„Ojczyzna“ Pawlikowskiego zwycięzcą festiwalu Cinematic w Pieszczanach!

21. Międzynarodowy Festiwal Filmowy Cinematic w Pieszczanach (8 – 13 września) przyniósł filmowi Pawła Pawlikowskiego „Ojczyzna“ zwycięśtwo w sekcji Meeting Point Europe. Podczas festiwalu zaprezentowano 111 filmów z 25 krajów, z tego trzy polskie.

 

Ojczyzna

„To jeden z najlepszym filmów tego roku. Swoją światową premierę miał na festiwalu w Cannes, gdzie odniósł wielki sukces“ – tak o filmie Pawlikowskiego mówił jeszcze przed festiwalem Peter Konečný, PR manager pieszczańskiego festiwalu. To obraz, dzięki któremu przenosimy się w czasie pod koniec lat 40. ubiegłego wieku.

Obserwujemy w nim pisarza Thomasa Manna i jego córkę Erikę, którzy wracają do Niemiec po 19 latach nieobecności. Mamy rok 1949, a główni bohaterowie obserwują zmiany, jakie zaszły w Niemczech. „Oni nie poznają swojego kraju, odkrywają, że Niemcy podzielili ludzie, którzy wcześniej możliwości wpływania na kształt kraju by nie mieli, gdyby nie powojenny układ sił na świecie“ – opisuje Konečný i dodaje, jak bardzo na ekranie filmowym jest widoczne rozczarowanie tym, co Mann i jego córka zastają w swojej ojczyźnie.

To dobra baza do postrzegania dzisiejszego świata. „Ojczyzna z mojego punktu widzenia jest jednym z najważniejszych filmów, a jeszcze dodam, że jest to jeden z niewielu festiwalowych filmów, który trwa poniżej 80 minut“ – mówił Konečný, który podkreślił także wspaniałą pracę kamery. To oczywiście zasługa nadwornego operatora Pawlikowskiego, dwukrotnie nominowanego do Oscara Łukasza Żala. Widz ma wrażenie, jakby przeglądał stary album ze zdjęciami. I to nie tylko dzięki czarno-białym ujęciom.

„Ojczyzna” zyskała uznanie międzynarodowego jury, którego werdykt został ogłoszony 12 września podczas uroczystości finałowej festiwalu. Szkoda jedynie, że do Pieszczan nie przybył nikt z twórców filmu, by przyjąć nagrodę i spotkać się z publicznością, która na projekcję filmu czekała w długiej kolejce. Największa sala kinowa na Słowacji, mieszcząca się w pieszczańskim Domu Sztuki, była wypełniona po brzegi. By odpowiedzieć na zapotrzebowanie widzów, dostawiano krzesła, a niektórzy siedzieli na schodach. Tego wieczora film obejrzało naraz 700 osób!

 

Dom dobry

Ale na tym nie koniec polskich akcentów w Pieszczanach. Drugim prezentowanym na Cinematicu polskim filmem był „Dom dobry“ Wojciecha Smarzowskiego. „To prowokator, który robi filmy zupełnie inaczej; dzieli widzów, wywołuje dyskusje. Jego najnowszy film dotyczy bardzo trudnego problemu – przemocy domowej i manipulacji, przy czym na Słowacji do tej pory nie mieliśmy tak opracowanego tematu w formie filmu“ – komentował Konečný.

Dodał też, że jest to film, który niełatwo się ogląda, ale dobre dramaty takie właśnie mają być: „Nie możemy wymagać od filmu, który ma poruszyć ważny temat, by był potraktowany lekko, komedialnie, ale dokładnie odwrotnie: ma nas pobudzić, byśmy się stali lepszymi ludźmi“.

Wokół filmu w Polsce toczyła się bardzo burzliwa dyskusja, na Słowacji aż takiej wrzawy nie zauważam, ale być może do takiej dyskusji dojdzie, kiedy film wejdzie do regularnej dystrybucji kinowej.

 

Dobry chłopiec

Trzeci polski film pokazany na Cinematicu również traktuje o przemocy, ale w bardzo specyficzny sposób. „Akcja dzieje się w przestrzeni zamkniętej, dotyczy szykany i uwięzienia konkretnego człowieka, który przechodzi ciężkimi doświadczeniami życiowymi“ – opisywał Peter Konečný.

