Emi Buchwald jest reżyserką, której ostatni film zdobył w ciągu kilku miesięcy zdobył wiele znaczących nagród. Tematyka jej filmowych opowieści właściwie od pierwszych etiud w łódzkiej Filmówce na wydziale reżyserii dotyczyła spraw domowych i rodzinnych.
KINO OKO
Można uznać, że reżyserka sięgała do własnych doświadczeń i przeżyć, bowiem miała pięcioro rodzeństwa. Te pierwsze rodzinne filmy reżyserowała z tkliwością, poczuciem humoru i dystansem zarazem. Były to krótkie firmy fabularne. „Nauka jazdy” opowiadała o perypetiach trzech sióstr.
Dwie starsze, Hanka i Cecylia, zabierają młodszą Weronikę na nieuczęszczaną drogę, by uczyć ją prowadzenia samochodu. W ciasnym aucie siostry mają sobie sporo do powiedzenia. Film „Heimat” (wielokrotnie nagradzany) to historia pięcioosobowej rodziny, która spotyka się na policji, by bronić pobitego ojca.
Komediowa forma jest dobrą ilustracją wielowątkowych problemów domowych. Z kolei „Piękna łąka kwietna” urzeka delikatnością i fabularną intensywnością, bowiem marzeniem głównego bohatera, architekta krajobrazu jest ocalenie piękna natury, którego nie dostrzegają obojętni ludzie.
Emi Buchwald jest również autorką filmów dokumentalnych „Nauka”, „Echo” – o dzieciach i o szkole, o nieobojętnych codziennych problemy, z którymi zmagają się jej bohaterowie.
Film „Nie ma duchów w mieszkaniu na Dobrej” jest pełnometrażowym debiutem Emi Buchwald, kwintesencją jej nieobojętności na świat rodzinny. To niskobudżetowy film, w którym reżyserka określa kondycję młodych bohaterów – pokolenia dwudziestolatków.
Nie ukrywa, że kryzys wiary i nadmierne zajmowanie się sobą są dzisiaj bardzo widoczne u młodych ludzi, którzy nie znajdują koniecznego zaczepienia w życiu, podobnego do tego, które mieli ich rodzice. Reżyserka ma 35 lat i uznaje, że młodym brakuje w komunikowaniu się ze światem „duchowej intuicji, pozwalającej wiedzieć więcej”.

Film „Nie ma duchów w mieszkaniu na Dobrej” uznano za odkrycie roku, a reżyserce wręczono Orła – Polską Nagrodę Filmową. Nagrodzono ją także Złotym Pazurem im. Andrzeja Żuławskiego i uhonorowano na festiwalu w Gdyni. Emi Buchwald została za ten film również laureatką nagrody Paszporty „Polityki” 2025. W uzasadnieniu napisano, że nagrodę przyznano „za pewność w kreowaniu intymnej atmosfery i odważne spojrzenie w kierunku metafizyki, za czuły i nieoczywisty portret młodego pokolenia, uwikłanego w skomplikowane relacje rodzinne”.
Czwórka bohaterów – rodzeństwo z pokolenia Z – próbuje określić swoje miejsce w życiu. Ich wchodzenie w dorosły świat nie jest łatwe. Benka – najmłodszego z czwórki – nawiedza niespodziewanie Dusiołek, czyli dziwna, nieprzyjazna i złośliwa zjawa. Benek ma też problemy rodzinne, bo przestał go akceptować najstarszy brat Franek, którego właśnie zostawiła dziewczyna.
Franek pocieszenia szuka w narkotykach i ucieczkach z domu. Ten fakt z kolei martwi jego siostrę bliźniaczkę Nastkę, która próbuje ocalić Franka i szuka też kogoś bliskiego dla siebie, bo wierzy, że miłość jest najlepszym lekarstwem na wszystkie problemy. Najstarsza z rodzeństwa Jana tworzy ważny artystyczny projekt.

Być może to działanie, jeśli się powiedzie, przyniesie wszystkim spokój i ukojenie. Bo najważniejsze dla rodzeństwa jest rodzinna więź, bycie ze sobą niezależnie od osobistych, samodzielnych planów. Przez wszystkie najważniejsze życiowe próby czwórka bohaterów przechodzi w warszawskim mieszkaniu przy ulicy Dobrej. Tam chcą pokonać toksyczne relacje i uporządkować swoje światy.
Czy im się uda? To najważniejsze pytanie w tym filmie, pełnym wrażliwych obserwacji. Reżyserka niczego nie przesądza od razu, daje widzowi szansę na spokojne, ale i atrakcyjne filmowo analizowanie różnych wydarzeń.
Świetne są w tym filmie zdjęcia Tomasza Gajewskiego, z którym Emi Buchwald pracuje od pierwszych swoich filmowych realizacji. Brawa należą się za obsadę aktorską: Izabella Dudziak (Nastka), Tymoteusz Rożynek (Franek), Karolina Rzepa w roli Jany (nagroda na festiwalu w Gdyni za najlepszą drugoplanową rolę kobiecą) i Bartłomiej Deklewa (Benek) – to młode twarze polskiego kina, które warto zapamiętać.
Polecam Państwu ten film na spokojny, czerwcowy wieczór. Chwile refleksji zapewnione.
Alina Kietrys





