Pora do szkoły?

Masz 10 lat. Jest wrzesień 2026 roku. Czy idziesz do szkoły? Jeśli to nie piątek ani sobota, to odpowiedź jest raczej oczywista: TAK!  Gdyby takie pytanie zadać np. w roku 1626, odpowiedź brzmiałaby zupełnie inaczej. Przede wszystkim zależałaby od tego, czy byłbyś chłopcem lub czy byłabyś dziewczynką. A także od tego, gdzie byś mieszkał lub mieszkała i w jakiej rodzinie byś się urodził lub urodziła. Skomplikowane? Przyjrzyjmy się wspólnie, skąd właściwie wziął się obowiązek szkolny.

 MIĘDZI NAMI DZIECIAKAMI 

Jeszcze 400 lat temu inne możliwości nauki miały dzieci ze wsi, inne z miasta, a jeszcze inne urodzone w bogatych rodzinach szlacheckich. Dziewczęta, jeśli w ogóle mogły się uczyć, to oprócz nauki czytania, pisania i języków, kształciły się w sztuce prowadzenia domu. Dla nich najważniejsze w życiu było dobre zamążpójście. Lekcje łaciny, gramatyki czy retoryki były przeznaczone przede wszystkim dla chłopców.

Co w tym czasie robiła reszta dzieci? Jeśli nie uczyła się w szkołach parafialnych, to pracowała w rodzinnych gospodarstwach, pomagała w warsztatach lub pilnowała młodszego rodzeństwa. A co z tymi, którzy jako dorośli nie umieli ani czytać, ani pisać? Często płacili oni za przeczytanie czy napisanie listu tym, którzy potrafili to zrobić.

Sto lat później władcy różnych państw zaczęli dostrzegać, że trzeba to zmienić. Lepiej bowiem, gdy wielu ludzi ma choćby podstawowe wiadomości i umiejętności, niż gdy niewielu jest bardzo, bardzo uczonych. Dlaczego? Bo stają się lepszymi obywatelami. Państwo może lepiej działać, ludzie więcej rozumieją.

Trzeba było jednak jeszcze kolejnych 50 lat, by w 1774 r. monarchini habsburska Maria Teresa wprowadziła obowiązek szkolny, tworząc cały system edukacji państwowej, który stał się jednym z fundamentów szkoły, jaką znamy dzisiaj. Prawo to objęło też tereny dzisiejszej Słowacji.

Czy od wtedy dzieci masowo zaczęły chodzić do szkoły? Tak łatwo niestety nie było. Jednak dorośli zaczęli powoli rozumieć, że nauka powinna być dla dzieci najważniejsza, bowiem będą miały lepsze życie, gdy zamiast od razu do pracy, pójdą najpierw do szkoły. I całe szczęście!

Natalia Konicz-Hamada

MP 9/2026