Kochane Wnusie,
bywało, że pamiętałem autora i treść każdej przeczytanej książki. Od tamtego czasu trochę się zmieniło. Ale to nie tylko rosnąca liczba lektur sprawia, że czasami nie potrafię powiązać nazwiska twórcy z tytułem ani wyłowić z pamięci tego, co dla oceny dzieła literackiego jest najistotniejsze. Winę ponoszą przede wszystkim typowe dla wieku ubytki pamięci. Cóż…
LISTY DO W.
Tak czy inaczej na tle oderwanych od nazwisk autorów postaci, krajobrazów, fabuł, struktur, przesłań i stylów przemyka fragment jakiegoś „bezprizornego” opowiadania, które porównuje naszą psychikę do komody z wieloma szufladami. Każda z nich zawiera określony fragment etosu, wiedzy i doświadczenia. Tak więc w jednej może być teczka z zamaszystym napisem „Dochowaj wierności!”, a w sąsiedniej kartka z notatką „Najważniejsze są wolność i miłość”.
Albo w innej „Nie przywłaszczaj sobie cudzego mienia!”, a nieopodal: „A co, ma tak leżeć i się marnować?”. I tak dalej. Szkopuł w tym, że w jednej chwili rzadko korzystamy z zawartości więcej niż jednej szuflady. Pozostałe są w tym czasie zamknięte na głucho. Efektem miałaby być niespójność naszych poglądów i postępowania. Czy tak jest istotnie? Przyznam, że trudno mi było w to uwierzyć, ale z drugiej strony nie zawracałem sobie przesadnie tym problemem głowy. Aż tu pewnego razu…
Jeszcze teraz widzę ten krzepiący serce marsz ulicami stolicy. Wysoko, wysoko niczym hostia podniesione symbole narodowe, sztandary, pieśni patriotyczne… Jedna z chwil, która musi chwycić za gardło, wprowadzić w stan jakiejś ekstazy… Bóg! Honor! Ojczyzna!…
Zaraz, jak to, Bóg – absolut, Bóg – ojciec wszystkich ludzi bez różnicy, Bóg – niewyczerpalne źródło miłości i wybaczenia – obok honoru, który jest zwykłą pychą, i ojczyzny, która nie może istnieć bez granic? Czy to nie pomyłka? A na dodatek w jednej z od święta otwieranych szuflad leży rzucony w kąt nakaz Jezusa wybaczania wrogom. Przyjmowania w milczeniu upokorzeń. Wezwanie do wyzbycia się wszelkich dóbr materialnych, wszystkiego, co wiąże nas do tej ziemi.
Czy to więc oznacza, że którąś z sztufad należałoby opróżnić? Którą? I czy tylko jedną? I czy to w ogóle coś da?
Wszystko jeszcze wyraźniej dotarło do mnie dużo później, podczas pewnego spaceru, kiedy jedno z Was zasypało mnie gradem pytań. Co jest lepsze, Tesla czy Ioniq? A kto jest silniejszy, Schwarzenegger czy Van Damme? A gdyby postawić tygrysa i lwa, kto zwycięży? A kto narobił więcej zła, Stalin czy Hitler? (Brakowało już tylko pytań o to, kto mądrzejszy, ten od względności czy ten od kwantów czy kto ma rację, nauka czy religia).
Starając się być wobec samego siebie uczciwym, udzielałem „poprawnych” odpowiedzi. Rzeczywistość nie jest czarno-biała, nawet najbardziej błaha sprawa zawiera w sobie aspekty pozytywne i negatywne, nikt z ludzi nie wie wszystkiego, nikt nie jest aniołem i nikt nie jest do cna zły, a niektórych rzeczy, po prostu, nie da się porównać… Wnuczek był wyraźnie niezadowolony z takich odpowiedzi, a ja dalej swoje. I nagle przyszło mi do głowy, że chyba popełniam fatalny błąd, zacierając granice pomiędzy zjawiskami i unikając jednoznacznej ich oceny. I że właśnie swoim asekuranctwem przyczyniam się do montowania w małej głowie wspomnianej przed chwilą komody.
Kochani, żyjąc przez tyle lat nie potrafiliśmy usunąć tylu sprzeczności, często dotyczących spraw najistotniejszych. Mało tego, nieraz sami nawet ich nie dostrzegamy, choć częściej, z różnych przyczyn, tylko udajemy, że ich nie ma. A jednak samolubny uśmieszek nie schodzi z naszych ust: jak fajnie urządziliśmy ten świat! Jakie wspaniałe drogowskazy wznieśliśmy dla potomnych! I wpadamy w gniew, kiedy młodzi to kwestionują.
Coraz częściej przychodzą mi na myśl moi dziadkowie, których nigdy nie spotkałem, ponieważ odeszli na długo przed moim urodzeniem, i zastanawiam się, czy oni sobie tak nas wyobrażali. Dochodzę do wniosku, że nasze życie musiałoby im sprawić niejeden zawód. Podobnie jest z nami. To, czym oni żyli i w co wierzyli, wywołuje w nas liczne wątpliwości. I najprawdopodobniej tak samo będzie, moi kochani, z naszymi wzajemnymi ocenami. Bo czy w ogóle może być inaczej?
Moje Wnusie…
Dziadek
MP 11/2026





