O marzeniach, które rodzą się w lodowatej wodzie, o sukcesach na skalę światową i o tym, że każda droga na szczyt zaczyna się od pierwszego wspólnego treningu rozmawiają Ania z 13-letnim synem Beniem, ponieważ maj to w świecie triathlonu czas wielkiego przebudzenia.
ROZMOWY NA TEMAT SPORTOWY
Ania: Benio, z czym ci się kojarzy triathlon?
Benio: To sport, gdzie ludzie biegają w obcisłych strojach i wyglądają, jakby zaraz mieli wyzionąć ducha.
A: Triathlon to nie tylko bieg, ale aż trzy dyscypliny, jedna po drugiej: najpierw płyniesz, potem wskakujesz na rower, a na koniec biegniesz. I co najważniejsze – czas liczy się non-stop, nawet jak zmieniasz buty.
B: Czyli jak wolno wiążę sznurówki to przegrywam?
A: Tak. Te momenty zmiany nazywają się strefami zmian: T1 (z wody na rower) i T2 (z roweru do biegu). To taki „czwarty sport” w triathlonie.
B: Czekaj, pływanie? W maju? Przecież w jeziorze jest pewnie z 14 stopni. Nie zamarznę?
A: Pianka neoprenowa, czyli magiczny kombinezon, który nie tylko cię ogrzeje, ale też sprawi, że będziesz unosił się na wodzie jak korek. To super ułatwienie dla początkujących.
B: A głowa? Przecież mózg mi zamarznie!
A: Założysz dwa czepki – jeden silikonowy pod spód, a na wierzch ten kolorowy od organizatora. I koniecznie okularki.
B: No dobra, ale czy ja potrzebuję roweru za milion? Widziałem gości na takich kosmicznych rowerach z pełnymi kołami.
A: Spokojnie, na pierwszy start wystarczy twój zwykły rower górski albo crossowy, kask (bez niego w ogóle nie wpuszczają na trasę) i wygodne buty do biegania.
B: Czy ten triathlon to tylko dla takich idealnych sportowców od dziecka?
A: Właśnie nie. Pamiętasz film o Jerzym Górskim?
B: A, no tak, film pt. „Najlepszy” Oglądaliśmy go razem. Jerzy Górski przez kilkanaście lat był silnie uzależniony od narkotyków. Był w fatalnym stanie, ale odnalazł w sobie siłę, trafił do Monaru i wtedy zaczął biegać i pływać. Triathlon stał się jego nowym, tym razem zdrowym nałogiem.
A: W 1990 r. wygrał mordercze zawody Double Ironman w USA. Pokazał całemu światu, że nieważne, jak nisko upadniesz, zawsze możesz zostać mistrzem świata.
B: Ktoś u nas w ogóle uprawia ten sport? Czy to tylko amerykański wymysł?
A: Żartujesz? Polska oszalała na punkcie triathlonu! Mamy kultowe zawody w Sierakowie (właśnie w maju) czy wielkie imprezy pod szyldem Ironman w Gdyni i Warszawie. Tysiące ludzi startuje, a kibiców jest jeszcze więcej.
B: A mamy teraz kogoś na światowym poziomie?
A: Oczywiście! Robert Karaś – ten gość to maszyna. Pobił rekord świata w dziesięciokrotnym Ironmanie! Wyobraź sobie, że płynął 38 km, jechał rowerem 1800 km i biegł 422 km prawie bez snu! Agnieszka Jerzyk to dwukrotna olimpijka. To ona przecierała szlaki Polkom w najważniejszych wyścigach na świecie.
Jurand Czabański w maju 2025 r. pobił rekord świata na dystansie dziesięciokrotnego Ironmana, a w sierpniu został pierwszym człowiekiem w historii, który ukończył 50 dystansów Ironmana pod rząd (dzień po dniu). Alicja Pyszka-Bazan jest rekordzistką świata w potrójnym ultratriathlonie. Kacper Stępniak i Marta Łagownik to nasze obecne gwiazdy, które regularnie stają na podiach wielkich międzynarodowych zawodów. Polska flaga coraz częściej powiewa na światowych metach.
B: Czy na Słowacji też tak szaleją?
A: Na Słowacji triathlon jest ogromnie popularny. I wyobraź sobie, że stolica tego sportu w naszej części Europy jest Šamorín. W niesamowitym kompleksie X-bionic sphere co roku odbywają się zawody The Championship – jedne z najważniejszych na świecie.
B: Naprawdę? To niesamowite, przecież znamy to miejsce, nie raz tam byliśmy podczas naszych pobytów na Słowacji. A w jaki sposób odbywają się tam zawody?
A: Zazwyczaj na dystansie średnim (tzw. połówka: 1,9 km pływania, 90 km jazdy rowerem i 21,1 km biegu). Pływanie odbywa się w kanale Dunaju. Woda jest zazwyczaj spokojna, bez dużych fal i prądów, co sprzyja biciu rekordów życiowych. Trasa rowerowa jest niemal całkowicie płaska i bardzo szybka, prowadząca wzdłuż rzeki. Trasa biegowa prowadzi w całości przez teren ośrodka. Jest płaska, ale wymagająca technicznie ze względu na zmienne podłoże: zawodnicy biegną po asfalcie, betonie, trawie, a nawet szutrze i piasku. Finisz odbywa się w imponującej arenie jeździeckiej, którą zwiedzaliśmy wspólnie.
B: Czy Słowacy mają swojego mistrza?

A: Ich największą legendą jest Richard Varga. Urodził się w Bratysławie w 1989 r. Mówią na niego „The Fish” czyli „Ryba”, bo jest uznawany za najszybszego pływaka w historii światowego triathlonu. Często na zawodach światowego formatu wyłaniał się z wody jako pierwszy. Tak było m.in. podczas startów olimpijskich. Varga reprezentował Słowację dwa razy na igrzyskach olimpijskich (w Londynie w 2012 r. był 22, a w 2016 r. w Rio zajął 11. miejsce). Niedawno, bo w maju 2025 r., ogłosił zakończenie kariery zawodowej podczas startu w Šamorínie, ale nadal inspiruje tłumy dzieciaków na Słowacji poprzez swoją akademię Varga Triathlon Academy.
B: Mama, a czy ja w ogóle mógłbym brać udział w takich zawodach? Przecież mam 13 lat.
A: Jasne. Większość dużych imprez ma edycje Ironkids lun Triathlon Kids. Dystanse są dopasowane do wieku – dla ciebie to zazwyczaj ok. 200 m pływania, 5 km roweru i 1 km biegu. Pływa się blisko brzegu, więc jest bezpiecznie.
B: A czy dzieci zawsze pływają w jeziorze lub rzece?
A: Nie. Często na zawodach tego typu – dla dzieci w wieku 7-15 lat – etap pływacki odbywa się w profesjonalnym basenie. Tak jest właśnie w Šamorínie.
B: A, to dałbym radę.
A: Pewnie, że tak! Pamiętaj, Benio, że w triathlonie nie chodzi o to, żeby być szybszym od innych. To wyścig z samym sobą. Trzeba cieszyć się drogą, a nie tylko metą.
Ania i Benio Poradowie
MP 5/2026





