post-title Co nam w duszy gra

Co nam w duszy gra

Co nam w duszy gra

czyli o tęsknotach za imprezami plenerowymi

 ANKIETA 

 Piknik Country? Koncert Claptona, Krawczyka czy U2? Open Air Festiwal, Woodstock, festiwal Gombaszög czy koncerty świerszczy?
Oto wspomnienia i preferencje naszych czytelników, zapytanych o koncerty i festiwale, które im szczególnie utkwiły w pamięci, a także o tegoroczne plany wakacyjne, być może z muzyką w tle.

 

Hubert Matwij, Bratysława

Mimo że  na co dzień nie jestem fanem muzyki country, to najlepszym festiwalem plenerowym, w którym brałem udział, był Piknik Country w Mrągowie. Niby niedaleko domu, ale jednak wiązało się to z wyjazdem i noclegami pod namiotem. W Mrągowie jest piękny amfiteatr nad brzegiem jeziora, a festiwal gwarantował żywiołową  atmosferę, zwłaszcza podczas wieczornych koncertów zespołów z USA (najczęściej z Nashville).

Szybkie kawałki z solówkami na banjo, stromy stok, z którego obserwowaliśmy koncerty, bo przecież w wieku 18 lat szkoda było pieniędzy na bilet, więc to, co działo się na scenie, obserwowaliśmy z daleka, no i do tego mnóstwo nowych znajomości! Chyba trudno będzie takie doznania przebić.

Tegoroczny urlop spędzę jak co roku na Mazurach, w Giżycku. Jeśli chodzi o  koncerty, to mam bilety na Erica Claptona w Pradze i wierzę, że jego koncert się  w końcu się odbędzie.

Czy poleciłbym udział w takich wydarzeniach swoim dzieciom?  Moje dzieci, gdy była jeszcze możliwość, przed pandemią, regularnie uczestniczyły w festiwalach odbywających się na Węgrzech, na Słowacji i w Polsce. Jeżeli sytuacja epidemiologiczna na to pozwoli, to z synem mamy zamiar wybrać się na koncert grupy TOTO, który ma się odbyć w tym roku w Bolonii, gdzie syn studiuje.

 

 

Magdalena Smolińska, Koszyce

Muzyczne wydarzenie w Polsce, na które zawsze zwracam uwagę i pozwoliłabym w nim uczestniczyć swoim nastoletnim dzieciom, to Open’er Festival w Gdyni. Kilkudniowe koncerty doskonałych kapel i solistów międzynarodowej sceny muzycznej, wszystko to na jednym miejscu, pod gwiazdami, wśród młodych miłośników dobrej muzyki, to tylko jeden z wielu powodów, dla których również w tym roku kupiłabym bilety. Niestety tegoroczny Open’er znów został odwołany ze znanych nam wszystkim przyczyn.

Nadrobimy to w 2022 roku. Tymczasem, chcąc odkryć coś nowego w muzyce, przekonałam rodzinę na wakacje we Włoszech. Jestem pewna, że gdzieś w cieniu toskańskich cyprysów usłyszymy nowe dla naszych uszu dźwięki i pozwolimy się nimi rozpieszczać.

 

 

Łukasz Cupał, Galanta

Jako młody chłopak zaliczałem wszystkie koncerty i festiwale, które były w zasięgu moich możliwości. Największe wrażenie robił na mnie Woodstock Jurka Owsiaka, będący absolutnym fenomenem na skalę światową. Już sam wyjazd na festiwal był ogromną przygodą! Najcieplej jednak wspominam festiwale im. Ryszarda Riedla na tyskich Paprocanach. Na tych festiwalach nauczyłem się, ile naturalnej troski, mądrości, inicjatywy i dobra jest w ludziach, a także zrozumiałem, dlaczego są one tak odgórnie tłamszone.

Tegoroczny urlop będzie dla mnie wyjątkowy, ponieważ w końcu będę miał prawdziwą, długą, sześciotygodniową przerwę wakacyjną, co nie zdarzyło mi się od czasów studiów. Czas ten mam zamiar spędzić z rodziną w Polsce i na Słowacji. Chcemy znów wrócić nad polski Bałtyk. Może wpadniemy na Węgry. I jeżeli tylko gdzieś pojawi się jakaś muzyczna impreza, na pewno skorzystam z okazji.

Z naszymi córkami zaliczyliśmy już jeden studencki festiwal Gombaszög na Słowacji. Myślę, że może to być ważne dla nich doświadczenie, szczególnie w kontekście codziennych problemów integracyjnych, z którymi zmaga się dzisiejsza młodzież, żyjąca pod kloszem, a które w tej chwili są jeszcze dodatkowo potęgowane przez obostrzenia pandemiczne.

