Pamiętacie, jak opisywałem, że wskoczyłem do srebrnego pudełka na kółkach? No właśnie! Wtedy zaczęła się moja podróż niby w nieznane. Ale ja wiedziałem, że to będzie podróż mojego życia, bo do mojego domu. Wreszcie!
HERO NERO
W srebrnym pudle
Podróż do nowego domu trochę mi się dłużyła; nie mogłem się doczekać tego nowego miejsca. Co jakiś czas siadałem na chwilkę na tej tylnej kanapie, choć trudno było mi się wyprostować, żeby coś zobaczyć przez okno, ale i tak było już ciemno, więc niewiele widziałem.
Trochę byłem zaniepokojony tym, co mnie czeka. Na szczęście Pańcia Ańcia była obok i głaszcząc mnie czule, uspokajała: „Nie martw się Neruś, już za chwilkę będziemy na miejscu, w domu. Zobaczysz, spodoba ci się, obiecuję”.
Jej słowa działały na mnie tak kojąco, że już do końca podróży tylko leżałem i spokojnie czekałem na to, co nadejdzie. Nagle usłyszałem dziwny dźwięk, jakby jakieś tajemnicze wrota się otwierały. Okazało się, że był to dźwięk otwierającej się bramy wjazdowej na podwórko.
Zapachy
Kiedy to wielkie pudełko na kółkach się zatrzymało, a jego drzwi się uchyliły, serce mocniej zabiło mi w piersi. Mam już cztery lata i widziałem w życiu sporo miejsc, ale to tutaj pachniało… inaczej. Pachniało tak, jakby ktoś pomieszał zapach kwitnących drzew, trawy, świeżego obiadu i wielkiej miłości.
Wyskoczyłem z radością, żeby je poznać. Ale przyznam, że byłem troszkę onieśmielony, no bo przecież nie wiedziałem, co mnie tu czeka. Byłem ostrożny. Poszedłem za Pańcią, w kierunku wejścia do domu.

Oczy
W drzwiach domu czekali oni. Dwaj nastolatkowie – Hubcio i Benio. No i co tu dużo mówić – przystojniacy! Chyba nie będę jedynym urodziwym facetem pod tym dachem, ale jakoś to przeżyję. Chłopcy wyglądali bardzo przyjaźnie. Hubcio jest wysoki, nawet wyższy od Pańci Ańci, ma blond grzywkę, która trochę spada mu na oczy. A Benio – ten młodszy i trochę niższy – ma duże ciemne oczy, w które można się wpatrywać. No, w sumie tak jak w moje! Ja też takie mam.
Podobno takie oczy są ładne i hipnotyzują tych, którzy się w nie wpatrują, ale ja nawet nie wiem, co to znaczy. A skoro mowa o oczach, to ja w pewnym momencie zobaczyłem, jak oczy chłopaków zrobiły się okrągłe jak spodki. Na mój widok, oczywiście! Takie miałem wejście! A co!!! „O rany, jaki on jest wielki!” – krzyknął jeden z chłopców, a ja, żeby dodać im otuchy, mocno machnąłem ogonem.
Nie wiem, dlaczego tak się dziwili. Przecież berneńczyk to po prostu duży pies do kochania! Podszedłem do nich ostrożnie, stukając pazurami o podłogę. Pozwolili mi się powąchać, a ja od razu poczułem, że to moja rodzina! Pachnieli przygodą i gotowością do rzucania piłki. Chyba nie muszę wyjaśniać, że to bardzo ważne w życiu każdego psa.
Domowy detektyw
Chodziłem od pokoju do pokoju, starając się być bardzo grzecznym. Musiałem sprawdzić każdy kąt. I choć dom jest piętrowy, poruszałem się tylko po parterze. Zrozumiałem, że pierwszego dnia chyba nie wypada pchać się na górę i sprawdzać wszystkie kąty. A wy jakbyście zrobili? Byłem taktowny, prawda? No, wiecie, nie byłem pewien, czy to miejsce jest naprawdę moje, czy jutro rano też tu będę.
Trochę się bałem, że to tylko kolejny przystanek, ale i tak na parterze wszystko sprawdziłem nosem. Każdy but, każdą nogę od krzesła. Moja nowa Pańcia patrzyła na mnie z takim spokojem, że zacząłem wierzyć, że zostanę tu na długo.
Uff! Jak gorąco!
W salonie było bardzo przytulnie. W kominku wesoło tańczył ogień, a moja Pańcia położyła dla mnie miękki kocyk. To było bardzo miłe, ale… „Uff! Jak gorąco!” – pomyślałem. Moje gęste, cztery lata hodowane futro chyba nie przepada za kominkami. Czułem się, jakbym nosił na sobie trzy zimowe kurtki na raz! Spojrzałem przepraszająco na kocyk, potem na Pańcię i poczłapałem na korytarz. Tam, przy drzwiach, znalazłem skarb – zimne, gładkie kafelki.
Ona
Położyłem na nich swój gorący brzuch i wyciągnąłem łapy. Poczułem ulgę i przyjemny chłód. Jeszcze tak myślałem o tej mojej nowej rodzinie, że chyba wszyscy się polubiliśmy, że będzie dobrze… Już miałem zasnąć, kiedy nagle wkroczyła ona! Cała biała! Puszysta. Spoglądała na mnie nieufnie. O matko!!! Co mnie tu czeka???
Nero
Zdjęcia: Ania Porada





