Niektóre zamki zachwycają architekturą, inne fascynują historią. Liptovský Hrádok łączy jedno i drugie. Wzniesiony na wzgórzu nad rzeką Belá przez wieki strzegł ważnego szlaku handlowego, był świadkiem najazdów, burzliwych wydarzeń, a nawet przechowywał symbole królewskiej władzy. Dziś, gdy odzyskał swój dawny blask, zaprasza do odkrywania historii, która wciąż kryje wiele fascynujących rozdziałów.
SŁOWACKIE PEREŁKI
Kamienny zamek wzniesiono na początku XIV w. z polecenia zwoleńskiego żupana Donča. Pierwsza wzmianka o nim pochodzi z 1341 r. Nazwany jest w niej Wywarem, dopiero później zyskał miano Novum Castrum. Gotycka warownia strzegła ważnego skrzyżowania szlaku spiskiego oraz jednej z najdłuższych średniowiecznych dróg – Via Magna – prowadzącej z Austrii przez Słowację, Ukrainę, Węgry aż do Rumunii.
Zamek zbudowano na otoczonej fosą skale, co wzmacniało jego obronny charakter. Według lokalnych legend miał być połączony podziemnymi korytarzami z umocnieniami w Liptowskim Janie, a nawet z liptowskim zamkiem. Mimo potężnych zabezpieczeń w 1433 r. został zdobyty przez husytów, a później zajęli go również jiskrovcy.

Początkowo należał do królów węgierskich i był siedzibą zarządców królewskich. Z czasem wielokrotnie zmieniał właścicieli, wśród których byli m.in. Zygmunt Luksemburski, Maciej Korwin, rody Zapolskich, Thurzów i Balassów. To właśnie Balassowie w latach 1574–1579 przeprowadzili jedną z największych przebudów, nadając warowni niemal nowy kształt.
Pierwotnie zamek składał się z jednego skrzydła, charakterystycznego dla dwuwieżowych warowni. W połowie XV w. dobudowano kolejne skrzydło, a na początku XVII w. Magdalena Zaiová rozpoczęła następną wielką przebudowę. Powstał wówczas renesansowy pałac, połączony z zamkiem, nadając całemu kompleksowi reprezentacyjny charakter.

Co ciekawe, Magdalena Zai umocniła swoje prawa do zamku poprzez małżeństwa z kolejnymi pretendentami do majątku. Wychodziła za mąż aż pięć razy, a każdy z jej mężów umierał po niespełna czterech latach małżeństwa – podobno z przyczyn naturalnych. Równie intrygujący jest fakt, że do dziś nie zachował się żaden jej portret. Warto także wspomnieć, że podczas powstań antyhabsburskich na zamku przechowywano koronę św. Stefana – symbol władzy królewskiej Węgier.
Po bitwie z powstańcami w 1709 r. stara część zamku została poważnie uszkodzona. Późniejsi właściciele Lichtensteinowie przyczynili się do rozwoju całego kompleksu i okolicy, budując m.in. młyn, browar, skład soli oraz tartak wodny. Niestety, pożar w 1803 r. niemal całkowicie zniszczył zamek. Odbudowano jedynie renesansowy pałac, pełniący później funkcję sądu i urzędu leśnego. W XX wieku rozpoczęto zabezpieczanie ruin, a w 1960 r. w zamku utworzono Muzeum Etnograficzne, które działało tu przez 39 lat.

Potem pomieszczenia zamku zostały opuszczone i całkowicie rozkradzione. Przełom nastąpił w 2002 r., gdy zamek kupiła Dagmar Machová. Jako 56. właścicielka w jego historii, rozpoczęła kosztowną rekonstrukcję, przywracając kompleksowi dawny blask. W pałacu powstał luksusowy hotel, a od 2012 r. ponownie działa tu także muzeum z trasą zwiedzania po odrestaurowanych częściach.
Dziś, odwiedzając Liptowski Hrádok, można poczuć wyjątkową atmosferę miejsca, w którym przeszłość wciąż jest obecna. Średniowieczne mury, renesansowy pałac i odrestaurowane fragmenty dawnej warowni tworzą nietuzinkowe miejsce, pozwalające przenieść się w przeszłość i lepiej poznać historię regionu. To jedna z tych atrakcji Liptova, którą warto odkryć nie tylko dla pięknych widoków, ale także dla niezwykłej opowieści, zapisanej w kamieniu.
Magdalena Zawistowska-Olszewska
Zdjęcia: autorka