Wierzę, że moje córki wkrótce będą mogły same pojechać na taki festiwal po to tylko, aby móc spontanicznie dzielić się z innymi ludźmi przeżyciami i wspólnie się bawić. Jestem przekonany, że tego typu doświadczenia gwarantują zdrowie nie tylko człowieka jako jednostki, ale też całej społeczności.

 

Michał Drzewiecki, Dunajska Lužna

Jedyny i niepowtarzalny koncert, na którym byłem w Polsce, miał miejsce w 2005 roku. Był to koncert U2 na Stadionie Śląskim w Chorzowie. Wielbiciele Bono przygotowali niezwykłą niespodziankę dla swoich idoli. W czasie, gdy zespół wykonywał utwór New Year’s Day, 70 tysięcy widzów utworzyło olbrzymią biało-czerwoną flagę. Była to forma podziękowania za utwór, napisany w latach 80. zeszłego stulecia z myślą o Polsce i „Solidarności“.

Podczas koncertu grupa wykonała zarówno utwory z nowej płyty: Vertigo, City of Blinding Lights, All Because of You, jak również stare przeboje: One, With or Without You, Where the Streets Have No Name, All I Want Is You. Publiczność szalała. Dla niektórych uczestnictwo w koncercie to spełnienie marzeń. W trakcie wolniejszych, refleksyjnych utworów publiczność zapalała zapalniczki lub światełka w telefonach. Niezapomniane wrażenie!

W tym roku nie dam rady wbić się gdziekolwiek – niestety, zbyt szybki tryb życia. Ale syna zabrałbym na koncert bez wahania! Prędko to jednak nie nastąpi ze względu na konkretne decybele… i może efekt zdartego gardła przez następne dni.

Co do tegorocznego urlopu, to chyba będzie skąpy, ale nadal liczę na jakiś aktywny wyjazd w Alpy.

 

Przemysław Masio, Medzilaborce

Jeśli chodzi o koncerty, to byłem kiedyś, chyba przed 18 laty, na koncercie Krzysztofa Krawczyka w Sanoku. To był niesamowity piosenkarz,  którego natura obdarzyła świetnym głosem. Po prostu legenda polskiej muzyki. Szkoda, że odszedł tak szybko.

W Medzilaborcach, gdzie mieszkam, co roku odbywał się bardzo znany festiwal kultury i sportu, organizowany zawsze w ostatni weekend czerwca. Niestety, w poprzednim roku się nie odbył, nie odbędzie się i w tym roku ze względu na pandemię. A szkoda, bo podczas niego występują zwykle różne zespoły ludowe, a także znane gwiazdy muzyki z Czech i Słowacji. Impreza trwa trzy dni. Festiwalowi towarzyszy także wesołe miasteczko, gdzie mogą się wyszaleć wszystkie dzieci.

Tegoroczny urlop planuję nad Bałtykiem, w Sopocie. Jeśli gdzieś w Trójmieście będą wtedy odbywać się jakieś festiwale czy koncerty, to chętnie w nich wezmę udział. Mam nadzieję, że pandemia się skończy i wrócimy do normalności.

Czy poleciłbym moim dzieciom, by przeżyły coś podobnego, jak ja na wspominanym koncercie Krawczyka? Oczywiście! Myślę, że podobne emocje wzbudzał na koncertach Karel Gott, choć nigdy go nie widziałem na żywo. Jak dzieci będą większe, to całą rodziną wybierzemy się na jakiś koncert, by i one mogły później wspominać  piękne chwile, które pozostawiają w pamięci na zawsze.

 

Majka Kadleček, Kvetoslavov

Nigdy nie byłam na koncercie plenerowym, ale na pewno to świetne doświadczenie dla tych, co lubią gwar i dużo ludzi wokół siebie. Tłumy to zupełnie nie moja bajka, więc nie tęsknię za tego typu imprezami, nie mogę ich też polecić moim dzieciom, choć wydaje mi się, że by się dobrze bawiły.

Co do tegorocznego urlopu – nie mam konkretnych planów. Wszystko zależy od pogody. Z pewnością częściowo spędzę go we własnym ogrodzie, na tarasie, a jeśli nie będzie upałów, to chciałabym zwiedzić Lewoczę i Bardejów.

red.

MP 7-8/2021

 

 

Pridaj komentár

Vaša e-mailová adresa nebude zverejnená. Vyžadované polia sú označené *