Chłodniejsze poranki i wieczory. Powietrze pachnie inaczej niż jeszcze kilka tygodni temu. Po deszczu chodnik jest mokry, liście przyklejają się do butów, a z ziemi unosi się charakterystyczna woń. Gdzieś w tle pachnie dymem i wilgotnym drewnem. Trudno pomylić ten zapach z którąkolwiek inną porą roku. Tak, to jesień.
Ale czym właściwie pachnie jesień?
Okazuje się, że ten specyficzny jesienny aromat nie jest jednym zapachem. To cała kompozycja substancji chemicznych, które pojawiają się w powietrzu wraz ze zmianą temperatury, wilgotności i mikroorganizmów. Jednym z najbardziej charakterystycznych zapachów jesieni jest aromat powietrza tuż po deszczu.
Zapach deszczu ma nawet swoją nazwę – petrichor.Kiedy deszcz spada na suchą ziemię, liście czy kamienie, drobne pęcherzyki powietrza zostają uwięzione w mikroskopijnych nierównościach powierzchni. Następnie pękają i uwalniają do powietrza niewielkie ilości różnych substancji.
Jedną z nich jest geosmina – związek produkowany przez niektóre żyjące w glebie bakterie. To właśnie ona odpowiada za charakterystyczny zapach wilgotnej ziemi. Co ciekawe, ludzki nos jest na nią wyjątkowo czuły. Dlatego czasem wystarczy kilka kropli deszczu, aby nagle poczuć zapach ziemi, choć jeszcze chwilę wcześniej wszystko wydawało się zupełnie bezwonne.
Jesienne liście są kolejnym elementem tej zapachowej układanki. Pachnie nie tylko ziemia, ale też kolorowe, opadłe na ziemię liście, które rozkładane są przez mikroorganizmy. Do tego dochodzą zapachy grzybów, roślin, olejków eterycznych drzew iglastych, mchu i kory. Spacerując więc po mokrym parku czy lesie, wąchamy nie jeden zapach, ale całą historię tego, co dzieje się pod naszymi stopami.
Jest jeszcze inna strona jesiennych zapachów. Mają one bowiem moc przywoływania wspomnień. Woń mokrej ziemi może nagle przypomnieć dzieciństwo, spacery z rodzicami, czy wypady na grzyby. Zapach mokrych liści może kojarzyć się z konkretnym miejscem, osobą czy wydarzeniem.
Dzieje się tak dlatego, że układ odpowiedzialny za przetwarzanie zapachów jest silnie powiązany z obszarami mózgu związanymi z emocjami i pamięcią. W związku z tym dwie osoby mogą przejść tą samą alejką po deszczu i poczuć coś zupełnie innego – dla jednej będzie to zapach wilgotnego parku, dla drugiej zapach domu babci sprzed trzydziestu lat.
Jesień to nie tylko paleta barw, ale też intensywna woń zbutwiałych liści. A gdy dodać do tej kompozycji zapach palonego drewna, dymu z komina albo herbaty z kardamonem, powstaje aromat, którego nie da się pomylić z żadną inną porą roku. To czas chłodnych poranków, przygotowywania domowych przetworów, a przede wszystkim niezwykły spektakl chemiczny, który rozgrywa się wokół nas. Może właśnie dlatego tak łatwo poznać jesień nawet z zamkniętymi oczami. Wystarczy jeden głęboki oddech, by poczuć jej obecność.
Magdalena Zawistowska-Olszewska
MP 10/2026