Mowa o filmie „Dobry chłopiec“ w reżyserii Jana Komasy (słowacki tytuł: „Na povel“), który według mojego rozmówcy należy do festiwalowych ulubieńców. „Ten film pokazuje przemoc w inny sposób niż Dom dobry; pokazuje dynamikę tego, co się może stać, gdy człowiek trafi do więzienia, znajdzie się w sytuacji, z której nie potrafi się sam wydostać“ – uzupełnił Konečný, który w tym obrazie widzi metaforę dzisiejszych problemów młodych ludzi, na których wywierany jest olbrzymi nacisk. Ten z kolei wciąga ich krąg bez wyjścia.

 

Słowackie i norweskie kino

Festiwal zainaugurował słowacki film „Generał Golian“ w reżyserii Juraja Štepki, a zamknął inny słowacki film – „Láska“ w reżyserii Marka Škopa.

Moją uwagę, oprócz wyżej opisanych obrazów – zwróciły dwie pozycje pokazywane w ramach festiwalowego przeglądu duńskich filmów: „Birthday girl“ w reżyserii Michaela Noera i „Raj“ Marii Sodahl. Oba filmy zabierają widzów na urlop – pierwszy na rejs wielkim wycieczkowcem, drugi do luksusowego resortu na Wyspy Kanaryjskie.

W pierwszym przypadku obserwujemy walkę matki, która na własną rękę dochodzi sprawiedliwości, kiedy orientuje się, że jej 18-letnią córkę ktoś z wycieczkowiczów zgwałcił. Drugi film pokazuje nieoczekiwane spotkania wczasowiczów z migrantami, tłumnie docierającymi na wyspę.

 

Białe noce, czarne pieniądze

Interesujący okazał się też bułgarski film „Białe noce, czarne pieniądze“ Kristiny Grozevy i Petara Valchanova. To opowieść o starszym małżeństwie, które swoje oszczędności chce przeznaczyć na wizytę w Rosji. Niestety, tuż po dokonaniu zakupu wycieczki wybucha wojna, wobec czego ich wymarzony wyjazd staje się niemożliwy. W filmie świetnie zostały nakreślone postaci o typowych postsowieckich rysach.

 

Opusczony i Fjord

Wstrząsająca w skutkach okazała się historia pokazana we francusko-belgijskim filmie „Opuszczony“, który wyreżyserował Vincent Garenq. Film przedstawia rekonstrukcję ostatnich 11 dni życia Samuela Paty’ego, francuskiego nauczyciela historii i geografii, który w październiku 2020 r. został brutalnie zamordowany przez islamskiego fundamentalistę po tym, jak podczas lekcji o wolności słowa pokazał uczniom karykatury proroka Mahometa.

Z kolei rumuński film „Fjord“ w reżyserii Cristiana Mungiu, nagrodzony na tegorocznym festiwalu w Cannes, portretuje zderzenie ultrakonserwatywnego, religijnego modelu wychowania w wielodzietnej rodzinie rumuńskiej z rygorystycznym i inwazyjnym państwem norweskim, które odbiera rodzicom dzieci, gdy ktoś z opiekunów w szkole zauważy u jednego z dzieci siniaki na ciele.

Film porusza podobny temat, który już kilka lat temu pokazali Polacy w filmie „Obce niebo“ w reżyserii Dariusza Gajewskiego. Również w tamtym przypadku dziecko zostało odebrane polskiej rodzinie przez norweski urząd zajmujący się ochroną dzieci, a rodzice zostali oskarżeni o niewłaściwe traktowanie dziecka.

 

Dokument

Na koniec film dokumentalny, które mnie poruszył. To obraz nakręcony przez rosyjską dziennikarkę Zhannę Agalakovą „Przyjdzie siwy wilczek“, w którym autorka przedstawia swoje życie zagranicznej korespondentki rosyjskiej telewizji państwowej na przemian z życiem rodzinnym w Stanach Zjednoczonych i Francji i chce swoją córkę zarazić miłością do Rosji. Wszystko zmienia się po zaatakowaniu przez Rosję Ukrainy.

 

Sześć festiwalowych dni w Pieszczanach przyniosło naprawdę sporo filmowych wrażeń. Cieszy też fakt, że głośno oklaskiwana była tu także i w tym roku polska kinematografia!

Małgorzata Wojcieszyńska, Pieszczany

Zdjęcia: Stano Stehlik

MP 10/2026