasyk polskiej komedii, reżyser i scenarzysta przebojowej „Seksmisji” mawiał, że nie można, robiąc komedię, przejmować się tym, że się urazi jakąś grupę społeczną, bo takie są prawa komedii. Twierdził też, że w komedii ważne jest, by nie ześlizgnąć się w jakiś kicz, rynsztok albo szmirę i by wszyscy aktorzy w takim filmie śmiertelnie serio, bo dopiero wtedy jest śmiesznie. I tak jest właśnie w tych trzech filmach!

Jednak w „Teściach 3” aktorskie mistrzostwo po prostu uwodzi. Scenarzystą tych zabawnych opowieści jest Marek Modzelewski – wzięty dramaturg, którego utwory sceniczne grane są z powodzeniem w kilku polskich teatrach.  Ulubioną aktorką Modzelewskiego (także życiową partnerką) jest Iza Kuna (w tym filmie gra  Wandę). To bardzo ciekawa osobowość sceniczna i filmowa, związana m.in. z warszawskim Teatrem Współczesnym, gdzie występowała w sztuce Modzelewskiego pt. „Wstyd”, która fabularnie dała początek cyklowi filmów „Teściowie”.

Filmowym mężem Wandy jest Tadeusz – Adam Woronowicz. To świetna, precyzyjnie śmieszna rola, ale niepozbawiona również żałosnych i smętnych wątków. Wanda i Tadeusz tworzą wyśmienitą pierwszą parę teściów. Drugą z ogromnym rozmachem i pomysłem grają Maja Ostaszewska jako Małgorzata i Marcin Dorociński w roli Adama. Od tych dwu popisowych duetów trudno oderwać wzrok.

Każda niemal scena to swoisty popis vis comica i perfekcyjne opanowanie zaskakujących sytuacji. Bo dobra komedia to przede wszystkim bohaterowie, którzy intrygują dziwnymi pomysłami i charakterami. Akcja filmu toczy się w dobrym tempie, uwodzi dobrze skrojoną, zabawną opowieścią, w której zdarzają się sytuacje dość ponure i dwuznaczne. Konflikty, które tliły się od lat, wydają się trudne do rozwiązania.

W „Teściach 3” cała rodzina spotyka się z powodu ważnego wydarzenia – chrztu wnuka – ale nie wszyscy wiedzą, w jakim celu tak naprawdę przyjechali. Młodzi wraz z jedną parą teściów (Wanda i Tadeusz) organizują przyjęcie z okazji chrztu w hotelu na prowincji, żeby nie było za drogo. I równocześnie chcą, by w trakcie tej uroczystości spotkała się druga para teściów (Małgorzata i Adam), którzy rozstali się dość dawno, choć oficjalnie nie są rozwiedzeni.

Ostaszewska i Dorociński po prostu uwodzą w tym filmie i siebie, i widzów. Powrót Dorocińskiego, którego oglądaliśmy w pierwszym filmie „Teściowie”, spotkał się z aplauzem widzów i krytyków. Szczególnie warto zwrócić uwagę na męskie rozmowy o problemach małżeńskich w wykonaniu Dobrocińskiego i Woronowicza. To niebywałe mistrzostwo w każdym calu! Ważne w tym filmie są również bardzo dobre, dowcipne dialogi, połączone z błyskotliwym humorem sytuacyjnym.

Reżyserem wszystkich trzech filmów jest Jakub „Kuba” Michalczuk. Pierwszy film „Teściowie” był jego fabularnym debiutem, nagrodzonym m.in. przez publiczność na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Vancouver. Jest to reżyser uważny i wrażliwy, umiejętnie prowadzący kamerę. Wcześniej był dobrze postrzegany w branży reklamowej, wyreżyserował kilkaset spotów. I z pewnością te krótkie formy przyzwyczaiły go do ekranowej precyzji i zachowania tempa filmu.

Myślę, że „Teściowie 3” usatysfakcjonują Państwa, choć czasami może też być i trochę gorzko, bo komizm miesza się tu z realiami, a śmiech splata z ciszą i zadumą. Ale myślę, że to dobrze. Na pewno nie będą się Państwo nudzić, oglądając ten film. A jeśli ktoś nie widział dwóch wcześniejszych części tego cyklu, to też polecam. Warto obejrzeć.

Alina Kietrys

MP 7-8/2026